W sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.

Podpisanie w dniu 10 października 2009 roku przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego kończy procedurę jego ratyfikacji w Polsce. Po to, aby wszedł on w życie w całej Unii potrzebny jest już tylko podpis prezydenta Republiki Czeskiej Vaclava Klausa.

Wielu polskich patriotów, będących przeciwnikami Unii Europejskiej, rozczarowanych jest postawą prezydenta Rzeczypospolitej, ponieważ liczyli na to, że lokator Pałacu Namiestnikowskiego zachowa się niczym Reytan i powstrzyma proces dalszej integracji Unii, którego konsekwencją jest utrata suwerenności przez wchodzące w jej skład państwa narodowe. Jednak ich nadzieje opierały się tylko na złudzeniach i nie miały żadnych racjonalnych podstaw. Liga Obrony Suwerenności wskazywała wielokrotnie na dwulicowość polityków PiS-u oraz ich cyniczną grę na emocjach elektoratu antyunijnego, służącą jedynie do poprawienia wyników wyborczych tego ugrupowania.

Tymczasem fakty świadczyły o prawdziwym stosunku partii braci Kaczyńskich do Unii i procesu jej dalszej integracji. Od samego początku wpisywali się oni w nurt oficjalnej prounijnej propagandy, tumaniącej i oszukującej Polaków, co do prawdziwych skutków tzw. integracji europejskiej. Głosami parlamentarzystów z PiS-u zdecydowano również o tym, że Polacy nie otrzymali prawa wypowiedzenia się w referendum na temat ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, który będzie miał niebagatelny wpływ na ich dalsze życie. Kulminacyjnym momentem było głosowanie w parlamencie, gdzie za przyjęciem traktatu wypowiedziała się zdecydowana większość posłów PiS-u, w tym prezes Jarosław Kaczyński. Następnie, aż do chwili złożenia przez prezydenta podpisu pod traktatem, politycy PiS-u z wielką hipokryzją mamili prawicowych wyborców, co do prawdziwych intencji Lecha Kaczyńskiego, który skrzętnie ukrywał swoje odmienne od ich oczekiwań poglądy na temat traktatu.

Jednak najbardziej żenującym jest to, że prezydent jako najważniejsza osoba w państwie, który powinien stać na straży interesów i bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, nie potrafił sprecyzować przez wiele miesięcy jasnego stanowiska wobec ratyfikacji traktatu. Zasłaniał się jedynie wynikiem referendum w Irlandii oraz nieprzejednanym stanowiskiem prezydenta Czech. Oba wspomniane przypadki świadczą o tym, że wbrew nakazom Brukseli, można z jednej strony dać szansę wypowiedzenia się narodowi w kwestii jego przyszłości, jak to miało miejsce w Irlandii, a z drugiej, że można mieć własne i niezależne zdanie na temat traktatu oraz otwarcie je prezentować, jak to czyni prezydent Klaus. Tylko, że do tego potrzebna jest dobra wola i odrobina odwagi, której najwyraźniej zabrakło prezydentowi Kaczyńskiemu i jego zapleczu politycznemu.

Prezydent miał możliwość opóźnienia ratyfikacji traktatu i uzyskania dodatkowych gwarancji zabezpieczających nasze narodowe interesy, kierując traktat do Trybunału Konstytucyjnego, tak jak to miało miejsce w Niemczech i jak to uczyniono w Czechach. Jednak nie zrobił tego, a z ceremonii złożenia podpisu pod traktatem uczynił polityczną hucpę, na którą przybyli najgorliwsi i najbardziej usłużni akwizytorzy unijnych interesów. Wszystko, co dotychczas w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego uczynił prezydent Kaczyński, obliczone było wyłącznie na użytek walki wewnętrznej i na zyskanie poklasku gawiedzi, niezorientowanej w jego przebiegłej grze. Poniżej godności prezydenta, który dotychczas kreował się na zdecydowanego obrońcę naszej suwerenności państwowej, były również jego umizgi skierowane pod adresem unijnych salonów oraz peany na cześć Unii Europejskiej, która obecnie jawi się Lechowi Kaczyńskiemu jako: „wspaniały eksperyment w historii ludzkości”. Pozostaje nam tylko powiedzieć: „skończ waść, wstydu oszczędź!”.

Liga Obrony Suwerenności oświadcza, że pomimo podpisania przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego, nie akceptuje faktu utraty przez Państwo Polskie suwerenności, oraz że będzie konsekwentnie dążyć do odzyskania wszelkich prerogatyw utraconych przez Rzeczpospolitą. Oświadcza również, że będzie dążyć do rozliczenia wszystkich osobników, którzy sprawując najwyższe urzędy w Polsce doprowadzili do upadku naszej państwowości.

Gdańsk, dn. 16 października 2009 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie kryzysu politycznego w Polsce.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie kryzysu politycznego w Polsce.

Wydarzenia z ostatnich dni, których jesteśmy świadkami, przede wszystkim zaś ujawnienie kolejnych afer korupcyjnych z udziałem czołowych przedstawicieli rządu Donalda Tuska, będących jednocześnie najbardziej prominentnymi politykami Platformy Obywatelskiej, wskazują na to, że Rzeczpospolita znajduje się w poważnym kryzysie politycznym. Koalicja rządowa PO-PSL szła do wyborów z hasłami odnowy moralnej świata polskiej polityki, a po wygranych wyborach, tworząc obecny rząd, politycy obu partii zapowiadali ustanowienie nowych i lepszych standardów rządzenia. Wtedy jeszcze nie można było sobie w pełni uświadomić, o jakie standardy chodzi ludziom obejmującym ster rządów w Polsce. Dzisiaj natomiast, po dwóch latach rządzenia przez liberalno-ludową koalicję, z całą pewnością można stwierdzić, że te standardy to korupcja, nepotyzm i kumoterstwo, obejmujące najważniejsze kręgi polityczne obozu rządowego. Jeszcze kilka miesięcy temu zarzut nepotyzmu stawiany towarzyszom partyjnym z PSL-u wywoływał falę krytyki i oburzenia, za to, że swoje stanowiska wykorzystywali do uprawiania swoiście pojętej „polityki prorodzinnej”, polegającej na załatwianiu lukratywnych posad członkom swoich rodzin i kolesiom. Obecnie kolejne wieści z frontu walki z korupcją nikogo już nie dziwią. Dla większości Polaków jest zupełnie jasną sprawą, że rządzą nami politycy nieuczciwi i skorumpowani, pławiący się w luksusie oraz chciwi pieniędzy podatników i mienia publicznego.

Ujawniona afera hazardowa i stoczniowa pokazują wyraźnie, że ludzie ci nie po to zajęli się działalnością polityczną, aby służyć państwu i współobywatelom, ale dlatego, aby mieć większe możliwości okradania Polski i Polaków. Na ich przykładzie można zauważyć, jakie są możliwości robienia fortun na ludzkiej biedzie. W sytuacji, gdy w budżecie państwa brakuje pieniędzy na podstawowe wydatki, oni zamierzali uwolnić przestępczy półświatek od opłat za gry hazardowe, z których państwo miało zyskać rocznie pół miliarda złotych. Po haniebnej likwidacji Stoczni Gdyńskiej i Szczecińskiej oraz związanego z tym niebywałego skandalu i manipulacji politycznej, nadeszły wieści o przekrętach finansowych, w które zamieszani są czołowi ministrowie z PO. Widocznie nie tylko senator Misiak postanowił dorobić się na krzywdzie stoczniowców. Ujawnione dotychczas materiały śledcze, a także przyspieszone dymisje z rządu, pozwalają na wyciągnięcie wniosków, że mamy do czynienia z najpoważniejszą aferą w historii III RP i poważnym kryzysem politycznym. Bo jeśli jest prawdą, że Państwem Polskim rządzą ludzie nieuczciwi i skorumpowani, oraz że premier Tusk nie panuje nad tym, co dzieje się w jego rządzie, a całe jego zainteresowanie koncentruje się jedynie na dbałości o własny wizerunek medialny i na śledzeniu sondaży opinii publicznej, to mamy do czynienia z zaniedbywaniem obowiązków i działalnością na szkodę interesu publicznego. Co jest przestępstwem i podlega stosownej karze.

Jeśli dodać do tego bezradność i tchórzliwą uległość rządu Donalda Tuska wobec nakazów brukselskich komisarzy oraz brak zdecydowanych działań w sytuacji zaostrzającego się kryzysu gospodarczego w Polsce, to mamy pełny obraz stanu obecnych władz. Grabież dobra publicznego, buta i arogancja w stosunku do własnych obywateli oraz całkowita uległość wobec obcego dyktatu, to znak firmowy rządzącej koalicji. Postępującego rozkładu moralnego i politycznego obecnego rządu nie zatuszują już żadne sztuczki socjotechniczne i uprawiana od lat propaganda sukcesu, nie naprawią też protetyczne zabiegi polegające na wymianie kolejnych ministrów. Ponieważ, według słów premiera, odchodzą z rządu „najlepsi fachowcy”, jakimi Platforma dysponuje, to ich następcy mogą być już tylko gorsi. Co budzi nasze największe obawy o przyszłość kraju, którego los ma spoczywać w rękach ludzi nieuczciwych i życiowych nieudaczników.

Dlatego Liga Obrony Suwerenności domaga się pełnego wyjaśnienia wszystkich afer, w które zamieszani są politycy rządzącej koalicji oraz przykładnego ukarania osobników winnych korupcji i działalności na szkodę interesu publicznego. W związku ze skalą kryzysu politycznego, domagamy się również dymisji rządu Donalda Tuska i zarządzenia nowych wyborów parlamentarnych. W naszej opinii obecny rząd i ugrupowania polityczne stanowiące jego zaplecze parlamentarne nie mogą zagwarantować odpowiedniej jakości rządzenia Państwem Polskim i dbałości o nasze interesy narodowe.

Gdańsk, dn. 12 października 2009 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie narastającej brutalności i arogancji władzy.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie narastającej brutalności i arogancji władzy.

W ostatnim czasie doszło do szeregu gorszących scen na ulicach Warszawy, w których z jednej strony brali udział zdesperowani robotnicy stoczniowi i drobni kupcy warszawscy, a z drugiej reprezentanci bezdusznej i nieczułej na potrzeby społeczne władzy. W konfrontacji między obiema stronami łatwo można było zauważyć ogromną dysproporcję sił. Manifestanci broniący miejsc pracy zapewniających utrzymanie wielu tysiącom ludzi, dysponowali jedynie przekonaniem o słuszności swoich racji i ufnością w to, że rząd wreszcie dostrzeże ich problemy. Natomiast aparat władzy reprezentowany był przez komorników i uzbrojone po zęby, liczne zastępy policyjne, wspomagane przez najemników z prywatnych agencji ochrony.

Przedstawiciele władz państwowych nie zawahali się użyć brutalnych metod do pacyfikacji pokojowych protestów społecznych. W ruch poszły pałki, użyto brutalnej siły i gazów bojowych. Wszystko po to, aby na przyszłość zastraszyć potencjalnych niezadowolonych oraz ukazać narodowi „siłę” i determinację władzy. Jesteśmy przekonani, że gdyby rząd koalicji PO-PSL i stojący na jego czele premier Tusk interesowali się sytuacją wewnętrzną kraju i nawiązywali dialog ze społeczeństwem, to nie dochodziłoby do takich protestów. Tymczasem premier podczas manifestacji stoczniowców w dniu 29 kwietnia bawił się na bankiecie z zagranicznymi gośćmi, zaproszonymi na konwencję jego partii, a gdy 21 lipca bito kupców z KDT, to grał w piłkę z partyjnymi kolegami na jednym ze stołecznych stadionów. To jest kolejny przykład arogancji rządzących i pogardy, z jaką traktują społeczeństwo.

W naszej opinii obecna władza interesuje się jedynie notowaniami sondażowymi, a dla utrzymania się przy „korycie” rządzący gotowi są okłamywać Polaków i nadużywać brutalnej siły w tłumieniu pokojowych protestów. Postawa pozostałych partii parlamentarnych też nie jest lepsza, o czym świadczy sytuacja, która miała miejsce po samobójstwie jednej z prominentnych działaczek SLD, wtedy „obrońcy praworządności” zrobili polityczną hucpę i powołali specjalną komisję sejmową. Tymczasem, gdy na ulicach stolicy bije się niewinnych ludzi, parlamentarni łajdacy nabierają wody w usta, nie podejmują żadnych działań i korzystają z uciech życia. Oto prawdziwe oblicze władzy i przykład nikczemności „wybrańców narodu” mieniących się polskim parlamentem!

Zadaniem rządu jest dbanie o narodowe interesy, dobro obywateli i utrzymanie porządku publicznego. Tymczasem rządzący politycy dbają jedynie o swoje brzuchy, ulegają obcemu dyktatowi i kosztem Państwa Polskiego chronią interesy zagranicznych koncernów. Nie po to płacimy im pensje i diety, aby odpłacali nam znieczulicą na problemy krzywdzonych ludzi oraz brutalnością i arogancją wobec zwykłych obywateli. Prawo powinno służyć narodowi, powinno chronić Polaków przed wszelkimi przejawami wyzysku i prześladowania, a jeśli tego nie czyni, to jest złym prawem i należy je zmienić.

Dlatego w imieniu Ligi Obrony Suwerenności wzywamy rząd i parlament Rzeczypospolitej do objęcia skuteczną ochroną polskiego społeczeństwa i jego nadrzędnych interesów oraz zaniechania działań służących umacnianiu obcych wpływów w Polsce. Domagamy się także, aby rząd nie zasłaniał się przepisami prawa i bezzasadnie nie używał siły wobec swoich obywateli. Uważamy, że dialog społeczny oraz właściwie okazywane zainteresowanie i wrażliwość na problemy, z którymi boryka się społeczeństwo lepiej służą rozwojowi Polski, niż brutalna przemoc policji. W związku z tym domagamy się natychmiastowego ustąpienia z zajmowanych stanowisk funkcjonariuszy państwowych odpowiedzialnych za bezzasadne użycie siły wobec pokojowych manifestantów oraz wyjaśnienie wszelkich okoliczności związanych z pacyfikacją wspomnianych protestów.

Gdańsk, dn. 23 lipca 2009 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie kryzysu gospodarczego w Polsce.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie kryzysu gospodarczego w Polsce.

Polska z każdym miesiącem pogrąża się w coraz większym kryzysie, miliony kredytobiorców tracą zdolność do bieżącego regulowania należności, tysiące Polaków traci pracę i zasila szeregi bezrobotnych, a wiele przedsiębiorstw wstrzymuje produkcję lub bankrutuje. Finanse publiczne są w opłakanym stanie, o czym świadczą cięcia budżetowe dokonywane w panice przez rząd. Polska waluta jest w stanie zapaści, co powoduje wzrost kosztów obsługi długów zagranicznych naszego państwa oraz podwyższenie cen importowanych towarów i surowców. Podwyżki cen nośników energii i żywności dotykają najszersze rzesze naszych obywateli. Wzrost bezrobocia, fala reemigracji z zagranicy i postępujące zubożenie społeczeństwa budzą nasze największe obawy o nadchodzącą przyszłość.

Tymczasem rząd premiera Tuska uprawia propagandę sukcesu oraz lekceważy i pomniejsza rozmiary kryzysu światowego. Nie podejmuje też żadnych konkretnych działań, aby zaradzić pogarszającej się sytuacji gospodarczej w kraju. Premier osobiście woli zabawiać się z kolegami grą w piłkę, w czasie gdy parlament obraduje nad finansami państwa. To wielki skandal, zwłaszcza, że obiecywał Polakom „irlandzki cud”, a jego dotychczasowa działalność świadczy jedynie o tym, że doskonale bawi się naszym kosztem. Zagraniczne wycieczki, urlopy, bankiety, towarzyskie spotkania i życie w luksusie – oto zajęcia „godne” szefa rządu. Społeczeństwo natomiast stacza się w przepaść kryzysu gospodarczego. Arogancja władzy i kompletna ignorancja w dziedzinie rządzenia – oto prawdziwe oblicze lidera PO. Z jak wielką pogardą rządzący traktują obywateli niech świadczy fakt, że nie informują nas o skali kryzysu, jaki ma miejsce w naszym kraju.

Liga Obrony Suwerenności przypomina, że najważniejszym zadaniem rządu jest dbanie o interesy państwa i pomyślność jego obywateli. Przypominamy również rządzącym politykom, że Naród Polski jest ich pracodawcą, a polski podatnik płaci im wynagrodzenie. Dlatego domagamy się, aby rząd i wszyscy odpowiedzialni za funkcjonowanie państwa urzędnicy zabrali się do aktywnych działań na rzecz rozwiązania problemów gospodarczych i poprawy bytu obywateli. Nie zadowolą nas żadne pozorowane działania i nieadekwatne do potrzeb półśrodki.

Domagamy się radykalnych przedsięwzięć służących ochronie rynku wewnętrznego i powstrzymania zalewu naszego kraju przez importowane towary, które z powodzeniem możemy wytwarzać w Polsce. Domagamy się opodatkowania zagranicznych koncernów, bowiem ten, kto czerpie krociowe zyski z działalności gospodarczej prowadzonej w Polsce, musi również uczestniczyć w finansowaniu naszego budżetu. Domagamy się, aby rząd zaprzestał przerzucania wszystkich ciężarów kryzysu na barki społeczeństwa. Uważamy, że oszczędności budżetowe rządzący powinni zacząć od siebie rezygnując z luksusowego życia na koszt państwa.

Rząd i parlament Rzeczypospolitej winne są lojalność Polakom, którzy ich wybierali i płacą im pensje. Dlatego domagamy się od nich ochrony interesów naszego państwa przed dyktatem Unii Europejskiej, która nakazując w dobie kryzysu i narastającego bezrobocia likwidację polskich stoczni dopuściła się przestępstwa wobec polskiego społeczeństwa i niedopuszczalnej ingerencji w nasze sprawy wewnętrzne. Wobec nakazów brukselskich komisarzy rząd Donalda Tuska wykazał się bezradnością i tchórzliwą uległością. Dlatego, z tym większą mocą, domagamy się od władz państwowych zdecydowanego odrzucenia wszelkich dyrektyw unijnych, które godzą w żywotne interesy Polski i prowadzą do zubożenia polskiego społeczeństwa. Domagamy się ponadto dołożenia wszelkich starań, w celu ochrony naszej gospodarki i rynku finansowego przed szkodliwą działalnością międzynarodowych spekulantów oraz uniemożliwienia obcym koncernom swobodnego transferu zysków za granicę. Domagamy się zaprzestania rabunkowej prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw i ochrony majątku narodowego. Domagamy się wreszcie energicznych działań służących promocji zatrudnienia i rozwoju przedsiębiorczości wśród Polaków, ponieważ jak dotychczas zainteresowanie rządu w tej materii, sprowadzało się jedynie do uprawiania kosztownej propagandy i mnożenia barier biurokratycznych.

Liga Obrony Suwerenności przestrzega rządzących, że jeśli nie sprostają wymaganiom stawianym im przez polskie społeczeństwo, to dołożymy wszelkich starań, aby stracili swoje lukratywne posady i trafili na bezrobocie bez prawa do zasiłku, gdzie zakosztują „słodyczy” życia w nędzy i upodleniu. Polacy nie są zainteresowani pustosłowiem sloganów, którymi karmi nas propaganda rządowa, ani „polityką miłości” panującą obecnie na politycznych salonach. Polacy oczekują od rządu rzetelnej informacji o stanie państwa i wytężonej pracy nad jego naprawą, a przede wszystkim dobrych koncepcji na rządzenie i wypełniania obietnic składanych publicznie podczas wyborów. Dlatego w imieniu polskiego społeczeństwa, domagamy się od rządu energicznych działań, po to, aby w Polsce – żyło się lepiej wszystkim, a nie tylko wybranym!

Gdańsk, dn. 16 września 2009 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie procesu sprawców stanu wojennego.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie procesu sprawców stanu wojennego.

Proces sprawców stanu wojennego rozpoczęty 12 września 2008 roku przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu, Czesławowi Kiszczakowi, Stanisławowi Kani i innym czerwonym zbrodniarzom, przynosi nadzieję na rozliczenie przeszłości komunistycznej w Polsce. Pierwszym etapem tego rozliczenia, był wyrok skazujący wydany przez Sąd Okręgowy w Katowicach, w maju bieżącego roku, na funkcjonariuszy ZOMO, którzy dokonali masakry bezbronnych górników z kopalni „Wujek”. Nie możemy natomiast doczekać się jeszcze finału procesu sprawców masakry robotników na Wybrzeżu w 1970 roku. Jednak podjęty przez Sąd Okręgowy w Warszawie proces daje podstawę do nadziei, że sprawiedliwości stanie się zadość. Nastąpiło to bardzo późno, ale główni sprawcy jeszcze żyją i dlatego mogą odpowiedzieć za swoje przestępstwa.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności uważa za całkowicie zasadne działania wymiaru sprawiedliwości zmierzające do ukarania sprawców stanu wojennego, którzy skierowali wojsko i organy bezpieczeństwa przeciwko Narodowi Polskiemu. Na ławie oskarżonych zasiedli najważniejsi i najbardziej wpływowi przedstawiciele ówczesnych władz PRL-u, a sama postać renegata Jaruzelskiego jest wręcz symboliczna. Był on bowiem w grudniu 1981 roku: I sekretarzem PZPR, premierem rządu PRL, szefem MON i Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, skupiał więc w swoim ręku potężną i praktycznie dyktatorską władzę. Dlatego Jaruzelski i jego wojskowa junta spod znaku WRON-u oskarżeni są o „kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym” oraz ponoszą całkowitą odpowiedzialność za popełnione w tamtym czasie morderstwa i za stosowaną przemoc wobec bezbronnych ludzi. Odpowiedzialni są także za pogrążenie Polski w kryzysie gospodarczym, zubożenie społeczeństwa i zmuszenie setek tysięcy ludzi do emigracji. Winni są bezwzględnego zwalczania opozycji i rozbicia NSZZ „Solidarność” oraz likwidacji wszelkich demokratycznych przemian i pozbawienia Polaków nadziei na lepszy los i odzyskanie wolności. Przed sądem stanęli nie starzy i zmęczeni życiem ludzie, lecz komunistyczni zbrodniarze, winni zniewolenia Polski i Polaków, w imię interesów Związku Sowieckiego, a cała ich kariera w aparacie PRL-u nacechowana była brutalną walką z każdym przejawem niezadowolenia ze stanu naszego poddaństwa wobec obcego mocarstwa. Główną ich troską było tylko to, jak utrzymać się przy władzy i jak najlepiej wypełnić polecenia Kremla, a przykład Jaruzelskiego jest wręcz symboliczny. Od końca lat czterdziestych ubiegłego wieku był agentem sowieckich służb specjalnych, brał udział w zwalczaniu podziemia niepodległościowego, a w 1970 roku kierował działaniami zakończonymi masakrą robotników na Wybrzeżu.

Z wielkim oburzeniem przyjęliśmy pokrętny i plugawy język wypowiedzi Jaruzelskiego, który wzorem propagandy PRL-u demonizuje zagrożenie zewnętrzne ze strony Związku Sowieckiego i obciąża winą opozycję wewnętrzną, bagatelizując jednocześnie skutki wywołane wprowadzeniem stanu wojennego. Za haniebne uważamy również próby uniknięcia stawiennictwa w sądzie czynione przez Kiszczaka, który zasłania się złym stanem zdrowia, pomimo odmiennych opinii biegłych sądowych. W związku z tym domagamy się podjęcia przez sąd zdecydowanych kroków, w celu doprowadzenia wszystkich oskarżonych przed oblicze sprawiedliwości.

Zarząd Główny Ligi Obrony Suwerenności domaga się w imię poczucia sprawiedliwości, ukarania sprawców stanu wojennego i skazania ich na karę więzienia oraz pozbawienia praw publicznych, emerytur prominenckich i wszelkich przywilejów, a także stopni generalskich i polskich odznaczeń wojskowych. Należy ponadto zarządzić konfiskatę ich mienia, a uzyskane środki przeznaczyć na zadośćuczynienie dla ofiar reżimu komunistycznego. Uważamy również, że wyrok ten stworzy możliwość ostatecznego rozliczenia z ponurą przeszłością i pociągnięcia do odpowiedzialności pozostałych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa i służb specjalnych PRL-u, winnych przestępstw wobec Narodu i Państwa Polskiego. Doprowadzi to także do wyeliminowania wpływów komunistycznej mafii z życia politycznego i gospodarczego naszego kraju.

Gdańsk, dn. 5 grudnia 2008 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie sytuacji w polskich stoczniach.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie sytuacji w polskich stoczniach.

Liga Obrony Suwerenności wyraża sprzeciw wobec działań rządu PO-PSL oraz Komisji Europejskiej, zmierzających do ograniczenia produkcji, a w efekcie likwidacji polskich stoczni. Destrukcyjne działania kolejnych ekip rządowych oraz brak realnego planu rozwoju przemysłu stoczniowego nie są niczym nowym. Komisja Europejska bezpardonowo wykorzystuje obecną sytuację, jako pretekst, za którym kryją się prawdziwe intencje jej działań. A są nimi oczywiście interesy zagranicznych koncernów, które bezpośrednio skorzystają na likwidacji polskich stoczni. Stąd wzięło się absurdalne żądanie ograniczenia produkcji w naszych stoczniach, jako warunek zatrzymania przez nie pomocy finansowej otrzymanej z budżetu państwa.

Sytuacja w polskich stoczniach przedstawia się bardzo dramatycznie, szczególnie w świetle żenującej i bezczelnej postawy rządu Donalda Tuska, który z jednej strony ustami ministra Grada mówi wprost, że winę za sytuację Stoczni Gdańskiej ponoszą sami stoczniowcy! Z drugiej zaś ulega wszelkim sugestiom Komisji Europejskiej uderzającym w nasze rodzime przedsiębiorstwa. Wysoce wątpliwa jest również wysokość udzielonej pomocy publicznej, wymienianej przez członków KE, której nie potwierdzają żadne dokumenty ani niezależne audyty. Należy więc zadać pytanie: Jak to możliwe, że rękoma „naszych” władz Unia Europejska dokonuje faktycznej likwidacji polskiego przemysłu stoczniowego?

Jak widać nie liczy się wysiłek dziesięcioleci pracy włożonej w budowę tak ważnego sektora gospodarki narodowej, będącego nie tylko powodem do dumy dla każdego Polaka, ale stanowiącego źródło utrzymania dla wielu tysięcy rodzin stoczniowców oraz firm kooperujących. Dla rządzących polityków liczy się tylko obcy interes. Na terenie rozkradanej Stoczni Gdańskiej ma natomiast powstać Europejskie Centrum Solidarności, mające być pomnikiem chwały ludzi walczących o wolność i demokrację. W rzeczywistości będzie ono jedynie pomnikiem hańby oraz symbolem pogardy dla wszystkich Polaków, którzy walczyli o niepodległość naszej Ojczyzny.

Liga Obrony Suwerenności wyraża swoje pełne poparcie dla stoczniowców oraz wszelkich działań mających na celu powstrzymanie ludzi zmierzających do rozgrabienia majątku polskich stoczni.

Gdańsk, dn. 7 lipca 2008 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego

Zgodnie z naszymi przewidywaniami, proces ratyfikacji traktatu przyjętego w Lizbonie 13 grudnia 2007 roku stał się przedmiotem targów i rozgrywek, między głównymi siłami politycznymi w parlamencie i prezydentem Rzeczypospolitej. Zamiast merytorycznej debaty i ogólnonarodowego referendum zaprezentowano polskiemu społeczeństwu żenujące widowisko, w którym nie było ani przez chwilę mowy o naszym interesie narodowym, zagrożeniach i stratach wynikających z zatwierdzenia powyższego traktatu. Za to pełno było kłamliwej propagandy, politycznych pyskówek i partyjnego partykularyzmu. Wreszcie, podczas spotkania w Juracie, zostało zawarte porozumienie między prezydentem Lechem Kaczyńskim, a premierem Donaldem Tuskiem, które regulowało sposób ratyfikacji traktatu i nowy podział kompetencji w sprawach polityki zagranicznej pomiędzy obydwoma ośrodkami władzy. Inicjatorom tej szopki chodziło jedynie o załatwienie swoich politycznych interesów i realizację brukselskiej dyrektywy, która nakazywała przeprowadzenie ratyfikacji przez parlament i zapobieżenie ewentualnemu referendum w tej sprawie.

Sejm, jak zwykle uległy wobec Brukseli, w cyniczny sposób pozbawił polskie społeczeństwo prawa głosu w kwestii, która ma niebagatelne znaczenie dla przyszłości nas wszystkich. Przytłaczającą liczbą głosów zdecydowano w Sejmie i w Senacie o ratyfikacji traktatu bez referendum. Później już prawie przez aklamację, przy niewielu głosach sprzeciwu, przegłosowano jego ratyfikację. Zastanawiająca była też całkowita zgodność wszystkich ugrupowań parlamentarnych, których liderzy z wielkim zapałem namawiali Polaków do akceptacji podjętej przez nich decyzji. Dziwi również pośpiech, z jakim przeprowadzono ratyfikację, pomimo głosów zalecających oczekiwanie na wynik jedynego referendum, jakie miało się odbyć w Irlandii.

Fakt, że Irlandczycy nie ulegli presji Unii, która za wszelką cenę chciała uniknąć klęski, jaka spotkała ją wcześniej we Francji i Holandii, wystawia im jak najlepsze świadectwo dojrzałości politycznej i dbałości o własne interesy. Natomiast sam wynik referendum z 12 czerwca 2008 roku, w którym 53,4% Irlandczyków głosowało za odrzuceniem traktatu lizbońskiego, zdemolował politykę unijną. Świadectwem wielkiej hańby polskich polityków jest ich owczy pęd do spełniania wszelkich zachcianek brukselskich decydentów, bez oglądania się na okoliczności i narodowe interesy. Irlandczycy uratowali Europę od próby zniewolenia jej przez unijne salony i wykazali po raz kolejny, po Francuzach i Holendrach, że wolne narody europejskie mają zgoła odmienne zdanie od swoich polityków, w kwestii dalszego pogłębiania tzw. integracji europejskiej. Jeśli tylko społeczeństwa europejskie mają okazję do zdecydowania o swoim losie, to zawsze wybierają suwerenność państwową i wolność podejmowania decyzji w sprawach, które ich dotyczą. Odrzucają natomiast parlamentarne szwindle i polityczny dyktat. I to jest właśnie dowód wyższości demokracji bezpośredniej nad parlamentarnymi gierkami, czego właśnie Bruksela nie może znieść. Dlatego robiono wszystko, co było w ich mocy, aby uniknąć ewentualności referendum. W przypadku Irlandii to nie wystarczyło i społeczeństwo tego kraju, głosując przeciw, pogrzebało na jakiś czas sprawę traktatu. Musimy być jednak świadomi tego, że determinacja unijnych biurokratów jest tak wielka, iż z całą pewnością podejmą w najbliższym czasie kolejną próbę urzeczywistnienia swoich chorych wizji.

W związku z tym Unia wywiera zwiększone naciski na Irlandię w kwestii ponowienia próby ratyfikacji i na pozostałe państwa, które jeszcze nie ratyfikowały traktatu, w sprawie dokończenia tego procesu. W takiej sytuacji nabiera szczególnej wagi fakt, że prezydent Rzeczypospolitej, nie złożył jeszcze podpisu pod traktatem i że jego ewentualna odmowa podpisania go mogłaby zachęcić pozostałe kraje europejskie do porzucenia procesu ratyfikacji traktatu lizbońskiego, co zadałoby decydujący cios jego zwolennikom.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności wyraża swoje obawy, co do ewentualnej decyzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zwłaszcza, że jego polityczne zaplecze, kierowane przez byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego, opowiada się zdecydowanie za traktatem lizbońskim, czego przykładem było zachowanie jego partii podczas głosowania w parlamencie. Pomimo to, wzywamy prezydenta Rzeczypospolitej do tego, aby nie podpisywał wspomnianego traktatu i przerwał w ten sposób proces jego ratyfikacji.

Jednocześnie Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności wyraża swoje zdecydowane oburzenie żenującą postawą parlamentarzystów i rządu, którzy sami nie mając większego pojęcia o zapisach traktatu, pozbawili społeczeństwo jakiejkolwiek informacji na jego temat oraz odebrali mu prawo głosu w sprawie ratyfikacji. Uniemożliwili jakąkolwiek merytoryczną debatę nad zapisami traktatu i zamknęli usta jego przeciwnikom, a w końcu podjęli nieodpowiedzialną i szkodliwą decyzję. Uważamy, że do podejmowania tak ważnych z punktu widzenia interesów naszego państwa decyzji uprawniony jest wyłącznie Naród Polski.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności odrzuca ratyfikowany przez polski parlament traktat lizboński, jako szkodliwy i niebezpieczny dla żywotnych interesów Państwa Polskiego oraz oświadcza, że rządząca Polską klasa polityczna skompromitowała się postawą całkowitej uległości wobec unijnego dyktatu. Dlatego straciła w naszej opinii moralne prawo do podejmowania jakichkolwiek decyzji w imieniu Narodu Polskiego.

Gdańsk, dn. 30 sierpnia 2008 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej

Liga Obrony Suwerenności uważa, że podpisany 13 grudnia 2007 roku w Lizbonie przez premiera Donalda Tuska traktat konstytucyjny Unii Europejskiej, stanowi poważne zagrożenie dla naszej państwowości i jest kolejnym krokiem na drodze do pozbawienia Polski suwerenności i niepodległości. Traktat ten nie różni się zasadniczo od odrzuconego wcześniej przez społeczeństwa Francji i Holandii projektu konstytucji UE, a polskim „negocjatorom”, pomimo szumnych zapewnień, nie udało się uzyskać praktycznie żadnych korzystnych dla naszego kraju zapisów. Nie dość tego, to nawet nie udało się zachować tych rozwiązań, które według twierdzeń zwolenników włączenia Polski w struktury unijne, miały rzekomo zapewnić jej „silną” pozycję we „wspólnocie”. Marzenia euroentuzjastów o „silnej Polsce w Europie” rozwiały się szybciej niż przeczuwali, brutalnie zweryfikowane przez eurokratów z Brukseli i dążenia Berlina. W odwiecznej grze interesów, która toczy się na arenie europejskiej, liczy się tylko spryt dyplomacji i brutalna siła, a nie megalomania i urojone mrzonki. W Brukseli rządzą silni i wyłącznie ich interesy brane są pod uwagę, czego przykładem może być Wielka Brytania, która jak zwykle uzyskała dla siebie lepsze warunki. Słabi i naiwni są marginalizowani i sprowadzani do roli biernych uczestników „europejskiej ruletki”, których kosztem zaspokaja się rosnące wymagania starych członków Unii.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności wielokrotnie już zajmowała stanowisko w sprawie członkostwa Polski w Unii Europejskiej i procesu pogłębiania tzw. integracji europejskiej. Nasza opinia w tej sprawie nie uległa zmianie. Byliśmy, jesteśmy i będziemy przeciwni temu, aby kosztem istnienia Państwa Polskiego budowano federacyjne państwo europejskie, w którym przewidziano dla nas rolę rezerwuaru taniej siły roboczej i surowców, a nasz kraj traktowano jak terytorium tranzytowe i przedmiot do zaspokajania rewizjonistycznych dążeń Berlina. Nie wyrażamy zgody na to, aby prawo unijne było nadrzędne w stosunku do naszego prawa krajowego, aby polskiego złotego zastąpiono walutą euro, aby nasza polityka zagraniczna i obronna podporządkowana była interesom Brukseli i aby unijni komisarze ingerowali w nasze sprawy wewnętrzne. Nie zgadzamy się z tym, aby likwidowano w Polsce przemysł, zawłaszczano handel i utwierdzano dominację ekonomiczną zagranicznych koncernów. Sprzeciwiamy się temu, aby w naszym kraju pod unijnym patronatem szerzono demoralizację, aby szargano polskie świętości religijne i narodowe, a nasze dzieci i młodzież wychowywano na bezideowych i bezdusznych groszorobów, pracujących w pocie czoła nad pomnażaniem fortun obcej finansjery. Nie zgadzamy się na to, aby Polskę przekształcano w unijny skansen, a Polaków w lokajów globalnego kapitału. Jesteśmy przeciwni temu, aby nasza ojczysta ziemia, za którą Naród Polski przelał ogrom krwi, była obiektem targów i zawłaszczania przez obcokrajowców, a owoce naszej pracy były rabowane przez zagraniczne koncerny i unijnych biurokratów. Nie zgadzamy się przede wszystkim na to, aby Polską rządzili ludzie skompromitowani kolaboracją z Brukselą, którzy za cel swojego działania nie obrali służby dla Państwa Polskiego i walki o umacnianie naszych narodowych interesów, lecz dążenie do zabezpieczenia sobie lukratywnych posad, bez oglądania się na straty, jakie przynosi krajowi i wszystkim obywatelom ich spolegliwa i wiernopoddańcza postawa wobec Unii.

Uważamy, że współpraca między państwami europejskimi, o bogatej historii i rozwiniętej cywilizacji, powinna być układana na zasadzie partnerstwa i szacunku dla suwerenności oraz tożsamości narodowej poszczególnych krajów. Natomiast narzucanie dyktatu politycznego, prawnego i ekonomicznego, wściekła antynarodowa propaganda, sprzyjanie dominacji państw silniejszych oraz narastająca atmosfera rewizjonizmu, nie mogą sprzyjać rozwijaniu dobrych stosunków międzynarodowych, bo stanowią zarzewie kolejnych konfliktów i podziałów. Dlatego reforma Unii Europejskiej powinna iść w kierunku ograniczania biurokracji, a nie jej powiększania oraz zmniejszania kosztów funkcjonowania unijnych instytucji. W związku z tym, postulujemy odrzucenie traktatu konstytucyjnego i likwidację wielu niepotrzebnych instytucji, np. Parlamentu Europejskiego. Domagamy się także rezygnacji z uprawiania kosztownej i nikomu niepotrzebnej propagandy, a także powstrzymania procesu mnożenia przepisów prawnych, które zamiast pomagać, to krępują rozwój gospodarki i społeczeństw europejskich.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności wyraża swój zdecydowany sprzeciw wobec ratyfikacji traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej i domaga się odrzucenia go w całości, jako szkodliwego i niebezpiecznego dla żywotnych interesów Państwa Polskiego. Uważamy, że obecny parlament, jak również klasa polityczna rządząca w naszym kraju, nie mają moralnego prawa do podejmowania decyzji w sprawie ratyfikacji tego traktatu, ponieważ prezentują postawę zupełnej uległości wobec unijnego dyktatu. Do podejmowania tak ważnych decyzji uprawniony jest wyłącznie Naród Polski, który powinien wypowiedzieć się w ogólnonarodowym referendum, czego żadna władza nie ma prawa nam odmówić. Referendum powinno być przeprowadzone w sposób umożliwiający Polakom podjęcie świadomej decyzji. Dlatego do wiadomości publicznej muszą być podane wszystkie aspekty związane z ratyfikacją traktatu, a przede wszystkim jego pełna treść przetłumaczona na język polski. Władze krajowe powinny również dopuścić do uczciwej debaty przeciwników Unii i przekazać społeczeństwu wszelkie informacje na temat zagrożeń, jakie dla naszej państwowości przyniesie ratyfikacja tego traktatu.

Gdańsk, dn. 2 lutego 2008 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie polskiej polityki zagranicznej

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie polskiej polityki zagranicznej

Polska musi być krajem suwerennym, dlatego zdecydowanie odrzucamy wszelkie formy obcej ingerencji w nasze sprawy wewnętrzne oraz jakiekolwiek dążenia do ograniczenia wolności i niepodległości Narodu Polskiego. Władze naszego państwa muszą prowadzić politykę zagraniczną zgodną z narodowym interesem i polską racją stanu oraz mają obowiązek chronić Polaków przed wszelkimi przejawami agresji i prześladowania. Przywilejem i nakazem każdego rządu Rzeczypospolitej powinno być prowadzenie samodzielnej polityki zagranicznej, która musi umacniać pozycję Polski na arenie międzynarodowej.

Praktyczna realizacja powyższych zasad wyglądała dotychczas marnie. Najczęściej kolejne rządy, pozbawione głębszej wizji przyszłości naszego kraju i zapatrzone bezkrytycznie w mityczny Zachód, z wielką gorliwością spełniały wszelkie zachcianki komisarzy z Brukseli. Jedynym wyraźnym i konsekwentnym kierunkiem działania krajowych elit politycznych stało się dążenie do włączenia Polski w skład Unii Europejskiej, bez oglądania się na negatywne skutki, jak również bez jakiejkolwiek troski o zabezpieczenie naszych narodowych interesów. Wepchnięcie naszego kraju w objęcia brukselskich biurokratów stało się celem samym w sobie dla szerokiej rzeszy krajowych politykierów, którzy w tym przedsięwzięciu dostrzegali możliwość zrobienia osobistych karier na unijnych salonach. W obecnej chwili akwizytorzy unijnych interesów pracują gorliwie nad demontażem polskiej państwowości i oddaniem pozostałych atrybutów suwerenności mocodawcom z Brukseli. Z rozmachem lansowana jest więc koncepcja tzw. pogłębienia integracji europejskiej, której dalekosiężnym celem jest rozbicie europejskich państw narodowych i na ich gruzach powołanie do życia nowego unijnego państwa.

Jednak największym problemem polskiej polityki zagranicznej jest faktyczny jej brak. Państwa takie jak Stany Zjednoczone, Rosja, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Chiny, Indie, Japonia, jak też wiele innych mniejszych i nieposiadających aspiracji mocarstwowych, mają nakreślone priorytety swojej polityki zagranicznej, które obowiązują dziesiątki lat i realizowane są bez względu na formę rządów, czy poglądy wyznawane przez ludzi aktualnie sprawujących władzę. Wszelkimi dostępnymi środkami starają się one zabezpieczyć swoją suwerenność i ochronić żywotne interesy, a rozwój siły i wzrost znaczenia tych państw na arenie międzynarodowej jest naczelnym zadaniem realizowanym przez wszystkie ich rządy. Natomiast w Polsce uprawia się od dziesięcioleci politykę zagraniczną na kolanach. W czasach PRL-u krajowi decydenci padali na twarz przed władcami Kremla, a w III Rzeczypospolitej taką samą postawę przyjęli rządzący wobec mocodawców z Brukseli. I gdybyśmy nie mieli w przeszłości innych wzorców działania, to być może moglibyśmy próbować usprawiedliwić takie postępowanie w naszych stosunkach zewnętrznych, szczególnie z silniejszymi państwami. My jednak, jako państwo i naród, mamy ponad tysiącletnią historię, wypełnioną wielkimi czynami i walką o umocnienie polskiej państwowości. W czasach, gdy zwyciężała prywata wąskiej grupy renegatów, szukających możliwości robienia karier na zagranicznych dworach, wtedy właśnie frymarczono polskimi interesami i za łapówki od obcych ambasadorów doprowadzano do osłabienia, a potem likwidacji naszego państwa. Stosunkowo łatwo można znaleźć analogie do sytuacji obecnej, z czasami poprzedzającymi rozbiory I Rzeczypospolitej i porównywanie osobników współcześnie rządzących Polską do osiemnastowiecznych targowiczan wydaje się bardzo zasadne. Tak wtedy, jak i teraz rządząca oligarchia przedkładała własny grupowy interes ponad interesy Rzeczypospolitej i realizowała polecenia zagranicznych mocodawców, które niechybnie doprowadzają do upadku naszej państwowości.

Natomiast Liga Obrony Suwerenności swoją wizję polityki zagranicznej zamierza oprzeć na najlepszych wzorcach zaczerpniętych z czasów, kiedy interes Rzeczypospolitej i honor był dla rządzących wartością najcenniejszą, za którą gotowi byli walczyć i ginąć. Nie potrzeba szukać natchnienia dla uprawiania tej dziedziny w zbyt odległych czasach. Bardzo cennych, wręcz przykładnych wzorów dla naszych stosunków z zagranicą, dostarczają nam doświadczenia z okresu II Rzeczypospolitej, gdy kolejni prezydenci i ministrowie spraw zagranicznych z odpowiedzialnością i godnością realizowali nasze interesy narodowe i budowali silną pozycję Polski na arenie międzynarodowej. W tym czasie popełnialiśmy również błędy, mieliśmy jako młode państwo swoje ograniczenia, ale wytrwałością, lojalnością i poczuciem honoru, byliśmy w stanie zyskać sobie uznanie i szacunek, które umacniało prestiż i pozycję naszego państwa w Europie i na świecie. Głównym nakazem naszej polityki zagranicznej będzie umacnianie i rozwój polskiej państwowości oraz ochrona naszych żywotnych interesów, a nie jak to jest obecnie demontaż państwa i poddawanie się obcym wpływom. Polską racją stanu musi być uprawianie aktywnej polityki zagranicznej i rozwijanie stosunków z wszystkimi państwami, a nie ograniczanie naszego zainteresowania tylko do krajów Unii i Stanów Zjednoczonych.

Unia jest tworem przejściowym i wbrew intencjom jej twórców, prędzej czy później rozpadnie się, rozsadzona przez konflikt interesów państw ją tworzących oraz w związku z nieżyciową i nadmiernie zbiurokratyzowaną strukturą, zbyt kosztowną i mało efektywną, aby dała się utrzymać. Natomiast interesy Rzeczypospolitej są wieczne i naszym najważniejszym zadaniem jest ich ochrona. W stosunkach z Unią, należy odrzucać każdy dyktat, który zagraża naszym interesom i łagodzić skutki tzw. polityki integracyjnej. Należy dążyć do zahamowania procesu pogłębiania integracji i zachowania jak najpełniejszej suwerenności państwowej. Unię należy traktować jak każdą organizację międzynarodową, a nie jako alternatywę dla naszej państwowości. Dlatego najważniejszym zadaniem jest odrzucenie traktatu konstytucyjnego i euro oraz wszelkich innych rozwiązań, które wprost zmierzają do pozbawienia nas suwerenności państwowej. Niezależnie od tego czy uda się brukselskim biurokratom narzucić Europie swój dyktat, będzie to stan przejściowy, a naszym celem powinno być złagodzenie jego skutków i praca nad zrzuceniem tego jarzma zależności.

W stosunkach wzajemnych ze Stanami Zjednoczonymi nie możemy dać się sprowadzić do roli wasala ich polityki imperialnej i dostarczyciela najemnych wojsk na potrzeby prowadzonych przez nie wojen. Musimy dążyć do tego, aby poprzez sojusznicze wsparcie, którego im udzielamy uzyskiwać maksymalne korzyści, szczególnie ważne na polu modernizacji naszych sił zbrojnych i umacniania naszego bezpieczeństwa narodowego. Sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i nasza aktywność w ramach NATO mogą być skutecznym panaceum na imperialne zapędy Rosji, dążenia Niemiec i pomysły unijnych komisarzy, dotyczące stworzenia europejskich sił zbrojnych, które w ich planach mają stać się alternatywą dla Paktu Północnoatlantyckiego.

Jeśli chodzi o Rosję to nieodpowiedzialne pomysły krajowych polityków, dotyczące poprawy wzajemnych stosunków za wszelką cenę, bez oglądania się na nasze interesy, należy bezwzględnie odrzucić i we wzajemnych relacjach trzeba przede wszystkim myśleć o naszym bezpieczeństwie narodowym. Spolegliwość wobec Kremla i uniżona postawa, rezygnacja z realizacji naszych narodowych interesów i aspiracji, mogą tylko na jakiś czas poprawić wzajemne relacje, ze strony rosyjskiej będzie to cynizm polityczny, a z naszej zwykła głupota. Marsz Rosji do odbudowy imperialnej pozycji należy hamować, ponieważ jej zachłanność nie ma granic i wcześniej czy później Rosjanie zabiorą się do odbudowy swojej strefy wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej. Należy więc odrzucać wszelkie próby rosyjskiego dyktatu i domagać się od Rosji traktowania naszego państwa z należnym szacunkiem, takim samym, jakiego oni sobie życzą. Jednocześnie trzeba dążyć do zabezpieczenia Polski przed możliwym szantażem energetycznym lub politycznym ze strony Rosji, która posiadane źródła energii traktuje w sposób instrumentalny, wykorzystując je do uzależniania innych państw i ingerowania w ich wewnętrzne sprawy. Klucz do poprawy stosunków wzajemnych z Rosją posiada główny lokator Kremla, który jak dotychczas nie ma jakiejkolwiek woli ich poprawy i od zmiany jego postawy zależy to, czy relacje polsko-rosyjskie będą poprawne, czy też nie.

W polu naszego zainteresowania muszą się znaleźć także inne kraje. Musimy więc rozwinąć szerokie kontakty z wszystkimi państwami, z którymi współpraca może okazać się dla nas owocna. To, co zawsze zbliżało ludzi i państwa, nawet bardzo odległe od siebie, niezależnie od sytuacji i epoki, to ożywione kontakty handlowe, a kupcy częstokroć wypełniali również misje dyplomatyczne. Polskie ambasady i konsulaty muszą stać się propagatorami naszych interesów gospodarczych, a nie tylko organizatorami spotkań kulturalno-towarzyskich. Muszą również udzielać efektywnej pomocy coraz większej rzeszy Polaków przebywających zagranicą oraz udzielać wsparcia aspiracjom narodowym Polonii, aby nasi rodacy nie zrywali więzów z Ojczyzną. Dlatego ważną sprawą jest dbałość o odpowiednią jakość personelu dyplomatycznego, co bezpośrednio przekłada się na skuteczność i efektywność jego działań. Polskie placówki dyplomatyczne nie powinny już dłużej służyć jako przechowalnia dla politycznych „emerytów” i ludzi skompromitowanych w kraju, natomiast podstawowym kryterium ich doboru powinna być lojalność wobec naszego państwa, kompetencja oraz energiczność i operatywność w działaniu.

Polska dyplomacja powinna energiczniej zabiegać o stworzenie takiego systemu sojuszy, który skutecznie zapewni nam bezpieczeństwo i ochroni nasze żywotne interesy. Uczestnictwo Polski we wszelkich organizacjach międzynarodowych należy wykorzystywać do podnoszenia znaczenia naszego kraju w świecie. Szczególnie ważną sprawą jest to, aby nasza dyplomacja dbała o umacnianie prestiżu naszego państwa, dlatego należy zdecydowanie reagować na wszelkie ataki, szykany i pomówienia, które pod adresem Polski padają ze strony przedstawicieli różnych organizacji i państw. Należy także postawić przed naszą polityką zagraniczną zadanie zabezpieczenia polskiego majątku przed roszczeniami zagranicznych rewizjonistów i poczynienia kroków celem wyegzekwowania należnych Polsce odszkodowań za straty poniesione w czasie II wojny światowej, w wyniku wrogich działań ze strony Niemiec i Rosji Sowieckiej.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności uważa, że strategicznym celem polskiej polityki zagranicznej musi być praca nad umacnianiem naszej państwowości i pozycji Polski na arenie międzynarodowej oraz dbanie o ochronę naszych żywotnych interesów. W wykonywaniu tej misji nasza dyplomacja nie może liczyć tylko na to, że o polskie sprawy zadba ktoś obcy, choćby Unia Europejska, natomiast musi działać energicznie i samodzielnie, po to, aby wszelkie sprzyjające nam okoliczności wyzyskiwać dla dobra Polski.

Gdańsk, dn. 17 listopada 2007 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie poprawy bezpieczeństwa publicznego w Polsce

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie poprawy bezpieczeństwa publicznego w Polsce

Stan bezpieczeństwa publicznego w Polsce pogarsza się z roku na rok i jest jednym z najgorszych w Europie. Rośnie zarówno liczba przestępstw będących dziełem grup zorganizowanych, jak i tych pospolitych. Ich wynikiem jest ciągły wzrost liczby zabójstw i gwałtów, pleni się też plaga pedofilii oraz narkomania wśród młodzieży. Organizacje przestępcze zarabiają ogromne pieniądze, a zwykły bandytyzm doskonale wpisuje się w ten chaos. Konsekwencją wynikającą z tej sytuacji jest spadek poczucia bezpieczeństwa osobistego, odczuwany przez znakomitą większość obywateli.

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest na pewno przyzwolenie społeczne i obojętność spowodowane postępującym zanikiem więzów międzyludzkich, ale głównym powodem jest słabość instytucji powołanych do zwalczania skutków oraz przeciwdziałania powstawaniu tych patologii. Wymiar sprawiedliwości i organy ścigania zapewne mogą być skutecznym egzekutorem prawa i stróżem porządku publicznego, ale żeby dokonała się zasadnicza poprawa, to zmianie musi ulec nasz system prawny. Liga Obrony Suwerenności uważa, że konieczna jest zmiana obowiązującego kodeksu karnego, przede wszystkim w kierunku zaostrzenia istniejących w nim sankcji, a także przywrócenia kary śmierci dla zbrodniarzy, która jest niezbędnym czynnikiem służącym likwidacji bandytyzmu i radykalnej poprawie naszego bezpieczeństwa.

Uważamy, że najwyższy wymiar kary należałoby stosować wobec sprawców morderstw popełnianych ze szczególnym okrucieństwem. Istnieje wiele powodów skłaniających nas do opowiedzenia się za przywróceniem kary śmierci, a także wiele dowodów na jej skuteczność. Groźba szubienicy wpłynie odstraszająco na ogromną większość potencjalnych sprawców zbrodni. Spowoduje, że znacznie trudniej będzie prowadzić działalność zorganizowanym grupom przestępczym. Kara ta uniemożliwia złoczyńcom ucieczkę lub zwolnienie, dzięki czemu raz na zawsze zostanie zlikwidowana groźba ponownego popełnienia zbrodni przez tych samych osobników. Wykonanie wyroku uniemożliwia szantaż ze strony ewentualnych wspólników mordercy będących na wolności, a strach przed karą śmierci spowoduje, iż niejeden potencjalny morderca nie spełni swoich zbrodniczych zamierzeń, a to oznacza uratowanie życia wielu niewinnym ludziom. Istniejące dziś środki techniczne w znacznej mierze ograniczają ryzyko pomyłki i skazania na śmierć niewinnego człowieka. Liga Obrony Suwerenności, tak jak ogromna większość Polaków, opowiada się za przywróceniem kary śmierci dla zbrodniarzy, jako jednego z niezbędnych warunków przywrócenia ładu i bezpieczeństwa publicznego w naszym państwie! Żadne traktaty i zobowiązania międzynarodowe nie mogą powstrzymywać nas przed stosowaniem niezbędnych, choćby najsurowszych środków, które mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa życia, zdrowia i mienia naszych rodaków, ponieważ jest to jedno z podstawowych zadań i powinności państwa wobec swoich obywateli.

W związku z tym, że przykład musi iść od góry, należy zaostrzyć sankcje karne wobec wszystkich funkcjonariuszy publicznych łamiących prawo, a więc sprzeniewierzających się złożonej przysiędze, która zobowiązywała ich do uczciwej służby na rzecz społeczeństwa. W naszej opinii odpowiedzialność powinna wzrastać wraz z zajmowaną pozycją w hierarchii społecznej narodu, a kara powinna być proporcjonalnie większa w przypadku popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza publicznego, niż przez zwykłego obywatela. Funkcjonariusze ci muszą być osobami o nieskazitelnej postawie moralnej oraz powinni służyć za przykład uczciwości, rzetelności i poświęcenia, ponieważ społeczeństwo powołało ich do tego, aby strzegli bezpieczeństwa i porządku w Polsce. Nie ma i nie będzie naszego przyzwolenia na to, aby funkcjonariusze publiczni bezkarnie łamali prawo, współpracowali z przestępcami lub bogacili się kosztem pozostałych obywateli. Na straży przestrzegania norm moralnych i praworządności powinny stać wydziały wewnętrzne poszczególnych służb oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Wymiar sprawiedliwości musi być poddany reformie zmierzającej do takich zmian organizacyjnych i uproszczenia procedury, które zapewnią skrócenie czasu oczekiwania na rozprawę i wydanie wyroku. Zwiększenie nakładów finansowych na sądownictwo oraz otwarcie zawodów prawniczych dla większej liczby absolwentów uczelni wyższych, a także podniesienie odpowiedzialności karnej i zawodowej za łamanie prawa przez sędziów, prokuratorów i adwokatów, doprowadzi do poprawienia jakości działania sądów powszechnych oraz do wyeliminowania z tego grona osób z przeszłością komunistyczną i zerwania częstych związków przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości ze światem przestępczym.

Policja Państwowa i pozostałe służby działające na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, powinny otrzymać na swoją działalność odpowiednie do potrzeb środki materialne. Nie może brakować im potrzebnego wyposażenia, środków transportu, łączności i broni. Należy zadbać o zapewnienie odpowiedniej infrastruktury, koniecznej zarówno do pełnienia służby, jak i do odbywania procesu szkolenia zawodowego. Należy podwyższyć płace policjantom, aby były adekwatne do odpowiedzialności i ponoszonego przez nich ryzyka. Sprawą równie ważną jest zapewnienie odpowiedniego poziomu moralnego funkcjonariuszy. W tym celu trzeba zaostrzyć kryteria naboru do służby, co przy jednoczesnym wzroście wynagrodzeń zapewni większą atrakcyjność zawodu policjanta i możliwość pozyskiwania kandydatów o lepszych predyspozycjach zawodowych i większej motywacji. Należy również usprawnić organizację tych służb, aby większa liczba funkcjonariuszy trafiła do pracy patrolowej i prewencyjnej wśród społeczeństwa. Policjanci muszą wyjść zza biurek, dlatego należy zmniejszyć wymogi biurokratyczne i uprościć procedury prawne. Dobrym rozwiązaniem, które poprawiłoby poczucie bezpieczeństwa jest wprowadzenie obowiązku noszenia mundurów przez policjantów, nie tylko pozostających w danej chwili na służbie, ale również udających się do pracy lub z niej powracających. Obecność większej liczby umundurowanych funkcjonariuszy na ulicach, w środkach transportu i innych miejscach publicznych, zobligowanych do interwencji w razie naruszania prawa, byłoby kolejnym czynnikiem prowadzącym do zwiększenia ładu i porządku w naszym kraju.

Konieczne jest również stworzenie silnego ośrodka koordynującego działalność wszystkich służb zajmujących się zapewnieniem bezpieczeństwa publicznego, którym powinno być Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. W tym celu także dokonać niezbędnych zmian legislacyjnych oraz zlikwidować funkcję koordynatora ds. służb specjalnych, które powinny być podporządkowane bezpośrednio ministrowi spraw wewnętrznych. Można również wyłączyć administrację państwową ze struktury MSW, przekształcając ten resort w organ zajmujący się wyłącznie zapewnieniem porządku i bezpieczeństwa publicznego. Wspomniane rozwiązania doprowadzą do poprawy jakości działania całego resortu i wszystkich podległych mu służb oraz wyeliminują chaos kompetencyjny i szkodliwe antagonizmy, a także uproszczą proces zarządzania i zmniejszą wydatki na nadmiernie rozrośniętą biurokrację.

Kolejnym postulatem jest reforma systemu penitencjarnego. Wiadomym jest od dawna, że w obecnie obowiązującym systemie resocjalizacja skuteczna jest tylko w nielicznych przypadkach, praktycznie tylko wśród części drobnych przestępców. Więźniowie skazani prawomocnym wyrokiem, powinni odpokutować swoje winy wobec społeczeństwa. Stać się to może za pomocą pracy fizycznej wykonywanej przez skazanych, którzy powinni zarobić na swoje utrzymanie w zakładzie karnym, np. pracując przy budowie dróg, mostów, wałów przeciwpowodziowych itp. Przyniesie to znaczne korzyści polskiemu społeczeństwu, ponieważ tanim kosztem zostaną zbudowane, bądź naprawione rozmaite obiekty publiczne, a wykonywana przez nich praca zapewni lepsze wyniki w ich resocjalizacji. Zresztą nie może być tak jak dotychczas, że więźniowie wylegują się całymi dniami w swoich celach, korzystają z siłowni i telewizji, a koszt ich utrzymania przerasta wydatki na utrzymanie żołnierza Wojska Polskiego lub wychowanka domu dziecka. Taka sytuacja jest dłużej niemożliwa do zniesienia. Dlatego należy doprowadzić do stanu, w którym ludzie uczciwi nie będą musieli utrzymywać bandytów, złodziei czy chuliganów, którzy powinni sami zapracować na swoje potrzeby, a dodatkowo wnieść swój własny wkład pracy na rzecz społeczeństwa, któremu uprzednio szkodzili. Niezwykle ważną sprawą jest to, aby zapewnić odpowiednią liczbę miejsc w zakładach karnych, ponieważ przestępcy powinni być natychmiast po skazaniu prawomocnym wyrokiem odizolowani od społeczeństwa. Nie może dłużej trwać sytuacja, która słusznie bulwersuje całe społeczeństwo, gdy skazany przestępca pozostaje na wolności, ponieważ ze względu na brak miejsca w zakładach penitencjarnych oczekuje w kolejce na możliwość odbycia kary. Takie kuriozalne zjawiska prowadzą do upadku prestiżu i powagi państwa, ośmielają przestępców do dalszego łamania prawa i powodują spadek poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie, które coraz mniej ufa w zdolność organów państwowych do zapewnienia ładu publicznego.

Liga Obrony Suwerenności uważa, że zapewnienie porządku i bezpieczeństwa publicznego powinno być jednym z podstawowych priorytetów w działaniu władz państwowych. Społeczeństwo, które nie ma poczucia bezpieczeństwa i czuje się stale zagrożone nie może się normalnie rozwijać. Natomiast wartość i sprawność państwa oraz jego organów oceniana jest między innymi poprzez zdolność do zapewnienia porządku na rządzonym przez siebie terytorium. Dlatego domagamy się podjęcia zdecydowanych działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa publicznego i wydania zdecydowanej walki wszelkim patologiom, które zagrażają spokojnej egzystencji polskiego społeczeństwa i podcinają podstawy funkcjonowania naszego państwa. Wszelkie zmiany w tej dziedzinie możliwe są do przeprowadzenia, wymagają tylko dobrej woli rządzących i zapewnienia odpowiednich środków, które pozostają w dyspozycji rządu. Musimy zrobić wszystko, co tylko jest w naszej mocy, aby poprzez podniesienie sprawności i efektywności działania organów państwowych odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa i utrzymanie bezpieczeństwa publicznego zapewnić odpowiednią ochronę społeczeństwu i podnieść autorytet Państwa Polskiego!

Gdańsk, dn. 14 stycznia 2007 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki