W sprawie roszczeń niemieckich wobec Polski

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie roszczeń niemieckich wobec Polski

W ostatnim czasie nastąpiła eskalacja żądań wobec Polski, wysuwanych przez różnego rodzaju organizacje niemieckie reprezentujące tzw. „wypędzonych”. Sygnałem alarmowym były już klika lat temu, na długo przed wcieleniem Polski do Unii Europejskiej, wypowiedzi rewizjonistów oraz czołowych przedstawicieli niemieckiej polityki. Pomysł wybudowania tzw. centrum „wypędzonych”, to konsekwencja wcześniejszych działań niemieckich, a ostatnie żądania i pozwy przeciwko Polsce, przygotowane do złożenia w unijnych sądach, to nie jest dzieło przypadku, ale dobrze przygotowany plan powrotu niemczyzny na nasze ziemie zachodnie i północne.

Niemcy nigdy nie pogodzili się z utratą ziem leżących na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej, o czym świadczą orzeczenia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, mówiące o istnieniu Rzeszy Niemieckiej w granicach z 1937 roku oraz treści zawarte w podręcznikach historii, na podstawie których wpaja się niemieckiej młodzieży tendencje rewizjonistyczne. Na potrzeby polityki zagranicznej rząd niemiecki gra fałszywą rolę polskiego adwokata w Unii, a wobec organizacji rewizjonistycznych wykazuje daleko idącą pobłażliwość dla ich działalności, zachęcając je tym samym do wysuwania coraz to nowych żądań. Wcielenie Polski do Unii Europejskiej, w niemieckich założeniach, miało ułatwić realizację roszczeń wobec Polski i otworzyć drogę do ich ekspansji na wschód.

Od wielu lat prowadzona jest wielkim nakładem sił i środków kampania propagandowa, mająca zdjąć z Niemców odpowiedzialność za wywołanie II wojny światowej i za zbrodnie, których się dopuścili. Szczególnie dotyczy to europejskiej opinii publicznej, która jak się zdaje podatna jest na przyjmowanie do wiadomości wykrzywionego obrazu historii ostatniej wojny, serwowanej przez niemiecką propagandę. Uzasadnieniem rewizjonistycznych roszczeń w stosunku do Polski jest również projekt budowy centrum „wypędzonych” oraz kampania oszczerstw wobec Polaków. Przypomnijmy, że Hitler napadając na Polskę w 1939 roku, dla propagandowego uzasadnienia agresji, posłużył się prowokacją w Gliwicach oraz rzekomym znęcaniem się Polaków nad mniejszością niemiecką. Niemcy, tak jak przed II wojną światową nie pogodziły się z ustaleniami traktatu wersalskiego, tak po jej zakończeniu nie zaakceptowały nowego status quo, jakie ustalono w tej części Europy. Przedstawianie Niemców nie jako agresorów i zbrodniarzy, którzy ponieśli zasłużoną karę, ale jako ofiary wojny oraz „biednych wypędzonych – pozbawionych ziemi i majątku”, jest celem niemieckiej propagandy, która ma dostarczyć uzasadnienia i dodatkowych argumentów dla unijnych trybunałów i europejskiej opinii publicznej, aby skuteczniej mogli realizować swoje żądania. Wielu ludzi w Europie, nie znając całej prawdy o stosunkach polsko-niemieckich, przyjmie argumenty podsuwane im przez ich propagandę i będzie przychylnie przypatrywać się egzekucji niemieckich roszczeń kosztem Polski.

Kolejnym przejawem niemieckiej ekspansji w Polsce jest wzmacnianie wszelkimi sposobami niemczyzny na naszych ziemiach zachodnich i północnych, szczególnie w województwach: opolskim i lubuskim oraz próby rozbijania Narodu Polskiego poprzez szerzenie za niemieckie pieniądze tendencji separatystycznych, na przykład inicjowanie powstawania takich grup jak Ruch Autonomii Śląska. Niemcy w Polsce budują po raz kolejny V kolumnę, a przejawem tego są prowokacje, których w ostatnich tygodniach dopuszcza się ich agentura. Zrywając nasze narodowe godła z urzędów państwowych i rozwieszając plakaty wieszczące powrót niemieckiej władzy na ziemie zachodnie, przedwcześnie ogłosili koniec polskiej państwowości, czym zaalarmowali naszą opinię publiczną.

Niemieckie pieniądze „rozmiękczają” przedstawicieli polskiej władzy, którzy coraz przychylniej patrzą na ich poczynania, będące przejawem narastającej ekspansji w Polsce. Temu służą puste gesty pojednania i wykupywanie za bezcen polskiej ziemi oraz wywłaszczanie nas z majątku. Niemcy dla potrzeb swojej propagandy przejęli już większość polskich gazet. Zdominowali naszą bankowość, uniemożliwiając rozwój naszym przedsiębiorstwom poprzez nieudzielanie im kredytów na konieczne inwestycje. Większość ostatnio sprzedanych zakładów trafiła w niemieckie ręce. Do nich należy większość naszych cukrowni, cementowni, zakładów piwowarskich i innych. Niedługo dokonają zawłaszczenia polskich kopalń, hut i elektrowni. Prędzej czy później może również nadejść fala osiedleńcza, która na tak doskonale przygotowanym pod względem gospodarczym, prawnym i politycznym gruncie, popierana przez unijnych komisarzy i zasilana szerokim strumieniem pieniędzy, będzie dążyć do ponownego zakorzenienia niemczyzny na naszych prastarych piastowskich ziemiach, czego następstwem może być oderwanie tych terenów od Polski. To jest kolejny „drang nach Osten”.

Wobec śmiertelnego zagrożenia naszej państwowości i narodowego bytu, należy niezwłocznie przeciwstawić się niemieckiemu parciu na wschód. Musimy uniemożliwić wyprzedaż naszej ziemi, poprzez zaostrzenie przepisów prawa o obrocie ziemią. Polacy mieszkający na terenie północnej i zachodniej Polski, muszą automatycznie z urzędu i na mocy stosownej ustawy otrzymać prawo własności swoich gruntów, a koszty z tym związane powinien sfinansować Skarb Państwa. Należy wszelkimi sposobami przeciwstawić się wywłaszczaniu Polaków z ich narodowego majątku, w drodze złodziejskiej prywatyzacji i wyprzedaży w obce, szczególnie niemieckie ręce. Wszelkie roszczenia wobec naszego majątku narodowego lub własności prywatnej muszą być bezwzględnie odrzucone przez polskie władze.

Należy sporządzić kompleksowy bilans strat poniesionych w trakcie II wojny światowej, w wyniku niemieckiej agresji na Polskę oraz w konsekwencji ich zbrodniczej okupacji. Zabezpieczy to nas wobec żądań niemieckich oraz umożliwi wystawienie Niemcom rachunku za nasze straty wojenne. Mamy prawo domagać się wypłacenia nam reparacji wojennych, ponieważ dotychczas nie otrzymaliśmy żadnego zadośćuczynienia. Nikt nie ma prawa, a już najmniej uprawnionym był sowiecki agent Bierut, do zrzeczenia się należnych naszemu narodowi odszkodowań. Straty jakie ponieśliśmy były ogromne. Prawie cały przemysł zniszczony, infrastruktura zrujnowana lub zagrabiona, tysiące wsi i miast zostało poważnie zniszczonych lub całkowicie zrównanych z ziemią, wielkie ilości bezcennych dóbr kultury przepadły bezpowrotnie. Nasze państwo straciło blisko sześć milionów swoich obywateli, w większości zamordowanych, w tej liczbie wielu wybitnych naukowców i przedstawicieli elity intelektualnej. Miliony Polaków pracowały niewolniczo, w ramach systemu robót przymusowych jaki stworzono w III Rzeszy, a ta drobna jałmużna, którą niektórzy z nich otrzymali, nawet w części nie rekompensuje ich potu i krwi, które musieli wylać harując na potrzeby niemieckiej machiny wojennej. Nie można zapominać o kilkuletniej rabunkowej eksploatacji naszych zasobów surowcowych i przymusowo ściąganych z polskiej wsi kontyngentów żywnościowych. To są ogromne sumy, których powinniśmy się domagać i z których nie możemy rezygnować.

Niemcy wywołując II wojnę światową pogwałciły wszelkie prawa i konwencje międzynarodowe, a podstępnie przygotowując ze Związkiem Sowieckim rozbiór Polski, dopuściły się haniebnego aktu zdrady i wiarołomstwa. Napadając bez wypowiedzenia wojny na nasz kraj oraz bestialsko znęcając się nad bezbronną ludnością cywilną, narzucili całemu światu barbarzyńskie metody postępowania. Odpowiedzialność za rozpętanie wojny i za dokonane zbrodnie ponosi cały naród niemiecki. Hitler dochodził do władzy w drodze wyborów parlamentarnych i większość Niemców oddało na niego swój głos, a jego program ogłoszony w Mein Kampf znany był na długo przed zwycięstwem wyborczym jego partii. Miliony Niemców z entuzjazmem zapełniały szeregi armii niemieckiej, a wielu cywilów gorliwie wypełniało nakazy hitlerowskich władz, produkując ogromne ilości śmiercionośnej broni, która zabijała ludzi i niszczyła mienie na terenie całej Europy. Przypomnijmy jak wielu niemieckich chłopów i fabrykantów korzystało z niewolniczej pracy naszych rodaków, za którą przecież nie płacili wynagrodzenia. Jak wielu niemieckich chłopów cieszyło się z tego, że otrzymało zarekwirowaną polską krowę lub konia. Wśród tzw. „wypędzonych” wielu było takich, którzy osiedlili się w czasach okupacji w mieszkaniach i gospodarstwach, z których wygnano Polaków. Jak wielu tych rzekomo „niewinnych” Niemców uczestniczyło w działaniach dywersyjnych V kolumny, strzelając w plecy naszym żołnierzom, którzy usiłowali powstrzymać we wrześniu 1939 roku niemiecką nawałę. Jak wielu naszych „spokojnych” niemieckich sąsiadów uczestniczyło w sporządzaniu list proskrypcyjnych, na podstawie których tysiące polskich patriotów zostało bestialsko zamordowanych. Jak wielu z nich uczestniczyło w pogromach ludności cywilnej i skorzystało z okazji, aby przywłaszczyć sobie ich mienie. To są wymowne fakty, świadczące o tym, kto jest winien wybuchowi wojny i kto powinien za to zapłacić.

W stosunkach z Niemcami nie możemy być naiwni i krótkowzroczni, ponieważ oni wykorzystają bezwzględnie każdy przejaw naszej słabości, po to, aby wydrzeć nam naszą ziemię i uzależnić nas od siebie. Między państwami i narodami nie ma mowy o przyjaźni, liczą się tylko interesy, a te niestety na wielu płaszczyznach stosunków polsko-niemieckich są rozbieżne i nie do pogodzenia. Musimy zdecydowanie i wszelkimi sposobami bronić naszego stanu posiadania, każdego metra ojczystej ziemi, każdego zakładu pracy i polskiego domu. Dla nas oczywistym faktem musi być to, że Polacy będą mieli tyle wolności i suwerenności we własnym kraju, ile będzie w nim polskiej własności i naszej narodowej tożsamości.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności z oburzeniem przyjęła reakcję rządu kierowanego przez towarzysza Marka Belkę, która jest skandaliczna i posiada wszelkie cechy zdrady naszej racji stanu. Niedopuszczalnym jest to, aby rząd naszego kraju sprzeciwiał się wykonaniu uchwał polskiego parlamentu oraz odrzucał nasze uzasadnione i nieprzedawnione prawa do reparacji wojennych od Niemiec. Nie może być tak, że nasz własny rząd odmawia nam prawa domagania się zadośćuczynienia za zbrodnie niemieckie oraz w imię fałszywych i niejasnych przesłanek próbuje kneblować usta, tym wszystkim, którzy domagają się sprawiedliwości. Nie może być tak, że odmawia się nam prawa do reagowania na awanturnicze działania niemieckich rewizjonistów i do równego traktowania Polski w polityce międzynarodowej. Dlatego zdecydowanie potępiamy działania obecnego rządu i domagamy się jego natychmiastowego ustąpienia oraz pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich winnych zdrady naszych narodowych interesów.

Liga Obrony Suwerenności będzie zawsze stać na straży integralności terytorialnej naszego państwa oraz będzie konsekwentnie zwalczać wszelkie przejawy niemieckiej ekspansji w Polsce. Będziemy zdecydowanie bronić naszych rodaków przed próbami wywłaszczenia ich przez niemieckich rewizjonistów. Będziemy także zwalczać wszelkie przejawy separatyzmu i dywersji prowadzące do rozbicia Państwa Polskiego. Naszym nadrzędnym celem jest i będzie ochrona polskiego stanu posiadania. Cudzego nie chcemy, a ze swojego nie damy się ograbić.

Gdańsk, dn. 18 września 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie zamiarów przyznania przywilejów kombatanckich komunistycznym zbrodniarzom

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie zamiarów przyznania przywilejów kombatanckich komunistycznym zbrodniarzom

Skandal, który ostatnio miał miejsce w Sejmie, gdzie postkomunistyczne formacje na czele z SLD, próbowały przywrócić przywileje kombatanckie swoim towarzyszom z UB i tzw. utrwalaczom władzy „ludowej”, skłonił nas do zajęcia w tej sprawie stanowiska. Uważamy, że wszelkie próby rehabilitacji i gloryfikowania zbrodniarzy spod znaku czerwonego reżimu, są oburzające i godne potępienia. Świadczy to wymownie o roli, jaką spełnia tzw. lewica, która pod hasłami walki o przywileje socjalne dla najuboższych, chroni przede wszystkim dawnych ubeków i aparatczyków partyjnych oraz konserwuje stary system i kryminalne układy.

Zbrodniarzom z organów bezpieczeństwa PRL, którzy przez prawie pół wieku ciemiężyli Polskę i utrzymywali nas w zależności od Kremla, którzy mordowali najlepszych synów naszej Ojczyzny i znęcali się nad resztą narodu, którzy poparci przez sowieckie bagnety budowali w naszym kraju bolszewicki „raj”, którzy deptali wszelkie prawa ludzkie i boskie, a życie człowieka mieli za nic, należy się kula w łeb, a nie prominencka renta i przywileje kombatanckie. Kombatanctwo to honorowy przywilej i godność, którą można nadawać, tylko tym Polakom, którzy swoje życie poświęcili umiłowanej Ojczyźnie, nie szczędząc dla niej trudu i krwi. Sam zamiar przyznania takich uprawnień czerwonym zbrodniarzom, jest obrazą dla wszystkich Polaków, a inicjatorzy takich pomysłów muszą być potępieni i bezwzględnie usunięci z życia politycznego, ponieważ swoim postępowaniem nie zasługują na to, aby reprezentować nas w polskim parlamencie.

Gdy polscy patrioci zapełniali ubeckie więzienia, a Naród Polski tracił resztki wolności, kaci z UB w czasie przesłuchań wyrywali swoim ofiarom paznokcie, znęcali się bezlitośnie nad bezbronnymi więźniami i pozbawiali ich życia strzałem w tył głowy. Czerwoni prokuratorzy i sędziowie bez skrupułów fałszowali procesy i skazywali na śmierć lub długoletnie więzienie tysiące bojowników o wolną i wielką Polskę. Oni litości nie mieli. W celu zaprowadzenia w naszym kraju komunizmu gotowi byli na każde łajdactwo, na każdą zbrodnię i zdradę, byle tylko wyeliminować z życia opozycję i przypodobać się Moskwie. Tysiące ofiar reżimu do dziś czeka na zadośćuczynienie, choćby tylko w wymiarze moralnym, dlatego my nie mamy prawa przejawiać litości wobec ich katów. Takie pomysły, jakie postkomuniści próbują zrealizować w naszym parlamencie, szargają pamięć i godność tych wszystkich, którzy swoje życie złożyli na ołtarzu Ojczyzny. Niedopuszczalnym jest to, aby stawiać w jednym szeregu patriotów i wspaniałych polskich żołnierzy z ubeckimi zbrodniarzami. Niemoralne jest również to, że gdy większość emerytów i rencistów, którzy swoją walkę i pracę poświęcili Ojczyźnie, otrzymuje nędzne zasiłki głodowe, pasożytom z bezpieki pobierającym wysokie prominenckie renty, towarzysze z ław sejmowych chcą zrobić prezent w postaci dodatkowych ulg i przywilejów. Nie ma i nie będzie naszej zgody na to, aby kosztem polskiego podatnika i ubogiego emeryta, utrzymywać utrwalaczy władzy „ludowej”!

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że będziemy ścigać, sądzić i karać wszystkich zbrodniarzy komunistycznych, dopóki ostatni z nich nie zejdzie z tego świata. Odbierzemy utrwalaczom władzy „ludowej” wszelkie przywileje i tytuły honorowe, prominenckie renty i emerytury oraz pozbawimy ich praw publicznych. Natomiast ofiarom czerwonego reżimu przywrócimy poczucie godności i zapewnimy im należne zadośćuczynienie oraz przedstawimy Polakom prawdziwą historię lat PRL-u, aby wreszcie zdradzie i kłamstwu nadano ich faktyczny wymiar, a w Polsce zapanowała prawdziwa sprawiedliwość.

Gdańsk, dn. 18 września 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie kryzysu polskiej służby zdrowia

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie kryzysu polskiej służby zdrowia

Fatalny stan, w jakim od wielu lat znajduje się nasza służba zdrowia, spędza sen z powiek całemu polskiemu społeczeństwu. Potężne zadłużenie szpitali i ośrodków zdrowia, brak pieniędzy na najniezbędniejsze inwestycje i zakupy, opóźnienia w wypłacaniu należnych pensji personelowi medycznemu oraz ciągły wzrost cen leków i usług medycznych, powodują likwidację najbardziej zadłużonych placówek i utrudniają lub wręcz uniemożliwiają dostęp wielu ludziom do systemu lecznictwa.

Chore pomysły polityków, aby kosztami reformy i funkcjonowania służby zdrowia obciążyć wyłącznie pacjentów oraz próby wprowadzenia dodatkowych opłat za pobyt w szpitalu i wizytę u lekarza, zmierzają do ograniczenia liczby zabiegów medycznych dostępnych w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Tego typu polityka jest całkowicie błędna i oderwana od polskich realiów życia, gdzie większość ludzi znajduje się w trudnej sytuacji materialnej i nie stać ich na dodatkowe opłaty za korzystanie z usług służby zdrowia. Dotyczy to wielu milionów emerytów, rencistów, bezrobotnych i osób niepełnosprawnych. Większość ugrupowań politycznych tego faktu w ogóle nie dostrzega i postępuje tak, jakby w Polsce nie było biedy i rozprzestrzeniającego się kryzysu. Złotouści politycy nie mają innego pomysłu na wyjście z tej trudnej sytuacji, jak tylko wyciskać z płatników ubezpieczeń jeszcze więcej pieniędzy i dążyć do komercjalizacji służby zdrowia, która służyłaby tylko ludziom bogatym i pacjentom zagranicznym, chętnie korzystającym z usług naszego lecznictwa ze względu na dużo niższe ceny. To ma już miejsce w zakładach uzdrowiskowych i sanatoriach, a przy takiej polityce rządzących obejmie niedługo całą służbę zdrowia. Pozostawienie bez należytej opieki lekarskiej milionów Polaków, którzy w wyniku złodziejskich i nieodpowiedzialnych rządów, zostali pozbawieni środków do życia, jest polityką zbrodniczą, a sytuacja, w jakiej znajduje się nasz personel medyczny, zmuszony często do poszukiwania godziwych warunków egzystencji za granicą, jest nienormalna i trzeba ją jak najszybciej zmienić.

Liga Obrony Suwerenności nigdy nie zaakceptuje takich propozycji zmian w służbie zdrowia, w wyniku których większość Polaków będzie miała utrudniony dostęp do lecznictwa lub zostanie całkowicie pozbawiona opieki medycznej. Nie zgadzamy się na to, aby korzystanie z usług lekarza czy pielęgniarki ograniczone było zasobnością portfela. Obowiązkiem państwa, nie tylko konstytucyjnym, jest dbanie o zapewnienie ochrony zdrowia i życia swoich obywateli. Powszechny dostęp do usług leczniczych nie jest jakąś szczególną łaską czy przywilejem, ale jest prawem, wypracowanym i sfinansowanym latami płaconych składek, którego nie damy się pozbawić.

W dłuższej perspektywie dbanie przez państwo o dobrą kondycję i zdrowie narodu, przynosi wymierne korzyści, bowiem zdrowe i silne społeczeństwo jest w stanie prawidłowo rozwijać się i brać czynny udział w pomnażaniu dochodu narodowego. Zdrowy naród, to silne i zdolne do podejmowania cywilizacyjnych wyzwań państwo. Rodzi to oczywiście potrzebę stałej troski o odpowiedni poziom opieki medycznej i przede wszystkim o rozwijanie szerokiej profilaktyki zdrowotnej, która często zapobiega powstawaniu wielu chorób i tym samym daje wielkie oszczędności w lecznictwie.

Dlatego Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności opowiada się za zapewnieniem w ramach ubezpieczenia, bezpłatnego i nieograniczonego dostępu do opieki medycznej. Jesteśmy przeciwni temu, aby w trudnej sytuacji ekonomicznej podwyższać składki na ubezpieczenie zdrowotne, ponieważ obciąży to nadmiernie nasze społeczeństwo i tak już bardzo ubogie. Natomiast jesteśmy zwolennikami uszczelnienia systemu i racjonalizacji wydatków w służbie zdrowia.

Dostrzegamy znaczne rezerwy finansowe, często wielkości miliardów złotych, które obecnie marnotrawione są przez nieracjonalne gospodarowanie nimi i rozkradane przez osobników wyzutych z jakichkolwiek skrupułów, którzy wyłudzając pieniądze z systemu za fikcyjne usługi żerują na krzywdzie ludzi słabych i chorych. Dla takiego przestępczego procederu nie będziemy mieli żadnej litości, a że jest to poważny przejaw ludzkiego upodlenia pokazują coraz liczniej ujawniane afery. Niestety, ku oburzeniu opinii publicznej, sprawcy tych przestępstw często pozostają bezkarni. Jest to oczywisty przykład słabości struktur państwa lub cichego sprzyjania kolesiom, którzy chcą się dorobić w niegodziwy sposób. Nie można z jednej strony narzekać na brak funduszy w służbie zdrowia, a z drugiej tolerować rozkradania pieniędzy pacjentów. Należy także wyeliminować zjawisko pasożytowania na publicznej służbie zdrowia przez prywatne firmy świadczące usługi medyczne. Przetargi i wszelkie wydatki muszą być poddane skrupulatnej kontroli, a posiadane zasoby racjonalnie wykorzystywane dla dobra pacjentów.

Ważną sprawą są także wielkie koszty utrzymania przerośniętej administracji i nadmierne zbiurokratyzowanie całego systemu ochrony zdrowia. Należy dążyć do maksymalnego uproszczenia procedur biurokratycznych i zmniejszenia wydatków na administrację oraz do ustanowienia prostych i przejrzystych przepisów prawnych dotyczących funkcjonowania służby zdrowia, które określą jednoznacznie kompetencje i stosunek zależności poszczególnych podmiotów działających w ramach tego systemu. Koniecznością jest również ustalenie jednakowych i precyzyjnie określonych standardów usług medycznych świadczonych przez służbę zdrowia.

Wielu patologicznych zjawisk można uniknąć eliminując wpływ partyjnych mafii na obsadzanie stanowisk w radach nadzorczych NFZ. Droga do tego wiedzie poprzez całkowitą likwidację tych rad i przejęcie kompetencji nadzorczych bezpośrednio przez Ministerstwo Zdrowia, co przyczyni się do znacznych oszczędności w systemie i zwiększy bezpośrednią odpowiedzialność ministerstwa za jego funkcjonowanie oraz uniemożliwi traktowanie stanowisk w radach nadzorczych jako lukratywnych synekur partyjnych.

Niedopuszczalną praktyką jest również likwidowanie szpitali i ośrodków zdrowia, często jedynych takich instytucji w promieniu wielu kilometrów, co pozbawia dużą liczbę pacjentów opieki zdrowotnej. Nie można tłumaczyć takich poczynań wyłącznie ich nierentownością, a służby zdrowia nie powinno się traktować w kategoriach rynkowych, ponieważ zdrowie i życie pacjentów nie jest towarem, ale wartością bezcenną. Oburzającym i wręcz przestępczym procederem jest handel długami szpitali, prowadzony przez podejrzane firmy lichwiarskie, które już niejednokrotnie swoim postępowaniem utrudniły lub wręcz uniemożliwiły ich funkcjonowanie. Należy bezwzględnie zabronić takich praktyk, a winnych uprawiania tego procederu karać z całą surowością prawa.

W celu zapewnienia dodatkowych środków należałoby przeznaczyć część pieniędzy z akcyzy na alkohol i papierosy (stymulują one szereg chorób) na wsparcie służby zdrowia oraz wprowadzić współfinansowanie leczenia ofiar wypadków przez firmy ubezpieczeniowe. Dobrym sposobem jest również wprowadzenie dodatkowych dobrowolnych ubezpieczeń dla osób posiadających większe dochody. Ale najważniejsza jest profilaktyka i dlatego na zapobieganie powstawaniu chorób należy przeznaczyć odpowiednio wysokie nakłady, bo w szerszej perspektywie to się bardzo opłaci.

Bardzo ważną sprawą dla szerokich rzesz Polaków są rosnące ceny lekarstw, co w procesie leczenia ma niebagatelne znaczenie, ponieważ wielu pacjentów po wizycie u lekarza, z braku pieniędzy rezygnuje z zakupu przepisanych leków, wydłużając tym samym lub uniemożliwiając całkowite wyleczenie się. Taka sytuacja jest niekorzystna, tak dla pacjentów, jak też dla służby zdrowia, która ponosi większe koszty ich leczenia. Aby zwiększyć dostępność do leków, należy rozwinąć ich produkcję w kraju, przede wszystkim tzw. generyków, dużo tańszych, bo nie obarczonych wielkim zyskiem koncernów zagranicznych. Wywarcie odpowiedniego nacisku na wspomniane koncerny, w celu obniżenia cen lekarstw (szczególnie nieprodukowanych w naszym kraju), poprzez odpowiednie kształtowanie listy leków refundowanych może również przynieść oczekiwane efekty.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że będzie konsekwentnie zmierzać do poprawienia funkcjonowania służby zdrowia, wyeliminowania z niej patologii i nadużyć oraz polepszenia warunków pracy personelu medycznego. Zdajemy sobie sprawę, że jest znacznie więcej problemów, z którymi boryka się środowisko medyczne. Dlatego oświadczamy, że będziemy wspierać każde szczere dążenie do naprawy służby zdrowia w Polsce, ponieważ zdrowie i życie pacjentów jest dla nas wartością najcenniejszą.

Gdańsk, dn. 5 sierpnia 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie Konstytucji Unii Europejskiej

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie Konstytucji Unii Europejskiej

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności wyraża swoje oburzenie i sprzeciw wobec postępowania „polskiej” delegacji na szczycie państw Unii, gdzie zatwierdzono projekt tzw. Konstytucji Europejskiej. Bez walki i próby jakiegokolwiek oporu, tymczasowy premier Marek Belka, pozbawiony poparcia społecznego i mandatu parlamentarnego, podpisał traktat konstytucyjny, który porównać można jedynie z aktem targowickim. Wszelkie puste gesty i deklaracje bez pokrycia, ze strony rzekomych polskich negocjatorów, służyły jedynie uspokojeniu naszej opinii publicznej i uśpieniu czujności Polaków. Nie było żadnych negocjacji, była tylko kapitulacja i zdrada narodowych interesów.

Przyjęcie w Brukseli konstytucji w takim kształcie, jaki ma obecnie, otwiera drogę do przebudowy Unii w państwo federacyjne, zdominowane przez Niemcy i unijną biurokrację. Na drodze do tego celu zniszczone zostaną państwa narodowe, którym odbierze się resztki suwerenności, a nakazy unijne zatriumfują nad prawem krajowym. Pozycja Polski w ramach Unii została osłabiona w stosunku do ustaleń z Nicei. Zostaliśmy zmarginalizowani i sprowadzeni do roli pionka w unijnej grze.

Jednym z największych przegranych jest polski episkopat i duchowieństwo oraz wielkie rzesze wiernych, którzy zostali perfidnie oszukani przez ludzi, którym zaufali i pokładali w nich nadzieję na to, że będą bronić w preambule konstytucji odwołania do wartości chrześcijańskich. Pomimo naszych ostrzeżeń większość hierarchów Kościoła poparła proces wcielenia Polski do Unii, wierząc naiwnie w zapewnienia ludzi wyzutych z wszelkich moralnych skrupułów, najczęściej ateistów bądź wojujących antyklerykałów. I stało się tak jak przewidywaliśmy. Unia przyjęła kurs zdecydowanie ateistyczny, a nawet antychrześcijański, czego wyrazem stała się ostatnio rozpętana nagonka na Kościół i ofensywa różnych dewiantów, którzy wspierani i chronieni przez instytucje unijne próbują nasze życie wywrócić do góry nogami.

Polska po raz kolejny została upokorzona i poniosła klęskę, która w niedługim czasie złoży się ciężkim brzemieniem na barki nas wszystkich i to za przyczyną „naszych” przedstawicieli, którzy zamiast dbać o polskie interesy i nie dopuścić do przyjęcia tej konstytucji, zadbali o własną prywatę i interes brukselskich komisarzy oraz największych państw Unii.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności nie ma zamiaru prowadzić jakiejkolwiek dysputy na temat poszczególnych zapisów Konstytucji Europejskiej, ponieważ uważamy ten akt za całkowicie zbędny i niebezpieczny dla naszego niepodległego bytu. Opowiadamy się za Europą wolnych narodów i suwerennych państw oraz sprzeciwiamy się dążeniom do ich zniewolenia, w drodze budowy federacyjnego państwa w oparciu o Unię Europejską. Dla nas bezdyskusyjna jest wyższość prawa narodowego nad prawem unijnym i dlatego w całości odrzucamy Konstytucję Europejską, jak też wszelkie zewnętrzne atrybutu unijnej zwierzchności takie jak: hymn i flagę unijną.

Nie akceptowaliśmy wcielenia Polski do Unii, tym bardziej nie zaakceptujemy narzucanego nam obcego i szkodliwego prawa unijnego oraz hegemonii Niemiec w Europie. Będziemy prowadzić walkę z obozem targowicy, aż do odzyskania pełnej suwerenności przez Polskę i uwolnienia jej od dyktatu Brukseli oraz władzy zdrajców narodowej sprawy.

Jedynym suwerenem w naszym państwie jest Naród Polski, dlatego domagamy się przeprowadzenia referendum w sprawie Konstytucji Europejskiej oraz wolnej i nieskrępowanej debaty w tym przedmiocie. Domagamy się także przedstawienia całej prawdy, o negatywnych konsekwencjach wprowadzenia w życie zapisów tej konstytucji oraz powstrzymania kłamliwej propagandy prounijnej. Ponadto domagamy się pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich winnych zaniedbań lub zdrady naszych interesów w procesie negocjacji z Unią.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że jeśli dojdzie do referendum w sprawie Konstytucji Europejskiej, to opowiemy się za jej bezwarunkowym odrzuceniem. Proces ratyfikacji już się rozpoczął. Możemy powstrzymać likwidację naszego państwa i odmienić swój los, korzystając z przysługującego nam prawa głosu. Dlatego wzywamy wszystkich Polaków do powszechnego i masowego udziału w referendum oraz do głosowania za odrzuceniem unijnej konstytucji.

Gdańsk, dn. 20 czerwca 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie określenia głównych przyczyn kryzysu gospodarczego w Polsce

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie określenia głównych przyczyn kryzysu gospodarczego w Polsce

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności zdecydowanie sprzeciwia się polityce dotychczasowych rządów, w wyniku której warunki życia Polaków ulegają stałemu pogorszeniu, a olbrzymie bezrobocie urasta do rangi katastrofy społecznej. Nie zgadzamy się także na to, aby Polska była obszarem penetracji ekonomicznej zachodnich koncernów, a polskie przedsiębiorstwa upadały wskutek nieuczciwej konkurencji obcego kapitału.

Kryzys gospodarczy, w którym pogrążone jest nasze państwo ma wiele przyczyn, ale najważniejsze to brak suwerenności ekonomicznej oraz głębokie uzależnienie od obcych wpływów. Na zapóźnienie ekonomiczne naszego kraju względem państw Zachodniej Europy złożyły się także: rabunkowa eksploatacja przez ZSRR i rujnujące rządy komunistów w czasach PRL-u. Jeszcze nie rozliczono czerwonego reżimu, a już na początku lat 90. ubiegłego wieku postkomuniści zdecydowali o naszej przyszłości, podporządkowując Polskę w traktacie stowarzyszeniowym Unii Europejskiej. Na negatywne konsekwencje takiej polityki nie trzeba było długo czekać.

Całkowite otwarcie krajowego rynku na nieograniczoną ekspansję zachodniego kapitału oraz brak ze strony rządu jakiejkolwiek troski o ochronę rodzimego przemysłu, handlu i rolnictwa, doprowadziły w ciągu 10 lat do wyniszczenia naszej gospodarki, będącej podstawą bytu czterdziestomilionowego narodu. Państwa Unii Europejskiej, w wyniku przejęcia kontroli nad naszym rynkiem, uratowały u siebie miliony miejsc pracy, pozbywając się nadwyżek produkcyjnych i zarabiając przy okazji ogromne sumy na eksporcie do Polski. Na początku tzw. transformacji ustrojowej brakowało nam kapitału na rozwój i niezbędne reformy, a komuniści zostawili państwo w kompletnej ruinie i mocno zadłużone, ale powszechne nawoływania różnej maści polityków, o otwarcie na napływ obcego kapitału i jak największe udogodnienia do inwestowania w Polsce, okazały się fałszywą drogą. Do Polski napłynął przede wszystkim kapitał spekulacyjny, który, zamiast inwestować i tworzyć nowe miejsca pracy, przejął kontrolę nad naszym sektorem bankowym i zarabia na obrocie obligacjami emitowanymi przez Skarb Państwa. Jedynymi „inwestycjami” naprawdę widocznymi są setki hipermarketów, budowanych za przyzwoleniem obecnych władz, które eliminują nasz własny handel i powiększają liczbę bezrobotnych Polaków.

Kolejną przyczyną kryzysu jest utrata poważnych wpływów finansowych w wyniku nieodpowiedzialnej polityki rządzących, którzy rozpieszczając obcy kapitał zwalniają go z płacenia jakichkolwiek podatków, bądź przyzwalają na unikanie ich zapłacenia oraz umożliwiają transfer potężnych zysków za granicę. Jednocześnie wyciska się wszystko, co tylko można, z polskiego przedsiębiorcy i prześladuje się go coraz większym fiskalizmem i biurokracją. Polityka karania własnych obywateli za ich aktywność gospodarczą i uprzywilejowanie obcych, powoduje, że brak jest pieniędzy w budżecie państwa na najniezbędniejsze inwestycje i wydatki. Żeby obraz spustoszenia naszego kraju był pełny, musimy też wspomnieć o złodziejskiej prywatyzacji, która dokonuje się od 1989 roku. Ta rzekoma prywatyzacja charakteryzuje się tym, że najlepsze polskie firmy oddaje się w obce ręce znacznie poniżej ich wartości. Prowadzona następnie w tych firmach tzw. restrukturyzacja polega na masowych zwolnieniach lub pozbawianiu pracowników należnych im świadczeń socjalnych. Procesowi temu towarzyszy zazwyczaj rabunkowa wyprzedaż składników majątkowych, zmierzająca do jak najszybszego odzyskania pieniędzy wyłożonych na zakup tych firm. Nierzadkie są też przypadki, niewywiązywania się nabywców z zobowiązań zaciągniętych w umowach sprzedaży, co wobec braku reakcji ze strony właściwych instytucji państwowych uchodzi tym hochsztaplerom bezkarnie. Niejednokrotnie, w niedługi czas po uzyskaniu pełnej kontroli nad naszymi firmami przez zachodnie koncerny, dochodzi do ich całkowitej likwidacji lub zaprzestania produkcji, po to tylko, aby zrobić miejsce na naszym rynku dla ich nadwyżek produkcyjnych i umożliwić im ich dystrybucję w Polsce. Nie ma żadnych inwestycji i nowych technologii. W wyniku takiej polityki pozostaje tylko ruina gospodarcza i narastające bezrobocie, a przedsiębiorstwa przynoszące dotychczas znaczne wpływy do budżetu państwa, od momentu ich sprzedaży żadnych dochodów już nie przynoszą, nawet z tytułu podatków. Dodajmy do tego, że sprzedaży podlegają tylko najlepsze firmy, bo nikogo nie interesują upadające zakłady.

Zresztą grabież naszego majątku nie jest tylko domeną obcego kapitału. Złodziejski proceder rozpoczął się od tzw. uwłaszczenia czerwonej nomenklatury na najatrakcyjniejszych polskich firmach, co zabezpieczyć miało funkcjonowanie postkomunistycznych formacji politycznych i umożliwiło im ponowne sięgnięcie po władzę w 2001 roku. Przedsiębiorstwa państwowe traktowane są przez polityczne mafie jak łup do podziału po wygranych wyborach i lukratywne synekury rozdzielane partyjnym bonzom za ich wierność dla nowej władzy. W wyniku takiego działania potężne sumy, zamiast służyć rozwiązywaniu problemów społecznych, giną w przepastnych kieszeniach złodziei i aferzystów.

Polityka ciągłych ustępstw wobec UE, realizowana przez wszystkie dotychczasowe rządy, poważnie przyczyniła się do obecnego stanu naszej gospodarki. Ogromny deficyt w handlu zagranicznym powoduje zwiększanie zadłużenia państwa i konieczność zaciągania nowych pożyczek. Z tego faktu zadowoleni są tylko międzynarodowi lichwiarze, którzy już dawno przejęli kontrolę nad naszymi finansami publicznymi. Zrywanie kontaktów handlowych, brak chęci poszukiwania nowych rynków zbytu oraz koncentrowanie się wyłącznie na współpracy z krajami strefy euro, powoduje wzrost naszej zależności od Unii i wypychanie polskich przedsiębiorstw nawet z tych obszarów, gdzie mieliśmy silną pozycję.

Wcielenie Polski do Unii Europejskiej zaostrzyło negatywne procesy w gospodarce, co już niedługo stanie się widoczne dla wszystkich. Straciliśmy większość wpływów z ceł, a składki, które będziemy zmuszeni płacić do Brukseli obciążą krajowy budżet ponad miarę i wymuszą na rządzie oszczędności kosztem szerokich rzesz Polaków. Szumne obietnice euroentuzjastów, że za cenę ogromnego haraczu na rzecz UE, otrzymamy dużo większe dotacje są fałszywe, ponieważ, aby cokolwiek uzyskać z unijnej kasy trzeba spełnić mnóstwo biurokratycznych wymogów i wyłożyć ogromne sumy na współfinansowanie inwestycji. Dodać trzeba, że Unia finansuje tylko te przedsięwzięcia, które są korzystne z punktu widzenia jej interesu, co niekoniecznie musi być zbieżne z naszymi potrzebami. Wszelkie dotacje z Unii obciążone są kosztami funkcjonowania przerośniętego aparatu biurokratycznego, co w konsekwencji prowadzi do znacznego zmniejszenia kwot dostępnych w ramach unijnych programów.

1 maja 2004 roku straciliśmy suwerenność ekonomiczną i nie wolno nam podejmować żadnych decyzji gospodarczych bez zezwolenia Brukseli. Dla przykładu nie będzie nam wolno wspierać z budżetu państwa, nawet tych sektorów gospodarki, które ze względu na ich strategiczne znaczenie wymagają interwencji rządu, pomimo, że ich bankructwo miałoby katastrofalne skutki dla naszych interesów i spowodowałoby dalszy wzrost bezrobocia. Nie wystarczy już nasza wola i przekonanie, co do konieczności wprowadzenia zmian w gospodarce, teraz trzeba będzie uzyskać zgodę brukselskich komisarzy, co jak pokazuje unijna praktyka wcale nie jest łatwe. Tego typu stosunki przypominają nam czasy wasalnej zależności Polski od woli Moskwy.

Zwiększająca się penetracja naszego rynku przez zachodnie koncerny oraz nadmierne wymagania unijne, spowodują w niedługim czasie falę bankructw, tych zakładów, które nie będą mogły sprostać nieuczciwej konkurencji obcego kapitału. W najlepszym przypadku tzw. unijne standardy oraz zmniejszone kwoty produkcyjne wymuszą na naszych przedsiębiorstwach dalsze ograniczanie produkcji i zwolnienia pracowników.

Do kryzysu ekonomicznego przyczynia się również polityka Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej opanowanych przez partyjną nomenklaturę, które to instytucje postępują tak, jakby nie były powołane do służenia naszemu państwu. Dbają tylko o interesy zagranicznych rynków kapitałowych, nie troszcząc się wcale o wspieranie polskiej gospodarki, a przy tym trwonią znaczne kwoty na swoje utrzymanie. Stopy procentowe mamy tak wysokie, że trzeba się niemało natrudzić, aby znaleźć podobny kraj, gdzie przy inflacji poniżej 5%, kredyty są oprocentowane po kilkanaście procent. Rezerwy walutowe państwa, zamiast służyć rozwojowi gospodarczemu, ulokowane są na zagranicznych kontach bankowych i pomnażają obce fortuny.

Kolejne rządy przerzucają odpowiedzialność za kryzys gospodarczy na poprzednie ekipy i starają się ukryć prawdziwe jego przyczyny. A to, co cechuje wszystkich dotychczas rządzących, to lekceważenie naszych interesów narodowych, prześladowanie polskich podatników, rozpieszczanie obcych koncernów i porażająca wręcz spolegliwość wobec dyktatu Brukseli. Zbyt duże koszty funkcjonowania państwa, utrzymywanie licznej armii urzędników żyjących kosztem budżetu oraz wielu nikomu niepotrzebnych urzędów i funduszy. Marnotrawienie pieniędzy podatników na luksusowe życie politycznych elit oraz wszechobecna korupcja i liczne afery, to znak firmowy ludzi sprawujących władzę w Polsce.

W sytuacji, gdy nasze interesy spoczywają w rękach ludzi nieuczciwych i nieodpowiedzialnych, którzy nie mogą się pochwalić niczym, prócz wyuczonej służalczości wobec Brukseli, nie wolno nam się łudzić, że oni zadbają o nasz los i będą rządzić zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Tylko odrzucenie tego skorumpowanego układu oraz wyrwanie władzy z rąk tych osobników może zaowocować poprawą sytuacji ekonomicznej w kraju.

Kluczowe dziedziny gospodarcze w Polsce, w tym: przemysł, handel i rolnictwo, muszą pozostać w polskich rękach, zapewniając rozwój ekonomiczny oraz zatrudnienie Polakom, natomiast obcy kapitał może funkcjonować tylko z korzyścią dla naszego kraju, a nie w roli ekonomicznego dyktatora. Czas już zrozumieć, że dyktat ekonomiczny przeradza się prędzej czy później w dyktat polityczny, ponieważ ekonomii i polityki nie można oddzielić. To od nas Polaków zależy, czy będziemy żebrać o pracę w zachodnich hipermarketach, czy też będziemy ją mieć w naszych własnych firmach. Zrzucenie jarzma zależności od Unii Europejskiej oraz ochrona polskiego rynku, w połączeniu z odsunięciem od władzy skorumpowanych elit politycznych, otworzą nam możliwości normalnego rozwoju polskiej gospodarki i podniesienia standardu życia każdego Polaka.

Liga Obrony Suwerenności, biorąc odpowiedzialność za losy naszego kraju, doprowadzi do tego, że w Polsce będą chronione interesy ekonomiczne rodzimej gospodarki, będącej podstawą naszego bytu i gwarantem naszej suwerenności.

Gdańsk, dn. 20 maja 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie wyborów do Parlamentu Europejskiego

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie wyborów do Parlamentu Europejskiego

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że w przewidzianych na czerwiec 2004 roku wyborach do Parlamentu Europejskiego nasz Ruch nie będzie uczestniczył. Nie będziemy wystawiać własnych list wyborczych, ani kandydować z list innych ugrupowań, nie zamierzamy także popierać jakichkolwiek kandydatów uczestniczących w tych wyborach.

Nasza decyzja podyktowana jest wcześniejszym stanowiskiem w sprawie wcielenia Polski do Unii Europejskiej oraz brakiem realnych szans na zabezpieczenie naszych narodowych interesów w jej ramach i stałym dążeniem Brukseli do pozbawienia nas niepodległości. My nie mamy zamiaru, w przeciwieństwie do innych ugrupowań, akceptować utraty suwerenności państwowej, ani realizować osobistych ambicji kosztem interesu publicznego. Marcowy szczyt w Brukseli pozbawił resztek złudzeń tych Polaków, którzy wierzyli jeszcze w możliwość zapewnienia nam znośnych warunków egzystencji w Unii. Pozbawiony jakiegokolwiek poparcia społecznego rząd, z towarzyszem Millerem na czele, który nie mógł już liczyć na wsparcie nawet swojego bezpośredniego zaplecza politycznego, sprzedał Polskę i oddał ją we władanie Niemcom i brukselskim komisarzom.

Przez wiele miesięcy udawano przed polską opinią publiczną zdecydowaną postawę w obronie wcześniej wynegocjowanych warunków, głosząc hasła typu: „Nicea albo śmierć”. Ta zasłona dymna miała służyć jedynie doraźnym celom politycznym i wyrobieniu swoistego alibi dla tych wszystkich, którzy zdradzili nasze interesy i oszukali Polaków, co do faktycznych skutków wcielenia. Wprowadzenie w życie zapisów unijnej konstytucji postawi nas w krytycznej sytuacji i ugruntuje dominację Niemiec w ramach UE, otwierając im drogę do realizacji roszczeń w stosunku do Polski. Kapitulacja wobec dyktatu Brukseli, pod presją jawnych lub zakulisowych nacisków i szantaży, obciąża bezpośrednio całą tzw. klasę polityczną, która zaślepiona wizją atrakcyjnych posad w Unii, jak niegdyś niesławna targowica oddała Polskę na łup unijnym biurokratom, zapewniając sobie wygodne i luksusowe życie, a nas skazując na rolę lokajów w Europie.

Polska nie może być satelitą dla silniejszych członków Unii, którego kosztem załatwia się europejskie problemy i roszczenia, a stawianie nas w roli pionka w unijnej grze i chłopca do bicia, w sytuacji zdecydowanej obrony naszych interesów, jest nie do przyjęcia. Ograniczona rola unijnego parlamentu i faktycznie jego niewielki wpływ na politykę Unii oraz uniemożliwienie tworzenia w nim narodowej reprezentacji, a także totalna przewaga niemieckich wpływów, już nie tylko ekonomicznych, ale również politycznych, czyni tę instytucję rodzajem atrapy. Parlament Europejski jest szopką, jak niegdyś Sejm za czasów PRL-u, gdzie posłowie działali pod dyktando PZPR i nie mieli wpływu na nic, z tą może różnicą, że od czasu do czasu któryś z deputowanych będzie miał okazję wylać swoje żale i frustracje z brukselskiej trybuny. Natomiast wciskanie Polakom fałszu o możliwościach zreformowania Unii od środka i zapewnienia reprezentacji naszych interesów w Brukseli, jest niczym innym, jak tylko próbą usprawiedliwienia owczego pędu większości polityków po lukratywne posadki unijne, za które zostaliśmy sprzedani i za których utrzymanie zapłaci polski podatnik. Takiego tworu jak Unia nie można zreformować, ponieważ jego funkcjonowanie opiera się na fałszywych przesłankach, a podstawą jej działania jest zniewolenie suwerennych państw Europy.

Wszyscy, którzy swoją osobistą karierę wiążą z Unią Europejską muszą wiedzieć, że biorą całkowitą odpowiedzialność za działania tej instytucji i za straty, jakie Polska w wyniku wcielenia do Unii poniosła i jeszcze poniesie. Kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest w naszej opinii kolaboracją z instytucją wrogą naszemu państwu, a uczestnictwo w procedurach unijnych jest wyrazem akceptacji dla poczynań Brukseli w stosunku do Polski i rezygnacji z naszych narodowych aspiracji, szczególnie wobec jednostronnego odrzucenia zobowiązań traktatowych przez Unię.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności uważa, że rozwiązania polskich problemów należy szukać w naszym kraju, szczególnie poprzez odsunięcie od władzy partyjnych mafii i unijnych popleczników oraz zapewnienie prawdziwie narodowej reprezentacji w Sejmie i Senacie, co umożliwi prowadzenie polityki państwowej zgodnej z narodowym interesem i polską racją stanu.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności wzywa wszystkich Polaków do zbojkotowania wyborów do Parlamentu Europejskiego i nieudzielania poparcia ludziom, którzy naszym kosztem chcą realizować swoje prywatne kariery. Odmowa też jest bronią!

Gdańsk, dn. 28 marca 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie konsekwencji wynikających dla Polski z referendum unijnego

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie konsekwencji wynikających dla Polski z referendum unijnego

Już w kilka dni po referendum okazało się, że Polacy zostali oszukani, co do faktycznych warunków wcielenia naszego kraju do Unii Europejskiej, a każdy tydzień przynosi nowe wiadomości na temat niedotrzymywania przez Brukselę zaciągniętych zobowiązań. Okazuje się, że niekorzystne warunki akcesji wynegocjowane w Kopenhadze, pogorszyły się jeszcze bardziej w świetle nowej polityki unijnej. Pieniędzy dla Polski będzie mniej niż obiecywano i wcale nie jest pewnym to, czy będziemy mogli z nich swobodnie korzystać. Natomiast jest wielce prawdopodobnym, że na długie lata pozostaniemy płatnikami na rzecz bogatszych krajów Unii. Polscy rolnicy nie otrzymają dopłat w obiecanych wysokościach, ponieważ Unia wycofuje się z dotowania produkcji rolnej. Proponowany nowy system liczenia głosów w Parlamencie Europejskim zapewnia dominację państw o większej liczbie ludności, w szczególności Niemiec. Bez zmian pozostają tylko okresy przejściowe i zakazy, które mają nas obowiązywać, wysokie składki na rzecz Unii i oczywiście duża liczba ciepłych posadek w Brukseli dla sprzedajnych polityków.

Przed referendum brak było jakiejkolwiek rzetelnej debaty na temat warunków akcesji, zabrakło także kompleksowego bilansu potencjalnych zysków i faktycznych strat wynikających z wcielenia Polski do Unii. Natomiast nie brakowało propagandy i pustosłowia sloganów wciskanych nam przez zakłamanych polityków i fałszywe autorytety, co przypominało praktyki stosowane w PRL-u. Ograniczenie dostępu do mediów publicznych przeciwnikom wcielenia Polski do UE, na tle doświadczeń referendalnych z innych krajów, wystawia ponure świadectwo nędznego stanu naszej demokracji i żenującego poziomu rządzących oraz ich strachu przed tym, aby cała prawda o warunkach akcesji nie wyszła na jaw. Kneblowanie ust patriotom i wciskanie fałszu zdezorientowanym obywatelom, to były podstawowe przyczyny wyniku referendum. A wszystko to odbywało się kosztem polskiego podatnika, który finansował wielomilionowe wydatki na kampanię propagandową popleczników Unii, przy jednoczesnym braku nawet symbolicznej złotówki na prezentację argumentów strony przeciwnej. Polacy nie posiadali podstawowych danych oraz rzetelnych informacji na temat akcesji i jak pokazują aktualne sondaże znaczna liczba rodaków uświadomiła sobie, że została oszukana. Do tego wszystkiego dochodziły manipulacje sondażami i przeróżne sztuczki, które miały zapewnić wymaganą frekwencję. Ale pomimo to więcej niż połowa dorosłych Polaków wypowiedziała się przeciw akcesji do Unii, głosując zdecydowanie na „NIE” lub jak to uczyniło ponad 43% uprawnionych, bojkotując referendum oraz odmawiając udziału w tej tandetnej szopce zmontowanej przez współczesnych targowiczan. Warto też wspomnieć o milionach oszukanych Polaków, którzy uświadamiając sobie grozę sytuacji powiększają obecnie liczbę przeciwników UE.

Warunki akcesji pogarszają się z każdym tygodniem, a Unia pokazuje swoje prawdziwe oblicze, nie dotrzymując składanych obietnic i zawieranych traktatów. Dla Polski ma jedynie szantaż i finansowe restrykcje, jednocześnie wymagając od nas ciągłych wyrzeczeń i ofiar. Rzecznicy UE już nie gardłują na temat obiecanych pieniędzy i unijnej pomocy, korzyści wynikających z akcesji i miejsc pracy dla Polaków oraz pozycji naszego kraju w Europie. Teraz starają się wmówić Polakom, że to wszystko, co będzie miało miejsce po wcieleniu do Unii, to stało się na ich życzenie i za wszelką cenę próbują zatrzeć ślady własnego udziału w okłamywaniu i zniewalaniu naszych rodaków. Dzisiaj, gdy trzeba odwagi na to, aby przyznać się do naiwnej wiary w fałszywe obietnice składane przez brukselskich komisarzy, wszyscy, którzy są winni temu stanowi rzeczy, starają się zrzucić z siebie odpowiedzialność. Przekonani jesteśmy, że nadejdzie czas, gdy oszukani Polacy wystawią rachunek wszystkim, którzy zhańbili się zdradą narodowych interesów na rzecz posad w Brukseli, a cała obecna klasa polityczna trafi na śmietnik historii.

Liga Obrony Suwerenności ostrzegała wielokrotnie przed referendum o konsekwencjach wcielenia Polski do Unii, a teraz niestety nasze przestrogi sprawdzają się w całej pełni. Dostosowując nasz kraj do tzw. standardów unijnych, brukselska agentura przygotowuje likwidację naszej państwowości i upadek gospodarki oraz szykuje nam rolę lokajów w Europie, a wszystko to w imię fałszywych iluzji i za cenę kilkuset stołków w Brukseli.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności podtrzymuje swoje negatywne stanowisko w sprawie wcielenia Polski do Unii Europejskiej i oświadcza, że nie akceptowaliśmy warunków wynegocjowanych w

Kopenhadze i Nicei, tym bardziej nie mamy zamiaru popierać akcesji na warunkach narzucanych nam w traktacie konstytucyjnym. W Europie jesteśmy od ponad tysiąca lat, dlatego nie musimy do niej wchodzić, natomiast Unię Europejską uważamy za twór sztuczny i niebezpieczny, zmierzający do pozbawienia narodów Europy ich wolności i niepodległości.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że będzie dążyć do zerwania z dotychczasową polityką, przynoszącą straty naszemu państwu oraz będzie kontynuować działania na rzecz odbudowy suwerenności Polski i jej pozycji w Europie, bez krępujących więzów unijnej biurokracji. Najwyższym nakazem dla nas będzie zawsze dobro naszych rodaków, a nie wypełnianie dyrektyw brukselskich komisarzy. Dlatego stosunki wewnętrzne w Polsce zamierzamy kształtować zgodnie z potrzebami Narodu Polskiego. Naszym dążeniem jest zachowanie narodowych i państwowych odrębności, a nie ich likwidowanie w imię budowy unijnego eurokołchozu. Państwo Polskie jest własnością Polaków i tylko my Polacy mamy prawo decydować o tym, jak będziemy w nim żyć.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że jeśli dojdzie do wcielenia naszego kraju w struktury unijne, to będzie konsekwentnie dążyć do stworzenia warunków umożliwiających wystąpienie Polski z Unii Europejskiej!

Gdańsk, dn. 2 stycznia 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie wcielenia Polski do Unii Europejskiej

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie wcielenia Polski do Unii Europejskiej

Liga Obrony Suwerenności stoi na straży niezależności Rzeczypospolitej Polskiej i wolności Narodu Polskiego, niezależnie od koniunktury w polityce międzynarodowej, przemijającej mody na „bycie Europejczykiem”, czy też dążenia politycznych renegatów do podporządkowania naszego kraju dyktatowi Brukseli. Suwerennością państwa i wolnością narodu, jako wartościami nadrzędnymi i bezcennymi, nikt nie ma prawa frymarczyć, bez względu na swoje przekonania polityczne, czy zajmowaną pozycję społeczną. Dlatego, że: „Państwo Polskie jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli. Wskrzeszone walką i ofiarą najlepszych swoich synów ma być przekazywane w spadku dziejowym z pokolenia na pokolenie. Każde pokolenie zobowiązane jest wysiłkiem własnym wzmóc siłę i powagę państwa. Za spełnienie tego obowiązku odpowiada przed potomnością swoim honorem i swoim imieniem”.

Zgodnie z tymi zasadami, Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności zdecydowanie odrzuca możliwość wcielenia Polski w struktury Unii Europejskiej oraz oświadcza, że będzie dążyć do odzyskania pełnej suwerenności państwowej, poprzez zrzucenie krępujących więzów zależności narzuconych nam przez unijnych popleczników. Wszelkie relacje międzynarodowe muszą być oparte na poszanowaniu wolności i prawa każdego narodu do stanowienia o swoim niepodległym losie oraz na zasadzie nieingerencji w politykę wewnętrzną suwerennych państw. Unia Europejska, wbrew rozpowszechnianym fałszywym zapewnieniom, nie szanuje wolności i suwerenności narodowej, często dopuszczając się ingerencji w nasze sprawy wewnętrzne i narzucając nam swój dyktat, który zabezpiecza wyłącznie interesy dominujących w niej państw i oligarchii urzędniczej z Brukseli.

Zrzeczenie się suwerennych praw Rzeczypospolitej na rzecz Unii Europejskiej jest aktem zdrady i bezprawia, a każdy, kto uczestniczy w tym procederze, będzie pociągnięty do odpowiedzialności przez Naród Polski. Warunki tzw. integracji są nieistotne, jeśli wchodzi w grę utrata niezależności państwowej. Jednak, z uwagi na to, że nasze życie społeczno-polityczne zostało zdominowane przez kłamliwą propagandę, natomiast problemy najistotniejsze są bagatelizowane i przemilczane, a debata publiczna toczy się tylko wokół populistycznych haseł rozsiewanych przez unijnych agentów, stwierdzamy jednoznacznie, że wynegocjowane z Unią warunki akcesji, są nie do przyjęcia. Dlatego, że nie gwarantują nam szans na swobodny rozwój oraz czynią z Polski płatnika składek rzecz Brukseli, które ponad miarę będą obciążać budżet państwa i szerokie rzesze naszych rodaków.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności wzywa wszystkich Polaków, którym los Ojczyzny i nasza przyszłość nie są obojętne, do wzięcia udziału w referendum i głosowania przeciw wcieleniu Polski do Unii Europejskiej. Bądźmy silni i nie dajmy się zwieść pozorom. Pamiętajmy, że głos oddany za Polską przeciw Unii, będzie zwycięstwem naszego zdrowego rozsądku!

Gdańsk, dn. 3 maja 2003 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki