W sprawie stosunków polsko-rosyjskich

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie stosunków polsko-rosyjskich

Stan, w jakim znajdują się stosunki polsko-rosyjskie, jest zły i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie uległy poprawie. Wiele uwag wypowiedziano na temat polepszenia naszych relacji z Rosjanami, ale prawie zawsze sprowadzały się one do tego, że my Polacy nie powinniśmy patrzeć w przeszłość i szukać rozwiązania tych problemów w naszej trudnej i skomplikowanej historii. Gdy tylko zaiskrzy na linii Warszawa-Moskwa, to jak na zawołanie pojawiają się „rodzimi” i obcy doradcy, którzy uparcie powtarzają, że powinniśmy zrezygnować z naszych aspiracji, musimy także spuścić z tonu i nie obrażać Rosjan naszym dumnym zachowaniem. Powtarzają, że dla naszego dobra powinniśmy im zapomnieć wszystkie urazy i krzywdy, jakie od nich doznaliśmy, oraz że nie możemy tak uparcie trzymać się naszych narodowych interesów i oczywistych racji, ponieważ rzekomo ta Rosja i ci Rosjanie już w niczym nie przypominają upiorów z przeszłości, które niepotrzebnie przywołujemy. Twierdzą też, że jak będziemy potulni, to może „car” Putin okaże się dla nas łaskawy i nie przykręci kurka z gazem i ropą. Jednym słowem, mielibyśmy według nich całkowicie skapitulować przed Rosjanami i zdać się na ich łaskę, bo podobno silny może wszystko, również zrobić nam krzywdę, a historię piszą „zwycięzcy”. Tylko, że w życiu bywa różnie i bez względu na wielki wysiłek włożony w fałszowanie rzeczywistości, prawda zazwyczaj wychodzi na wierzch.

Na przestrzeni całej historii stosunków polsko-rosyjskich nasze wzajemne relacje nigdy nie były dobre. Cechowała je zazwyczaj wzajemna wrogość, agresja, ingerencja w wewnętrzne sprawy sąsiada, czasami tylko stan tzw. „zimnej wojny”, natomiast regułą stała się rywalizacja między naszymi państwami o wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej. Z pewnością jest w tym i nasza wina, ale od ponad 300 lat, to wyłącznie Polacy są obiektem ciągłej agresji rosyjskiej, a głównym elementem składowym imperialnej polityki Moskwy stało się dążenie do zniszczenia naszego państwa i rabunek ziem Rzeczypospolitej. Jeżeli we wspomnianym okresie występowaliśmy przeciwko Rosji, to tylko w celu wyzwolenia się spod jej okupacji i odzyskania zrabowanej nam ziemi i innych dóbr. Słuszność była i jest po naszej stronie. Dlatego nie możemy zaprzestawać domagania się sprawiedliwości i zadośćuczynienia naszym krzywdom, zwłaszcza, że polityka Kremla, bez względu na to, czy rządzi tam car, pierwszy sekretarz, czy prezydent, nie ulega zmianie. Konsekwentnie zmierza ona do rozszerzenia strefy wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej oraz podporządkowania sobie istniejących tu państw i narodów.

Nie można zapominać o tym, że Rosja była inicjatorem oraz głównym wykonawcą rozbiorów I Rzeczypospolitej i że największa część łupu jej właśnie przypadła, a swoją imperialną pozycję zbudowała w oparciu o zrabowane ziemie i dobra należące do Polski. Kreml, na długo przed ostatecznym rozbiorem naszego państwa, ingerował w nasze sprawy wewnętrzne. Rosjanie, korzystając ze słabości Rzeczypospolitej, wprowadzali swoje wojska w jej granice, a moskiewscy namiestnicy, występujący w roli ambasadorów, szerzyli destrukcję w naszym kraju. Przekupywali magnatów i posłów, opornych mordowali lub uprowadzali w głąb Rosji, kreowali polskie rządy, nominowali króla i dławili wszelki opór, a wszystko to pod pretekstem pomocy i rzekomo dla dobra Polaków. Tak dokonał się pierwszy rozbiór, a w niedługi czas po tym, okrojony i osłabiony kraj, w którym podjęto wielkie dzieło naprawy ustroju państwowego, uchwalono konstytucję i wdrożono wiele niezbędnych reform, padł ofiarą kolejnej napaści, której finalnym efektem był drugi rozbiór. Ostatnią rozpaczliwą próbę ratowania zniewolonego kraju, podjętą przez powstańców Tadeusza Kościuszki, Rosjanie utopili we krwi, przy walnym udziale Prusaków. Wtedy też zapadła decyzja ostatecznego unicestwienia Rzeczypospolitej, której następstwem był trzeci rozbiór, dokonany wspólnie z Prusami i Austrią. Rosja, kierując się zbójeckim instynktem, pazernością i imperializmem, unicestwiła nasze państwo tucząc się i wzrastając na naszej krzywdzie.

Przez 123 lata niewoli to właśnie Rosja była żandarmem pilnującym, aby Rzeczypospolita się nie odrodziła i nawet wtedy, gdy bolszewicy zagarnęli w niej władzę i pustoszyli rozpadające się imperium, pogrobowcy caratu odmawiali nam prawa do wolności i samostanowienia. Praktycznie wszystkie powstania i zrywy niepodległościowe Narodu Polskiego skierowane były przeciwko Rosji, jako głównemu ciemiężycielowi. Całe lata grabieży i gwałtów, rabunkowej eksploatacji zasobów naszego kraju, brutalnej rusyfikacji i wynaradawiania oraz setki tysięcy ofiar, zsyłki, katorga i więzienia, konfiskaty i szubienice, to prawdziwe i jedyne wspomnienie po rosyjskich rządach w Polsce. Taki obraz przeszłości nie napawa optymizmem i nie może budzić sympatii dla naszego wschodniego sąsiada, ale niestety jest prawdziwy.

Polacy są wielkim narodem, który, pomimo ogromnych wysiłków okupantów i okrutnych prześladowań, nie dał się nigdy ujarzmić. Upadek wszystkich trzech zaborców, będący konsekwencją klęski militarnej Niemiec i Austro-Węgier oraz rewolucji w Rosji, a także niezłomna wola Polaków, dążących konsekwentnie do odzyskania niepodległości, przyczyniły się w 1918 roku do odrodzenia Państwa Polskiego. Był to akt sprawiedliwości dziejowej i efekt poświęceń wielu pokoleń naszych rodaków, płacących krwią i cierpieniami za miłość do Ojczyzny. Jak było do przewidzenia, odradzająca się Rzeczpospolita, na drodze do uzyskania pełnej suwerenności i odpowiedniego do jej aspiracji terytorium, napotkała wielki opór ze strony dawnych okupantów, spośród których wyróżniali się zaciętością i zacietrzewieniem przedstawiciele „nowej” Rosji, tak biali, jak i czerwoni. Oba zwalczające się obozy dążyły do wyzyskania na swoją korzyść polskiego czynnika w toczonej przez nich wojnie domowej, jak również odmawiały nam prawa do pełnego samostanowienia o swoim losie i do całkowitej niepodległości. Biali w obronie interesów i rzekomych praw Imperium Rosyjskiego, a czerwoni w imię „wyzwolenia” proletariatu. Pomimo tego, że sternicy naszego państwa nie pozwolili wykorzystać Polski w rosyjskich rozgrywkach wewnętrznych i nie ingerowali w toczący się konflikt, to i tak nie uniknęliśmy konfrontacji ze wschodnim sąsiadem. Bolszewicy, po zwycięstwie nad siłami kontrrewolucji, postanowili po trupie Polski wtargnąć do Zachodniej Europy, aby krzewić tam rewolucję, a w istocie grabić, mordować i próbować realizacji swoich utopijnych wizji.

Nasze państwo już w dwa lata po swoim odrodzeniu, pomimo tego, że znajdowało się w trudnej sytuacji, borykając się z odbudową ze zniszczeń wojennych i pokonując ogromne trudności materialne, musiało się oprzeć największemu zagrożeniu dla swojego istnienia, jakim była bolszewicka nawałnica, która spadła na nas w 1920 roku. Z perspektywy czasu, najazd bolszewicki na Polskę należy traktować jako kolejny przejaw rosyjskiego imperializmu, choćby dlatego, że ich armie walczyły pod dowództwem byłych carskich oficerów, a antypolska propaganda wojenna była przesiąknięta rosyjskim szowinizmem. Sąd boży, który odbył się na Wisłą, Niemnem, pod Zamościem i Lwowem, dał ostateczne zwycięstwo młodej Polsce, jeszcze raz zaświadczając o wielkości Narodu Polskiego i uzasadniając nasze prawo do posiadania własnego i niepodległego państwa. Rozgromienie armii bolszewickich umożliwiło nam dokończenie odbudowy Rzeczypospolitej, ale także zapewniło bezpieczeństwo narodom Zachodniej Europy. Polacy, po raz kolejny w historii, dali dowód tego, że występując w roli przedmurza zachodniej cywilizacji potrafią skutecznie gromić i odpierać ataki wschodniego barbarzyństwa, czym zasłużyliśmy sobie na wdzięczność wszystkich narodów Europy. Zbrodnie, okrucieństwa i bezprzykładna żądza niszczenia, których podczas tej wojny doświadczyliśmy ze strony bolszewików, stanowiły dla przyszłych pokoleń Polaków ostrzeżenie przed stale aktualnym niebezpieczeństwem, a także zjednoczyły cały naród przeciwko wschodniemu imperializmowi i zabezpieczyły nasz kraj przed komunizmem szerzonym przez władców Kremla.

Pomimo tego, że Polska zawarła traktat pokojowy z Rosją Sowiecką, a później również pakt o nieagresji, to władcy Kremla nigdy nie wyrzekli się chęci do odwetu. Wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję do prowadzenia dywersji oraz wspierania wszelkich antypolskich wystąpień, jednocześnie przygotowując się do agresji zbrojnej na nasz kraj. Wroga postawa wobec Polski była obecna w polityce sowieckiej przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego, przejawiała się między innymi w zbliżeniu rosyjsko-niemieckim, które wymierzone było głównie przeciwko Polsce oraz w eksterminacji ludności polskiej zamieszkującej na terenie ZSRS. Efektem tej polityki był pakt Ribbentrop-Mołotow zawarty 23 sierpnia 1939 roku, który stał się podstawą do IV rozbioru Polski. Kierownictwo Związku Sowieckiego jest bezpośrednio odpowiedzialne za otwarcie Hitlerowi drogi do podbojów i rozpętania pożogi wojennej, pomagając mu wydatnie dostawami surowców potrzebnych przemysłowi niemieckiemu do produkcji zbrojeniowej oraz współpracując z Niemcami w procesie ujarzmiania Narodu Polskiego.

Agresja sowiecka na Polskę dokonana 17 września 1939 roku była przejawem konsekwentnej polityki realizowanej od stuleci, która odmawiała naszemu państwu prawa do istnienia i była spełnieniem bolszewickich marzeń o zemście na „pańskiej” Polsce. Polityka prowadzona na okupowanych przez Sowietów terenach Polski, nie różniła się zasadniczo od metod stosowanych pod okupacją niemiecką i w dużej mierze czerpała inspirację z wcześniejszych działań carskich i bolszewickich. Terror, masowe morderstwa, zsyłki, konfiskaty majątków i kłamliwa propaganda, w połączeniu z bezprawnymi działaniami i wykorzystywaniem mniejszości narodowych przeciwko Polakom, miały ostatecznie unicestwić Polskę i uniemożliwić jej ponowne odrodzenie. Sowieci poddali bezwzględnej eksterminacji całą polską elitę patriotyczną, nie bacząc na wiek, płeć, stan materialny, pochodzenie społeczne i zaangażowanie w budowę II Rzeczypospolitej. Potencjalnym wrogiem byli dla nich wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do umacniania polskiej państwowości na naszych Kresach Wschodnich. Prześladowaniom poddano urzędników, nauczycieli, kolejarzy, policjantów, żołnierzy zawodowych, księży, ziemian, przedsiębiorców, leśników, osadników wojskowych, zamożniejszych chłopów i mieszczan, przedstawicieli wolnych zawodów i wielu innych Polaków, podejrzewanych o brak sympatii dla ustroju sowieckiego. Nie oszczędzono też rodzin aresztowanych, skazując setki tysięcy niewinnych ludzi na śmierć lub niewolniczą pracę. Pozostałych rodaków poddano przymusowej sowietyzacji, między innymi wcielając młodych mężczyzn w szeregi Armii Czerwonej. Takie działanie wskazywało na zamiar ostatecznego unicestwienia Polski i uczynienia z niej sowieckiej kolonii, a brutalność w stosunku do polskiej ludności to przejaw barbarzyństwa, które należy z całą mocą potępić.

Kolejnym przykładem sowieckiego bestialstwa, było postępowanie z polskimi jeńcami wojennymi zagarniętymi przez Armię Czerwoną po 17 września 1939 roku. Nie ma słów, dla określenia tego zezwierzęcenia i okrucieństwa, którego ofiarą podli nasi żołnierze. Łamiąc wszelkie zasady i prawa, tak ludzkie, jak i boskie, kierując się niezrozumiałą dla ludzi cywilizowanych żądzą zabijania, sowieccy oprawcy wymordowali w bestialski sposób 22 tysiące polskich żołnierz, policjantów i przedstawicieli naszej elity społecznej. Katyń jest symbolem tej bezprzykładnej w dziejach ludzkości zbrodni, za którą do dziś nikt nie odpowiedział, a oburzeniem napawają nas podjęte przez władze sowieckie próby zrzucenia odpowiedzialności za ten mord na Niemców. Los pozostałych żołnierzy, którzy uniknęli masakry, też był ciężki. W większości zostali zesłani do kopalń i łagrów sowieckich, gdzie tysiące z nich zmarło w wyniku niewolniczej pracy, w warunkach urągających godności ludzkiej. Do dnia dzisiejszego władze „nowej” Rosji nie dokonały jakiegokolwiek zadośćuczynienia rodzinom pomordowanych.

Pomimo tego, że w 1941 roku, po napaści Niemiec na ZSRS, polski rząd za namową zachodnich aliantów, wykazując maksimum dobrej woli, nawiązał stosunki dyplomatyczne z Sowietami, to oni czynili wszystko, aby nie doprowadzić do prawdziwej normalizacji stosunków między naszymi państwami. Działalność sowieckiej dyplomacji zmierzała do izolowania naszego kraju na arenie międzynarodowej i przygotowania rządów oraz opinii publicznej państw zachodnich do zaakceptowania polityki faktów dokonanych, która miała być zrealizowana po zajęciu terytorium Polski przez Armię Czerwoną. Próby przejęcia przez Sowietów kontroli nad armią gen. Andersa nie powiodły się. Dlatego Stalin zgodził się na jej przeniesienie na Bliski Wschód, a w to miejsce powołał satelicką LWP, na której czele postawił czołowych „polskich” komunistów i renegatów, jak również oficerów własnej armii. Sowieci przygotowali tak samo, jak w roku 1920, agenturalny rząd komunistyczny, który z ich nadania miał sprawować władzę w Polsce. Na terenie naszego kraju, jeszcze pod okupacją niemiecką, rozbudowywali intensywnie swój aparat dywersyjny i partyzantkę komunistyczną, której podstawowym zadaniem było rozpracowywanie i zwalczanie polskiego ruchu oporu.

W wyniku klęski Niemiec i za przyzwoleniem zachodnich aliantów armia sowiecka zajęła polskie terytorium, zaprowadzając swoje „porządki” i realizując konsekwentnie plan Kremla, zmierzający do całkowitego podporządkowania sobie Polski, jak również pozostałych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Ulegając sowieckiemu szantażowi zachodni alianci nie tylko zezwolili w Jałcie i Poczdamie na ograbienie Polski z jej ziem wschodnich, ale także nie przeciwstawili się dążeniu Moskwy do pozbawienia naszego państwa suwerenności i wcielenia nas do sowieckiej strefy wpływów. Wiarołomstwo naszych zachodnich „sojuszników”, którym po zakończonej wojnie przestaliśmy być potrzebni, otworzyło drogę do sowietyzacji Polski. Powszechny terror, bezwzględne niszczenie wszelkiej opozycji, obłudna propaganda i fałszerstwa wyborcze oraz stała obecność w naszym kraju armii sowieckiej, umożliwiły Kremlowi zainstalowanie swojego agenturalnego rządu, który składał się z najgorszych szumowin i renegatów komunistycznych, najczęściej niepolskiego pochodzenia.

Cała późniejsza historia PRL-u, to jedno wielkie pasmo eksperymentów komunistycznych. Morderstwa polityczne, ciągła walka z Narodem Polskim, przejawiająca się krwawym tłumieniem społecznych buntów, wywłaszczanie Polaków z ich majątku, zwalczanie Kościoła i odradzającej się opozycji oraz kolonialna eksploatacja przez Sowietów, to tylko niektóre przykłady polityki wewnętrznej realizowanej pod dyktando Moskwy. PRL nie była państwem suwerennym, a posiadała faktycznie status sowieckiej republiki, poddanej całkowicie Związkowi Sowieckiemu i służącej realizacji jego imperialnych celów. Kolejni namiestnicy sowieccy realizowali nakazy płynące z Moskwy i wbrew oczywistym interesom Polski i potrzebom naszego społeczeństwa dbali o to, aby więzy zależności wobec „wielkiego brata” nie osłabły. Nie posiadaliśmy samodzielności w żadnej dziedzinie życia społecznego, a każdy przejaw odchodzenia od sowieckich dyspozycji spotykał się z natychmiastową reakcją Kremla. Rządząca krajem czerwona kasta opierała swoją egzystencję wyłącznie na służalstwie wobec Moskwy i nie uczyniła nic, aby uwolnić Polskę od sowieckiej zależności. Relacje panujące między ZSRS i PRL-em były analogiczne do tych, które obowiązywały w okresie zaborów między carską Rosją i Królestwem Kongresowym.

Upadek Związku Sowieckiego spowodował gwałtowny rozpad bloku komunistycznego i utratę władzy przez moskiewskich pachołków w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, jak również spowodował usamodzielnienie się większości byłych republik sowieckich. Początkowo władze upadającego „imperium zła” próbowały powstrzymywać proces jego rozpadu, lansując zastępcze koncepcje polityczne (WNP), ingerując w swoich byłych republikach i wywierając presję na kacyków komunistycznych. Nikt jednak nie mógł powstrzymać postępującej destrukcji, a nieudana próba zamachu dokonana przez „twardogłowych” komunistów i zamieszki w Rosji, przypieczętowały jego niesławny koniec. Schedę po Sowietach przejęła Federacja Rosyjska, która nawet do dnia dzisiejszego nie zerwała całkowicie z komunistyczną przeszłością, nawiązując używaną symboliką do czasów Związku Sowieckiego i traktując z nadmierną atencją dokonania tamtego systemu.

Zanim ostatecznie rozpadł się Związek Sowiecki zabezpieczono ciągłość trwania komunistycznej agentury w Polsce. Towarzysz Miller uzyskał pożyczkę od „bratniej” partii komunistycznej z ZSRS, która posłużyła do przedłużenia żywota „polskim” komunistom i założenia przez nich „nowej” partii (SdRP, potem SLD), prowadzącej do dnia dzisiejszego destrukcyjną działalność i zawsze spolegliwej wobec wpływów rosyjskich. W III Rzeczypospolitej zakonserwowano dawny układ władzy, którego przedstawiciele nie dość, że uniknęli jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje zbrodnie i zdradę, to na dodatek przez cały czas wywierają wpływ na polskie życie polityczne. Niemały udział w tym procederze miały organy bezpieczeństwa PRL, jak również obce służby specjalne, przede wszystkim sowieckie, potem rosyjskie. Powszechnie znanym jest fakt posiadania w czasach PRL-u, przez KGB i inne służby sowieckie, szeroko rozgałęzionej agentury w Polsce, która nadal stanowi potencjalne zagrożenie dla naszego państwa, ponieważ pomimo rozpadu ZSRS ciągłość funkcjonowania jego aparatu bezpieczeństwa i wywiadu została zachowana. Nie tylko nazwa KGB pozostała niezmieniona, ale również jego wpływ na rosyjską politykę, czego najlepszym przykładem jest wykreowanie Putina na prezydenta Rosji, który swój rodowód wywodzi bezpośrednio z szeregów tej instytucji.

Obecna polityka władz rosyjskich świadczy o tym, że konsekwentnie zmierzają one do odbudowy imperialnej pozycji Rosji oraz odzyskania wpływów w byłych republikach sowieckich i państwach dawnego bloku komunistycznego. Kreml realizując tę politykę posługuje się dzisiaj naciskiem ekonomicznym i szantażem energetycznym oraz wykorzystuje zależną od niego agenturę do siania wewnętrznych niepokojów w krajach, które stały się celem jego ekspansji, a nawet nie cofa się przed stosowaniem przemocy, jak to ma miejsce na Kaukazie. Stałe napięcia w stosunkach Rosji z innymi państwami, w tym z Polską, są przejawem odradzającego się rosyjskiego imperializmu, którego długie tradycje muszą napawać nas obawą i przyczyniać się do wzrostu naszej czujności.

Wydarzenia, które miały miejsce w 2005 roku wyraźnie pokazują, że Rosjanie nawet na jotę nie zmienili podejścia do nas. Przy okazji moskiewskich obchodów zakończenia II wojny światowej nie omieszkali pokazać nam miejsca w szeregu. Ustawiono prezydenta Rzeczypospolitej obok ich białoruskiego wasala Łukaszenki, nie wspomniano nawet słowem o wkładzie Polaków w zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami, czyniąc jednocześnie wielkie honory niemieckiemu kanclerzowi oraz podkreślając wielką przyjaźń i wspólnotę interesów rosyjsko-niemieckich w obecnym czasie. Pomimo, że wielu ludzi w Polsce odradzało postkomuniście Kwaśniewskiemu wyjazd do Moskwy i udział w tej imperialnej szopce, to skorzystał on z zaproszenia i naraził nasz kraj na śmieszność i zniewagę. Czarę goryczy przelała bezpośrednia ingerencja Kremla w przygotowanie składu „polskiej” delegacji, do której włączono na wyraźne życzenie Rosjan ich dawnego sługusa, agenta NKWD i PRL-owskiego namiestnika gen. Jaruzelskiego. Z całej rzeszy polskich kombatantów, dużo bardziej zasłużonych w walce z hitleryzmem, wybrano właśnie tego zdrajcę, który przez cały okres swojej polityczno-wojskowej aktywności robił wszystko, aby utrzymać Polskę w poddaństwie i zależności od Związku Sowieckiego. Przyjmowano go tam z wielkimi honorami, jednoznacznie dając nam i całemu światu do zrozumienia, z jaką Polską utożsamia się obecny rezydent Kremla i jaki styl uprawiania polityki wobec naszego kraju preferuje. Można z tego wywnioskować, że dla dzisiejszych władz Rosji najbardziej korzystną formą stosunków i wręcz przykładem „dobrosąsiedzkiej współpracy” były relacje z okresu PRL-u, gdy Kreml wydawał decyzje, a moskiewscy rezydenci w kraju nad Wisłą posłusznie je realizowali. Dlatego niech nikogo nie dziwi fakt, ochładzania przez władze rosyjskie stosunków z Polską i wyrażania niezadowolenia, po wyborach, w których Polacy odsunęli postkomunistów od władzy.

Obecnie Kreml zmienił podejście wobec państw Europy Środkowo-Wschodniej. Dlatego, że tak jak Polska, należą one w większości do Paktu Północnoatlantyckiego, z którym Moskwa się liczy. Ale niech nikogo nie zmyli ta odmiana, ponieważ rosyjska polityka nigdy się nie zmienia, ulegają zmianie tylko środki służące jej realizacji. Przykładem ciągłości ich imperialnej polityki jest zbrodnicza interwencja w Czeczenii, mieszanie się w wewnętrzne sprawy byłych republik sowieckich oraz ingerencja w czasie ostatniego kryzysu politycznego na Ukrainie. Dzisiaj Kreml stara się realizować swoją politykę przy pomocy instrumentów ekonomicznych. Przez ostatnie lata dzięki aktywności władz rosyjskich na arenie międzynarodowej, jak również ich głównych koncernów gazowych i paliwowych, nad którymi państwo rosyjskie przejęło już całkowitą kontrolę oraz w związku z naiwną polityką wielu państw europejskich, doprowadzono do uzależnienia Europy od surowców energetycznych z Rosji. Szantaż i straszenie odcięciem dostaw gazu w środku mroźnej zimy, to dziś jeden z przejawów podłości w polityce Kremla. Polska, wbrew dotychczasowym zapewnieniom moskiewskich pachołków z SLD, również nie może czuć się bezpieczna. Rządzący naszym krajem postkomuniści uzależnili nas bowiem od dostaw ropy i gazu z Rosji oraz próbowali oddać Rosjanom kontrolę nad polskim odcinkiem gazociągu, siecią dystrybucji gazu, rafineriami, naftoportem, a nawet częścią firm energetycznych. Takie wrogie przejęcie naszych strategicznych przedsiębiorstw mogłoby doprowadzić do ruiny polską gospodarkę i pozbawić nas suwerenności państwowej. Natomiast forsowany przez konsorcjum rosyjsko-niemieckie, pomimo oporu ze strony wielu krajów europejskich, projekt budowy gazociągu po dnie Bałtyku, to jawny przejaw zacieśnienia stosunków polityczno-ekonomicznych między Rosją i Niemcami, kosztem naruszenia interesów i bezpieczeństwa Polski oraz pozostałych państw Unii Europejskiej. Trzeba podkreślić, że bezpośredni patronat nad tą inwestycją przejął były kanclerz niemiecki, który przez cały okres swoich rządów był gorącym zwolennikiem pogłębiania współpracy z Kremlem. Działania te mają zapewne w planach Putina ułatwić szantaż i nacisk ekonomiczny wywierany na państwa naszego regionu oraz zwiększyć dochody z handlu ropą i gazem, które posłużą do odzyskania imperialnej kondycji przez Rosję.

W ostatnim czasie Polska stała się ofiarą kolejnych rosyjskich restrykcji, które polegały na zakazie importu do Rosji naszych produktów żywnościowych. Nie mogą tego usprawiedliwić żadne niedociągnięcia biurokratyczne polskich firm eksportujących na rynek rosyjski, ponieważ można to było załatwić wcześniej i przy pomocy bardziej cywilizowanych metod. Rozpętana w tej sprawie awantura była środkiem służącym zmiękczeniu polskiego sprzeciwu wobec budowy gazociągu bałtyckiego i pozostawiła po sobie, oprócz dużych strat poniesionych przez nasze firmy, wrażenie, że Rosjanie czekali tylko na pretekst do zaostrzenia stosunków z naszym krajem i użyli tej sprawy jako prowokacji wymierzonej w Polskę. Przy takiej rosyjskiej polityce oczywiście nie ma mowy o poprawie relacji między naszymi państwami, bo do tego potrzeba dobrej woli obu stron i wyzbycia się gangsterskich metod uprawiania polityki.

Poprawie relacji wzajemnych nie służy również atmosfera wrogości, podsycanej stale przez propagandę antypolską oraz zupełnie niezrozumiałe prowokacje ze strony władz rosyjskich, takie jak chociażby ustanowienie święta państwowego w rocznicę „wypędzenia” Polaków z Kremla, tak jakby nie było innych „godniejszych” wydarzeń w historii Rosji. Nie jest to zapewne przypadek i wskazuje on na kierunek polityki rosyjskiej, która zmierza do konfrontacji z Polską, a nie do poprawienia dwustronnych stosunków. Kreml w swojej krucjacie antypolskiej wykorzystuje wszelkie środki, często bardzo niegodziwe, między innymi szczuty przez prawosławnych fanatyków dopuszcza się szykan i prześladowań Kościoła katolickiego, który służy wyłącznie posłudze duszpasterskiej dla naszych rodaków, najczęściej potomków przymusowych zesłańców. Oskarża też przedstawicieli naszego Kościoła o uprawianie prozelityzmu, a najbardziej żenującym faktem była odmowna decyzja w sprawie pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Rosji, pomimo wielokrotnie ponawianych próśb, co na tle zachowania wielu rządów dyktatorskich, takich jak chociażby reżim Castro na Kubie, budzi zdziwienie i niesmak. Rosja na zewnątrz prezentuje się jako państwo demokratyczne, szanujące wolność i swobodę, a w istocie pod tą zewnętrzną powłoką kryje się fanatyzm i pogarda dla innych narodów. Nawet Polaków zamieszkujących na terenie Białorusi Kreml traktuje jako swoistych zakładników i gdy tylko zaostrzają się stosunki na linii Warszawa-Moskwa, to wierny wasal Łukaszenka wszczyna kolejną falę prześladowań naszych rodaków. Wszystkie te poczynania władz rosyjskich oraz urabianie nam złego wizerunku i próby skłócenia nas z sojusznikami z NATO, służą przygotowaniu opinii europejskiej i społeczeństwa rosyjskiego do nowej konfrontacji z Polską i zrzucenia na nas całej odpowiedzialności za taki stan rzeczy.

Oskarżenia wobec Polski dotyczące naszego zaangażowania w „pomarańczową rewolucję” na Ukrainie, są niczym innym jak jawną kpiną z rzeczywistości i próbą odwrócenia uwagi od oczywistych faktów, świadczących o brutalnej ingerencji Rosji w wewnętrzne sprawy państwa ukraińskiego. Na prośbę Ukraińców udzieliliśmy im takiej pomocy, na jaką nas było stać, a Rzeczpospolita jest suwerennym państwem i nasze władze nie będą kierować się w realizowaniu polskich interesów narodowych nakazami Kremla, czy kogokolwiek innego. W przypadku Rosji dobrym rozwiązaniem służącym poprawie stosunków nie tylko z Polską, ale także z pozostałymi jej sąsiadami, jest wyzbycie się przez Kreml imperialnej polityki, szanowanie suwerenności innych państw i nie ingerowanie w ich sprawy wewnętrzne. Partnerskie stosunki możliwe są tylko przy wzajemnym szacunku.

300 lat imperialnej polityki rosyjskiej w stosunku do Polski, to nieprzerwane pasmo agresji, mordów, gwałtu i wyzysku oraz stałe dążenie do pozbawienia nas niepodległości i zniszczenia naszej państwowości. Dotychczasowy model postępowania Rosjan wobec Polaków to nic innego jak pogarda oraz odmawianie nam prawa do samostanowienia i posiadania suwerennego państwa. Trudno jest nam ułożyć poprawne stosunki z Rosjanami, ponieważ wciąż jesteśmy traktowani przez Kreml, jako przedmiot potencjalnej agresji i wyzysku, a nie jako partner w ich polityce zagranicznej. Zafałszowana historia jest matką fałszywej polityki. Naszym obowiązkiem jest więc wyciąganie wniosków z przeszłości, tak, aby na przyszłość nie popełniać tych samych błędów, za które płacić będzie cały naród. Nie możemy zapominać o naszych doświadczeniach w kontaktach z Rosją, dlatego, że strona rosyjska stale żyje przeszłością, na niej buduje swoją przyszłość i powraca konsekwentnie do podstawowych zasad imperialnej polityki carskiej Rosji i Związku Sowieckiego. Odmawianie nam prawa do posiadania własnych narodowych aspiracji i odrzucanie naszych uzasadnionych dążeń jest nieuczciwe, zwłaszcza, że Rosja dla uwiarygodnienia swoich roszczeń i imperialnych zamiarów, zawsze odwołuje się do rzekomo niepodważalnych praw historycznych.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności uważa, że ważną sprawą jest ułożenie poprawnych stosunków z Rosją, ale do tego potrzeba dobrej woli z obu stron, partnerstwa i wzajemnego szanowania suwerenności państwowej. Dlatego odrzucamy lansowany przez Kreml prymat rosyjskich interesów, realizowanych kosztem naszego państwa i uważamy, że we wzajemnych relacjach obie strony muszą mieć zagwarantowane bezpieczeństwo własnych żywotnych interesów. Polska jest państwem suwerennym i dlatego nie pozwolimy na ingerencję w nasze sprawy wewnętrzne, jak również na mieszanie się do naszej polityki zagranicznej. Uważamy, że rozwojowi dobrych stosunków z Rosją służyć może zwiększenie wymiany handlowej i zniesienie rosyjskich barier, a nie puste gesty i tzw. wymiana kulturalna, będąca niczym innym, jak tylko trwonieniem pieniędzy polskich podatników. Dla poprawy wzajemnych relacji potrzeba również dobrej woli Moskwy do zadośćuczynienia za trzy wieki gwałtów, rabunków i wyzysku dokonywanych na Polsce i Polakach. Uznanie naszych aspiracji narodowych, odszkodowania za krzywdy i starty poniesione przez nas w wyniku rosyjskiej agresji oraz przyznanie się do winy i zwykłe słowo – przepraszam, mogłyby także odmienić dotychczasowy obraz naszych wzajemnych kontaktów.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że nie może być powrotu we wzajemnych stosunkach do poddaństwa i zależności z czasów PRL-u. Domagamy się poważnego traktowania przez Rosję naszych narodowych interesów oraz oświadczamy, że dołożymy wszelkich starań w celu poprawy relacji między naszymi państwami. Uważamy ponadto, że najlepszym sposobem na zagwarantowanie sobie równorzędnej pozycji w stosunkach z Rosjanami jest umacnianie siły naszego państwa, tak ekonomicznej, jak i militarnej oraz posiadanie dobrych sojuszników, ponieważ Kreml liczy się tylko z silnymi partnerami.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że najważniejszą sprawą jest dla nas bezpieczeństwo i niepodległość Rzeczypospolitej oraz pomyślność jej obywateli, których nie poświęcimy dla żadnego, nawet najbardziej atrakcyjnego złudzenia dobrosąsiedzkich stosunków z Rosją. Lepiej żyć z pełną świadomością trudnej sytuacji i stałego zagrożenia, niż karmić się złudzeniami i w sposób nieuzasadniony poprawiać sobie samopoczucie.

Gdańsk, dn. 22 stycznia 2006 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie przyszłości Polskich Kolei Państwowych

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie przyszłości Polskich Kolei Państwowych

Polskie Koleje Państwowe to przedsiębiorstwo z długą historią, sięgającą początków II Rzeczypospolitej. PKP, przez cały okres istnienia, były przedsiębiorstwem polskim i państwowym, nie ma też racjonalnego powodu, aby w przyszłości było inaczej. PKP jest przedsiębiorstwem o znaczeniu strategicznym, które w dobie obecnego postępu technicznego i wzrastającego zapotrzebowania na transport towarowy i osobowy ma przed sobą wielką przyszłość. Kolej to transport najtańszy i ekologiczny, a przy tym najbardziej efektywny, wymaga tylko odpowiedniego planu rozwoju, w ramach ogólnej strategii transportowej państwa, modernizacji taboru i infrastruktury oraz restrukturyzacji.

Państwo powinno zachować się jak właściciel z prawdziwego zdarzenia, dlatego musi wziąć odpowiedzialność za funkcjonowanie PKP i sfinansować jego modernizację. Przestarzały tabor i zrujnowana infrastruktura nie stwarzają dogodnych warunków do rozwoju przedsiębiorstwa. Nie można kontynuować polityki dotychczasowych rządów, przejawiającej się tym, że nie dając wystarczających pieniędzy na modernizację, wymagały, aby przedsiębiorstwo inwestowało z własnych środków, których nie posiadało, a potem lamentowały nad stanem technicznym taboru i infrastruktury. Nie można dłużej ograniczać dotacji dla kolei, ponieważ skutkuje to dalszym pogarszaniem się ich stanu technicznego oraz likwidowaniem tysięcy połączeń lokalnych i pozbawianiem ogromnej rzeszy ludzi jakiejkolwiek komunikacji, a miejscowości, w których mieszkają, szans na rozwój cywilizacyjny. Nie można kontynuować polityki zmierzającej do rozbicia tego przedsiębiorstwa, ponieważ doprowadza to tylko do wzrostu kosztów jego funkcjonowania, poprzez zwiększenie biurokracji i liczby stanowisk kierowniczych oraz komplikuje proces jego zarządzania.

PKP jest przedsiębiorstwem o dużym potencjale, posiadającym znaczny majątek, wykwalifikowaną kadrę, doświadczenie i bogate tradycje. Od woli rządzących zależy, czy ten potencjał zostanie należycie wykorzystany. Do tego, aby poprawić procesy zarządzania, zracjonalizować wydatki, wyeliminować korupcję, złodziejstwo i niekompetencję nie trzeba likwidować przedsiębiorstwa, potrzeba natomiast trochę więcej wyobraźni i odpowiedzialności oraz dobrego gospodarza, który będzie dbał o naszą własność. PKP może przynosić państwu znaczne korzyści, płynące z tranzytu towarów przez nasze terytorium, ale potrzebne są do tego odpowiednie nakłady finansowe, regulacje prawne oraz dobra i stabilna strategia rozwoju transportu krajowego, uwzględniająca potrzebę ochrony naszego rynku przed nieuczciwą konkurencją z zagranicy. PKP jest jednym z największych pracodawców w Polsce, zatrudniającym dziesiątki tysięcy pracowników, a kondycja tego przedsiębiorstwa ma duże znaczenie dla krajowej gospodarki i naszego rynku pracy.

Dlatego Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności przeciwna jest podziałowi PKP, zmierzającemu do stopniowej likwidacji przedsiębiorstwa oraz dalszej dyrektoryzacji i uwłaszczania się nomenklatury na majątku kolejowym. Opowiadamy się przeciw otwarciu naszego rynku przewozów kolejowych dla przewoźników zagranicznych i przeciw nieuzasadnionym zwolnieniom pracowników kolei.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności opowiada się za tym, żeby Polskie Koleje Państwowe pozostały w polskich rękach i żeby państwo zachowało całkowitą kontrolę nad tym przedsiębiorstwem. Opowiadamy się za ich ponowną konsolidacją, zmniejszeniem biurokracji i liczby stanowisk kierowniczych. Opowiadamy się również za oddłużeniem kolei oraz sfinansowaniem przez państwo modernizacji taboru i infrastruktury kolejowej. PKP jest bardzo ważnym składnikiem naszego majątku narodowego, dlatego należy to przedsiębiorstwo wspierać i chronić, aby mogło nam służyć w przyszłości.

Gdańsk, dn. 10 grudnia 2005 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie polskiej polityki morskiej

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie polskiej polityki morskiej

Polska, przez cały okres swojego istnienia, walczyła o możliwie najszerszy i bezpośredni dostęp do morza. Wiele pokoleń Polaków składało ogromną daninę krwi, po to, aby oprzeć granice naszego państwa o Bałtyk. Przez całe wieki dążenie to kształtowało naszą politykę zagraniczną i było wyznacznikiem polskiej racji stanu. W okresie II Rzeczypospolitej marzenia o Polsce morskiej inspirowały cały naród do wielkiego wysiłku i poświęcenia pełnego determinacji, które doprowadziło do powstania Gdyni oraz floty wojennej, handlowej i rybackiej, a także zbudowania silnego zaplecza logistycznego i szkoleniowego, kształcącego liczne zastępy polskich marynarzy. Wielkie osiągnięcia w okresie międzywojennym byłyby niemożliwe, gdyby nie zmobilizowano do tego ogromnego wysiłku całego społeczeństwa i gdyby władze naszego państwa nie prowadziły polityki sprzyjającej ich realizacji.

Rządzący posiadali wizję uczynienia z Polski państwa morskiego, ukształtowali też polską politykę morską, konsekwentnie realizowaną przez cały okres istnienia II Rzeczypospolitej. Posiadali także wielkie wsparcie zdeterminowanego i świadomego tych wyzwań narodu. Można rzec, że zaczynając realizację tego

przedsięwzięcia startowaliśmy praktycznie od zera. Polska dysponowała wąskim dostępem do morza, obejmującym niespełna 147 km brzegu morskiego, nie posiadaliśmy portu pełnomorskiego, a tylko niewielki port rybacki w Pucku. Dysponowaliśmy garstką marynarzy i paroma okrętami, przekazanymi przez aliantów po likwidacji floty niemieckiej, nie posiadaliśmy stoczni i zaplecza portowego oraz wielu innych rzeczy, które potrzebne były do zagospodarowania dostępu do morza. Byliśmy państwem biednym i zniszczonym długotrwałymi działaniami wojennymi, które dopiero odrodziło się po 123 latach niewoli. Działaliśmy w skrajnie trudnych warunkach wewnętrznych i międzynarodowych, bez wielkich środków na realizację tego przedsięwzięcia, ale posiadaliśmy to, co najważniejsze, mieliśmy jasno wytknięty cel, silną wolę i niezłomną determinację oraz zjednoczony naród i mądrych przywódców. Dlatego w niespełna 20. lat uczyniliśmy Polskę państwem morskim, budując od podstaw miasto i port w Gdyni oraz flotę z odpowiednim zapleczem.

Obecnie Polska dysponuje nieporównywalnie lepszymi warunkami niż w okresie międzywojennym, posiada bowiem granicę morską wynoszącą 500 kilometrów i wybrzeże znajdujące się w środku Europy, na skrzyżowaniu ważnych dróg tranzytowych. Posiadany przez nas szeroki i swobodny dostęp do Bałtyku jest naszym oknem na świat. Umożliwia nam prowadzenie międzynarodowej wymiany towarowej i utrzymywanie kontaktów handlowych z zagranicą. Ten fakt powoduje, że struktura gospodarki naszego kraju powinna mieć charakter przemysłowo-morski. Wynika stąd konieczność angażowania się państwa w kreowanie nowoczesnej polityki morskiej, a co za tym idzie tworzenie strategii rozwoju gospodarki morskiej, obejmującej takie branże jak: żegluga morska, porty morskie, przemysł okrętowy, rybołówstwo, czy eksploatacja zasobów naturalnych morza, które przyczynią się do rozwoju wielu innych sektorów gospodarki narodowej.

Polska, przy odpowiedniej dbałości ze strony władz państwowych, może czerpać wielkie korzyści ze swojego dostępu do morza, co z pewnością przyniesie wzrost zamożności Rzeczypospolitej i podniesienie poziomu cywilizacyjnego naszego społeczeństwa. Dlatego nie należy się już dłużej oglądać na obcych inwestorów i nieuczciwych biznesmenów, którzy mają na względzie wyłącznie generowanie jak największych zysków i wyprowadzanie ich za granicę, bez większego zainteresowania inwestowaniem w rozwój polskiej infrastruktury morskiej. Tak jak to miało miejsce za czasów II Rzeczypospolitej, to państwo musi wziąć bezpośrednią odpowiedzialność za rozwój gospodarki morskiej i zapewnić odpowiednie fundusze na realizację niezbędnych inwestycji. Należy przy tym zahamować wyprzedaż składników majątkowych firm należących do Skarbu Państwa, działających w sektorze gospodarki morskiej oraz odzyskać kontrolę nad przedsiębiorstwami zawłaszczonymi w trakcie tzw. „prywatyzacji”. Dzisiaj gospodarka morska znajduje się w kompetencji wielu resortów. Dlatego sprawą kluczową jest zintegrowanie tych rozproszonych kompetencji, w ramach jednego wydzielonego ministerstwa, mającego na celu stworzenie optymalnych warunków dla rozwoju krajowej gospodarki morskiej.

Liga Obrony Suwerenności uważa, że w obecnej sytuacji ekonomicznej naszego kraju, najważniejszymi zadaniami w dziedzinie kształtowania polskiej polityki morskiej są:

  1. Odtworzenie, modernizacja i rozbudowa tonażu polskiej floty, w oparciu o krajowy przemysł stoczniowy.
  2. Przywrócenie biało-czerwonej bandery na polskich statkach poprzez umieszczenie ich w polskim rejestrze statków.
  3. Odbudowa znaczenia armatorów narodowych: PLO w żegludze liniowej i PŻM w żegludze trampowej.
  4. Zapewnienie armatorom, portom morskim i przemysłowi stoczniowemu dostępu do tanich kredytów, gwarantowanych przez państwo.
  5. Podejmowanie działań inwestycyjnych przy współudziale gmin nadmorskich, w zakresie rozwijania infrastruktury morskiej.
  6. Koncentracja działań i środków na budowie autostrady A1 (północ-południe) oraz rozwój dróg dojazdowych do głównych polskich portów: Gdańsk, Gdynia, Szczecin-Świnoujście, co poprawi atrakcyjność tych portów w zakresie tranzytu towarów z Południowej Europy do portów bałtyckich.
  7. Poprawa warunków pracy załóg zatrudnianych na polskich statkach, co zahamuje odpływ wartościowej kadry morskiej do obcych armatorów.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności uważa, że centralne położenie Polski w Europie, możliwości tranzytowe, tradycje żeglugowe, a także dorobek szkolnictwa morskiego, predestynują nas do zajęcia mocnej pozycji wśród europejskich państw morskich. Dlatego nie możemy zmarnować wysiłków wielupokoleń Polaków, które doprowadziły do uzyskania szerokiego dostępu do morza, budowy od podstaw portu w Gdyni, powstania floty handlowej, rybołówstwa morskiego i przemysłu stoczniowego. Gospodarka morska musi ponownie stać się kołem zamachowym naszej narodowej gospodarki.

Gdańsk, dn. 10 grudnia 2005 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie mediów publicznych

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie mediów publicznych

Szeroki udział obywateli w życiu publicznym byłby niemożliwy bez powszechnie dostępnych środków masowego przekazu, jakimi są prasa, radio, telewizja, a także Internet. Media stały się potężnym narzędziem kształtowania opinii publicznej, a informacje i poglądy w nich rozpowszechniane wpływają w sposób decydujący na kształt życia społecznego i politycznego. Decydują one w bardzo dużym stopniu o sukcesach w kampaniach wyborczych, o społecznym poparciu dla poczynań rządu, wpływają na wybór strategii społecznego rozwoju. Dlatego ważne jest, aby wypełniały one swoją misję w sposób rzetelny, budzący społeczne zaufanie i z poczuciem odpowiedzialności. Niestety większość z nich nie spełnia tych kryteriów.

Rządy lewicowo-liberalne, podporządkowując sobie media publiczne i sprzyjając opanowaniu większości z nich przez związane z nimi obce koncerny, doprowadziły do ustanowienia monopolu medialnego jednej opcji politycznej. Jest to opcja, która fałszywie przedstawia polski interes narodowy, chwali globalizm, skrajny liberalizm gospodarczy oraz głosi relatywizm moralny. W swojej codziennej praktyce media starają się wpoić Polakom przeświadczenie o ogromnych korzyściach wynikających z postępującej globalizacji i liberalizacji rynków, dowodzą też konieczności realizowania tzw. postępu polegającego na odrzuceniu tradycyjnych wartości narodowych. Dlatego obraz polskiego społeczeństwa przedstawiany w mediach odbiega daleko od rzeczywistości, jest niepełny i zakłamany. Przeciętny obywatel nie jest w stanie wyrobić sobie poglądu na temat jakości rządów, stanu państwa i społeczeństwa. Dlatego konieczna jest reforma rynku mediów, przeprowadzona w taki sposób, aby rzetelnie realizowały swoją misję społeczną, aby stały się one wiarygodnym źródłem informacyjnego przekazu i skutecznie broniły polskich interesów.

Najpotężniejszym medium, mającym największy zasięg oddziaływania, jest telewizja publiczna, zorganizowana w spółkę akcyjną pod nazwą Telewizja Polska. Powinna ona pozostać w ręku państwa i nadal realizować emitowane przez nią programy TVP1, TVP2, wraz programami lokalnymi TVP3, jak również program TV Polonia. Własnością państwa powinna również pozostać radiofonia publiczna wraz ze spółkami lokalnymi. Konieczność pozostawienia wyżej wymienionych mediów w rękach państwa wynika z kilku bardzo ważnych powodów.

Najistotniejszym z nich jest społeczne zapotrzebowanie na rzetelną i niezależną informację. Media komercyjne nie są mediami niezależnymi. Celem ich działalności jest osiągnięcie zysku finansowego, dlatego uzależnione są od prywatnych, często zagranicznych właścicieli i sponsorów. Polski interes narodowy zwykle jest sprzeczny z interesami ponadnarodowego kapitału i dlatego nie jest on w tych mediach w pełni rzetelnie prezentowany.

Kolejnym powodem, dla którego niezbędne jest pozostawienie mediów publicznych w rękach państwa jest konieczność narzucania powszechnych standardów informacyjnych. Dotyczy to przede wszystkim doboru informacji, ich pełności i wszechstronności. Jedynym kryterium, jakim kierują się media komercyjne jest osiągnięcie największej oglądalności, dlatego przeważa w nich pogoń za sensacją, pełno w nich pomówień i niesprawdzonych wiadomości, których celem jest przyciąganie odbiorców, a nie właściwe informowanie społeczeństwa.

Jednym z najważniejszych celów działalności mediów publicznych powinno być wychowanie patriotyczne społeczeństwa, propagowanie wiedzy o zasadach funkcjonowania państwa i prawach przysługujących obywatelom oraz możliwości ich uczestnictwa w życiu społecznym. Media komercyjne nie podejmują się takich zadań, ponieważ realizują tylko interesy prywatne.

Obecnie media publiczne uzależnione są od układów politycznych, wskutek wprowadzenia w życie ustawy z 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji. Zawarte w niej zapisy gwarantują wpływ partii politycznych na obsadę stanowisk decydujących o kształcie programów. Zarówno członków zarządów, jak i rady programowe, powołuje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Jest ona organem całkowicie upolitycznionym, skutkiem czego jest upolitycznienie mediów publicznych. Aby je odpolitycznić, należy zlikwidować KRRiT, a członków rad nadzorczych i programowych, trzeba powoływać spośród osób niezwiązanych bezpośrednio z polityką. Powinni oni posiadać odpowiednie kompetencje, legitymować się dorobkiem w sferze kultury narodowej i doświadczeniem w dziedzinie mediów.

Głównym zadaniem mediów publicznych powinno być właściwe informowanie społeczeństwa, dlatego należy zwiększyć czas emisji codziennych bloków programowych poświęconych wydarzeniom politycznym, w godzinach największej oglądalności tj. od 19:00 do 23:00. Czas ten powinien być odpowiednio rozłożony na programy TVP1 i TVP2. Podobne rozwiązania należy wprowadzić w programach I i II Polskiego Radia. Muszą to być bloki informacyjne, w których przedstawiałoby się wszechstronne analizy i oceny sytuacji społeczno-politycznej, gdzie niezależni eksperci i przedstawiciele partii, które w wyborach uzyskały powyżej 1% głosów, mieliby możliwość swobodnej wypowiedzi. Nie mogą być to programy realizowane w formule rozrywkowej, w postaci tzw. quizów lub talk-show.

Należy również zakazać mediom publicznym publikowania sondaży tych ośrodków badania opinii, które skompromitowały się wynikami zbytnio odbiegającymi od rzeczywistości, ponieważ tego rodzaju sondaże mają na celu wprowadzenie w błąd społeczeństwa, co jest sprzeczne z misją tych mediów. Zmiany dotyczące funkcjonowania mediów publicznych powinny być zapisane w statutach Telewizji Polskiej i Polskiego Radia, aby gremia kierownicze tych spółek zmuszone były do ich przestrzegania.

Sytuacja na rynku prasy jest również niepokojąca. Prywatyzacja tego sektora doprowadziła do jego opanowania przez kilka wielkich koncernów, głównie niemieckich, wskutek czego mają one możliwość prowadzenia kampanii prasowych przedstawiających w fałszywym świetle polski interes narodowy. Szczególnie zła sytuacja panuje na rynku codziennej prasy regionalnej, który w większości opanowany jest przez koncern Polskapresse, stanowiący część koncernu Verlagsgruppe Passau. Aby przeciwdziałać monopolizacji rynku przez jeden koncern prasowy należy wprowadzić przepisy zabraniające posiadania przez wydawcę więcej niż jednego tytułu prasy codziennej. Prasa ta ogrywa dużą rolę w dostarczaniu społeczeństwu codziennej porcji informacji, dlatego należy nałożyć na wydawców obowiązek poświęcenia odpowiedniej ilości rubryk na wydarzenia społeczno-polityczne. Należy też zakazać wydawcom prasy stosowania cenzury represyjnej w stosunku do autorów publikacji o treści politycznej, ponieważ stanowi to naruszenie konstytucyjnego prawa do wolności wypowiedzi. Aby zapewnić dywersyfikację źródeł informacji należy także wprowadzić przepisy zabraniające posiadania przez jednego właściciela więcej niż jednego rodzaju mediów. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”, posiada ponad dwadzieścia stacji radiowych. Aby zagwarantować rzetelność przekazu informacyjnego i wyeliminować naciski polityczne na dziennikarzy oraz zabezpieczyć im niezależność i ochronę prawną, należy przeprowadzić reformę prawa prasowego, jak również ustawy o zawodzie dziennikarza.

Przywrócenie naszemu narodowi mediów publicznych jest warunkiem niezbędnym do naprawy państwa i skutecznej obrony polskich interesów narodowych. Dlatego Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności będzie dążyć do wprowadzenia w życie powyższych reform i do odzyskania przez polskie społeczeństwo wpływu na środki masowego przekazu.

Gdańsk, dn. 10 grudnia 2005 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie ustawy o ochronie mniejszości narodowych

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie ustawy o ochronie mniejszości narodowych

Uchwalona przez Sejm, z początkiem maja 2005 roku, ustawa o ochronie mniejszości narodowych jest w naszej opinii całkowicie zbędna i godzi w nasze narodowe interesy. Już za czasów I i II Rzeczypospolitej, narzucone nam specjalne przepisy dotyczące ochrony mniejszości, stanowiły dla mocarstw ościennych dogodny pretekst do ingerowania w nasze sprawy wewnętrzne. Polska była wtedy państwem wielonarodowym i wielowyznaniowym, a pomimo to, na tle innych państw europejskich, jawiła się jako przykład tolerancji. Dzisiaj, gdy mniejszości narodowe w naszym państwie stanowią niewielki procent ogólnej liczby mieszkańców, musi dziwić fakt, tak wielkiej determinacji we wprowadzaniu dla nich szczególnych przywilejów. Czy w Polsce, będącej od wieków krajem tolerancji wobec innych narodowości i wyznań, dzieje się komukolwiek krzywda z tego powodu, że nie jest Polakiem? Czy ktokolwiek jest prześladowany za swoje pochodzenie lub światopogląd? Czy polscy obywatele innych narodowości posiadają gorsze prawa niż Polacy?

Odpowiedź na te pytania jest jednoznaczna. W Polsce mniejszości narodowe i wyznaniowe nie są w żaden sposób dyskryminowane. Często posiadają większe prawa i przywileje niż sami Polacy, będący przecież gospodarzami we własnym kraju. Dotyczy to chociażby preferencyjnego traktowania mniejszości w ordynacji wyborczej. Polacy mieszkający za granicą często nie mogą liczyć na podobne traktowanie, bywają prześladowani i szykanowani z powodu swojej narodowości. Dlatego nie widzimy podstaw do tego, aby ustanawiać specjalne prawa dla jakichkolwiek mniejszości.

„Polska musi być państwem silnym, dlatego zachowamy jej narodowy charakter. Wszelkie mniejszości narodowe i wyznaniowe zamieszkujące w naszym państwie muszą podporządkować się jego nadrzędnym interesom, a ich działalność nie może kolidować z dobrem Narodu i Państwa Polskiego”.

Kto nie jest Polakiem, ale posiada nasze obywatelstwo i zamieszkuje w Polsce, jeśli tylko przestrzega naszych praw i jest lojalny wobec naszego państwa, to może mieć pewność, że doświadczy tradycyjnej polskiej gościnności oraz ochrony jego prywatnych interesów. Natomiast ludzie, którzy są nielojalni wobec Polski, prowadzą działalność antypolską i nadużywają naszej gościnności, nie mogą liczyć na tolerancję dla swoich poczynań.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności wyraża swój zdecydowany sprzeciw wobec dyskryminacji polskiej ludności oraz przyznawania specjalnych przywilejów mniejszościom narodowym. Sprzeciwiamy się również, aby kosztem Narodu Polskiego utrzymywano instytucje i finansowano jakiekolwiek przedsięwzięcia organizowane przez organizacje mniejszościowe. Wszelkie koszty utrzymania i funkcjonowania takich organizacji, powinny być finansowane przez ich członków. Wyrażamy swój zdecydowany protest wobec zamiarów wprowadzenia dwujęzycznych oznaczeń nazw miejscowości oraz dodatkowego języka urzędowego w polskich instytucjach, a także sprzeciwiamy się wszelkim próbom dezintegracji polskiego społeczeństwa, prowadzonym pod kuratelą Unii Europejskiej i przy wsparciu zagranicznych środowisk rewizjonistycznych.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że jedynym językiem urzędowym w naszym państwie jest język polski i będziemy zdecydowanie walczyć o to, aby taki stan rzeczy utrzymać. Domagamy się unieważnienia ustawy o ochronie mniejszości narodowych i zaprzestania wspierania przez władze państwowe organizacji, których działania nie służą integracji mniejszości ze polską społecznością oraz szkodzą żywotnym interesom naszego państwa. Domagamy się również zniesienia nieuzasadnionych przywilejów dla mniejszości w ordynacji wyborczej, które łamią zasadę równości wszystkich obywateli.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że będzie zawsze stać na straży narodowego charakteru Państwa Polskiego i będzie wspierać wszelkie inicjatywy służące umacnianiu polskości.

Gdańsk, dn. 11 listopada 2005 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie lustracji komunistycznej agentury

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie lustracji komunistycznej agentury

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważną rolę w komunistycznym aparacie terroru pełnili tajni współpracownicy, bo bez ich donosów organy bezpieczeństwa PRL-u byłyby bezradne, a utrzymanie zniewolonego narodu w posłuchu wobec czerwonego reżimu byłoby niemożliwe. Ponury i wstrząsający obraz ludzkiej podłości roztacza się przed każdym, kto zechce choćby w niewielkim stopniu zgłębić działalność agentury ubeckiej. Faktem jest to, że byli ludzie, których przymuszono do współpracy, ale wielu nikczemnych osobników poprzez donos realizowało swoje ambicje lub dokonywało aktu zemsty. Często brat donosił na brata, małżonkowie na siebie nawzajem, podwładni na przełożonych, a zwierzchnicy na podwładnych. Jak wiele w tym było przykładów bezgranicznej podłości, cynizmu, zawiści, a nade wszystko upadku człowieczeństwa i głębokiej demoralizacji. Osobnicy ci są dzisiaj nadal bardzo aktywni w wielu środowiskach, a nawet odgrywają w nich role tzw. „autorytetów moralnych” i „kombatantów” walki z komuną.

Nasze życie społeczno-polityczne i gospodarcze zdominowały patologiczne i przestępcze układy, a czołową rolę odgrywają w nich dawni funkcjonariusze komunistycznej bezpieki i zależni od nich agenci. Polityczno-ubeckie mafie pasożytujące na dorobku naszego narodu posługują się w swojej przestępczej działalności kontaktami z byłą agenturą. Wywierają przemożny wpływ na rozwój wydarzeń politycznych w Polsce i bezwzględnie drenują naszą gospodarkę. Realizując swoje ciemne interesy posługują się szantażem, groźbą, często morderstwem, a wszystko to, dlatego, że nie przeprowadzono w naszym kraju rzetelnej dekomunizacji i lustracji.

Bardzo poważnym zagrożeniem dla suwerenności Polski jest penetracja struktur naszego państwa przez obce służby wywiadowcze, szczególnie rosyjskie, możliwa ze względu na to, iż wielu agentów KGB jest nadal aktywnych na polu polityki i gospodarki. Nikt ich, jak dotychczas, nie zlustrował. Należy również bezwzględnie wyrugować z życia publicznego funkcjonariuszy służb specjalnych PRL, czego nikt nie uczynił, a proces wybiórczej i bardzo ułomnej lustracji koncentrował się tylko na agentach. To oni będąc sprawcami i inspiratorami wszystkich zbrodni komunistycznych, powinni być jako pierwsi rozliczeni, po to, aby już nigdy nie mogli swobodnie poruszać się po salonach władzy, w charakterze wziętych polityków lub biznesmenów.

Polakom należy się pełna wiedza na temat naszej historii, a życie polityczne wymaga oczyszczenia z osobników, którzy współpracowali z czerwonym reżimem w procesie zniewalania Narodu i Państwa Polskiego. Dlatego Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności domaga się całkowitej jawności oraz nieograniczonego dostępu do akt agentury komunistycznej i żaden źle pojęty humanitaryzm nie może w tym przeszkodzić.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności domaga się także przeprowadzenia pełnej lustracji w Polsce, która objęłaby wszystkich funkcjonariuszy i współpracowników komunistycznych organów bezpieczeństwa oraz agentów obcych służb specjalnych. Opowiadamy się za całkowitą lustracją wszystkich środowisk, które mają wpływ na funkcjonowanie państwa oraz na kształtowanie opinii publicznej i wychowanie młodego pokolenia Polaków. Lustracji powinni być poddani wszyscy urzędnicy państwowi i samorządowi, dziennikarze i publicyści, policjanci i kadra Wojska Polskiego, nauczyciele, księża i pracownicy wymiaru sprawiedliwości oraz oczywiście politycy ubiegający się o jakiekolwiek funkcje z wyboru.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności domaga się, aby każdy osobnik, któremu sąd lustracyjny udowodni pełnienie funkcji w aparacie bezpieczeństwa PRL lub świadomą z nim współpracę, a także agenturalną działalność na rzecz obcych służb wywiadowczych, został objęty całkowitym i dożywotnim zakazem pełnienia wszelkich funkcji publicznych w naszym państwie. Opowiadamy się za tym, aby pozbawić agenturę komunistyczną wszelkich przywilejów, praw kombatanckich i wysokich rent prominenckich. Jesteśmy także za konfiskatą ich majątków, uzyskanych w drodze przestępstwa lub wykorzystania uprzywilejowanej pozycji w ramach czerwonego reżimu.

Ujawniając pełną prawdę o rządach czerwonych zbirów i doprowadzając do wymierzenia im zasłużonej kary za popełnione zbrodnie, jesteśmy w stanie przywrócić Narodowi Polskiemu poczucie godności, a ofiarom reżimu komunistycznego zapewnić należne zadośćuczynienie. Naszym moralnym prawem jest wymierzenie sprawiedliwości zdrajcom, a patriotycznym obowiązkiem oswobodzenie Ojczyzny od władzy partyjnych mafii.

Gdańsk, dn. 5 maja 2005 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie kryzysu polskiego życia politycznego

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie kryzysu polskiego życia politycznego

Polska to kraj, w którym nie brakuje zdolnych i wykształconych ludzi, nie brakuje żywności i rąk do pracy, posiadający wiele bogactw naturalnych i przemysł zdolny w wielu dziedzinach zaspokoić potrzeby naszego narodu. Położenie geograficzne stwarza nam dogodne warunki do robienia dobrych interesów na tranzycie towarów i międzynarodowej wymianie handlowej. Polska to kraj wielkich możliwości, które będąc efektywnie wykorzystanymi mogą podnieść jej poziom cywilizacyjny i zapewnić godne warunki życia wszystkim Polakom. Jednak istnieją poważne czynniki, które uniemożliwiają wykorzystanie tych atutów dla poprawienia bytu naszych rodaków.

Polska dnia dzisiejszego to kraj ruiny gospodarczej, w którym dominującą rolę odgrywa obcy kapitał, posiadający kontrolę nad większością naszych najlepszych przedsiębiorstw. To kraj ucisku fiskalnego wobec własnych obywateli i przedsiębiorców oraz wszelakich ulg i preferencji dla zagranicznych koncernów.

Polska dnia dzisiejszego to kraj niesprawiedliwości i powszechnej korupcji, w którym afera goni aferę, gdzie wąska grupa cwaniaków i oligarchów partyjnych bogaci się kosztem reszty narodu. To kraj nierówności wobec prawa, gdzie bogaty i wpływowy przestępca za odpowiednią cenę może uniknąć zasłużonej kary, a uczciwy obywatel nie jest w stanie doczekać się sprawiedliwości.

Polska dnia dzisiejszego to kraj nierządem stojący, gdzie pleni się partyjniactwo, a polityczne i gospodarcze mafie stanowią prawo, które zamiast służyć całemu narodowi, służy zabezpieczeniu ich prywatnych interesów. To kraj rządzony przez aferzystów, nomenklaturę postkomunistyczną, sprzedajnych polityków oraz agentów komunistycznych i obcych służb specjalnych.

Polska dnia dzisiejszego to kraj biedy i bezrobocia, gdzie przeważająca część społeczeństwa żyje w niedostatku, miliony naszych rodaków pozbawionych jest pracy i środków do życia, a tysiące polskich dzieci chodzi głodnych do szkoły. To kraj, w którym dobrze się wiedzie tylko złodziejskim biznesmenom, sprzedajnym politykom i skorumpowanym urzędasom.

Polska dnia dzisiejszego to kraj pozbawiony suwerenności poprzez całkowite podporządkowanie go dyktatowi Unii Europejskiej, która bezwzględnie ingeruje w nasze sprawy wewnętrzne, realizując swoje interesy naszym kosztem. To kraj pozbawiony samodzielnej polityki zagranicznej i sprowadzony do roli pionka w grze wielkich mocarstw.

Oto jest prawdziwy obraz Polski dnia dzisiejszego, a winę za taki stan naszego państwa ponosi wyłącznie rządząca klasa polityczna i utrzymujące się przy władzy partyjne mafie! Dzisiejszy system polityczny zakorzeniony jest w układzie zawartym przy Okrągłym Stole, gdzie skrzętnie dobrane przez komunistyczne służby specjalne towarzystwo wzajemnej adoracji, zapewniło bezkarność ludziom czerwonego reżimu. Polityka „grubej kreski” realizowana przez agenturę komunistyczną zaowocowała niebywałym rozrostem układów przestępczych i mafijnych oraz umożliwiła postkomunistom ponowne sięgnięcie po władzę. Czerwona nomenklatura wgryzła się w organizm naszego państwa i gospodarki, przejmując kontrolę nad najbardziej dochodowymi przedsiębiorstwami i czerpiąc stąd ogromne zyski. Obcy kapitał zamiast stanowić czynnik rozwoju w gospodarce, bez ograniczenia buszuje po naszym rynku, niszcząc wszystko co polskie, a zdrada narodowych interesów i wysługiwanie się obcym, to dziś chleb powszedni rodzimych polityków. Dlatego przeprowadzenie pełnej dekomunizacji i lustracji jest niezbędnym warunkiem do ostatecznego wyeliminowania szkodliwego wpływu postkomunistów i ich agentów na życie polityczno-gospodarcze kraju oraz do osiągnięcia przez Polskę pełnej suwerenności wewnętrznej.

Polsce potrzebna jest sanacja moralna i nowe elity polityczne. Z obecnego parlamentu, rządu, czy z pałacu prezydenckiego nie wyjdą impulsy do koniecznych zmian w życiu politycznym naszego kraju. Cała dotychczasowa klasa polityczna uwikłana jest w różnego rodzaju układy, afery i przestępstwa. Większość polityków zaprzedała się Unii Europejskiej i nie kieruje się w swoim działaniu polskim interesem narodowym. Oni nie potrafią już myśleć po polsku i samodzielnie, natomiast większość ich wysiłku pochłania realizacja niepohamowanej żądzy władzy i robienie karier w Brukseli. Zapomnieli o potrzebie pracy dla dobra państwa i narodu, o konieczności zabezpieczenia naszych żywotnych interesów oraz zapewnienia Polsce godnego miejsca wśród narodów Europy. Oni myślą tylko o sobie!

Obecnie rządzący politycy odpowiedzialni są za całe zło, które trawi nasze życie publiczne. Są skorumpowani, sprzedajni, bezideowi, skłóceni i nie posiadają skutecznego programu dla Polski, ani żadnej wizji zmian, które mogłyby nasz kraj wyprowadzić z kryzysu. Pasożytują na naszym państwie i cieszą się wszelkimi możliwymi przywilejami. Luksusowe życie przesłoniło im całkowicie prawdziwy stan państwa. Dla nich nic nie jest ważne i nic nie jest święte, gdy w grę wchodzą mandaty parlamentarne i lukratywne stanowiska rządowe, za które są w stanie „zaprzedać duszę diabłu”!

Niedorzeczne pomysły niektórych polityków, aby rozpocząć budowę nowej IV Rzeczypospolitej są rozpaczliwą próbą ucieczki przed konsekwencjami rozliczenia ich dotychczasowej działalności, która przyniosła ogrom strat i cierpień całemu narodowi. W naszej opinii oni muszą odpowiedzieć za swoje przestępstwa, dlatego nie ma mowy o jakiejkolwiek amnestii czy grubej kresce. Są wśród polityków tacy, którzy chcieliby, aby zapomniano im wszelkie niecne sprawki i aby odeszły one w zapomnienie razem z niesławą III Rzeczypospolitej. Chcą zrobić ten sam przekręt co po upadku PRL-u, za którego zbrodnie nikt dotychczas nie odpowiedział i pragną wejść w nową rzeczywistość polityczną „oczyszczeni”, z etykietką postępowej i prounijnej elitki, a także z zawłaszczonym majątkiem.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności uważa, że rządzące Polską polityczne mafie nie mają moralnego prawa, aby sprawować władzę w naszym kraju. Uważamy, że prawdziwe odrodzenie Polski i naszego życia politycznego może się dokonać tylko przy pełnym udziale wszystkich szczerych i oddanych krajowi patriotów, którzy dotychczas nie byli uwikłani w żadne przestępcze układy i działania na szkodę Narodu i Państwa Polskiego. Budowa nowego obozu narodowo-patriotycznego musi się dokonać wyłącznie w oparciu o ludzi nieskompromitowanych, co zapewni nam wiarygodność i szerokie poparcie Polaków.

Naszym dążeniem jest to, aby w nadchodzących wyborach parlamentarnych utworzyć wspólny i zjednoczony front wyborczy, który stanie się programową i polityczną alternatywą dla partyjnych mafii rządzących Polską. Wspólnym czynem zainicjujemy odnowę moralną życia politycznego oraz uruchomimy aktywność milionów Polaków, którzy dotychczas nie mieli narodowej i patriotycznej reprezentacji w wyborach, na którą mogliby głosować.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności zwraca się z apelem do wszystkich oddanych naszej Ojczyźnie patriotów, o połączenie wysiłków w dziele naprawy Rzeczypospolitej i zjednoczenie się we wspólnym narodowo-patriotycznym froncie, którego celem będzie odsunięcie od władzy skompromitowanych „elit” politycznych oraz odzyskanie przez Polskę pełnej suwerenności i zapewnienie godnych warunków życia wszystkim Polakom. Wzywamy do pełnej mobilizacji, ponieważ razem pod wspólnym sztandarem mamy historyczną i niepowtarzalną szansę uwolnienia Polski od rządów zdrady i hańby narodowej! Nadchodzi czas patriotów – przyłącz się do nas!

Gdańsk, dn. 15 stycznia 2005 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie potrzeby wspierania polskiej przedsiębiorczości

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie potrzeby wspierania polskiej przedsiębiorczości

Polskie przedsiębiorstwa stanowią podstawę naszej narodowej gospodarki. To one wytwarzają decydującą część dochodu narodowego, kreują większość nowych miejsc pracy oraz mają największy udział we wpłacanych do budżetu państwa podatkach. To nasze własne przedsiębiorstwa starają się jak mogą, aby dorównać najnowszym trendom w gospodarce światowej, pozyskując nowe technologie i adaptując przystające do naszych warunków rozwiązania. To polskie firmy mają najlepsze rozeznanie naszego rynku i najlepszy kontakt z konsumentem. To one wreszcie są naszą jedyną szansą na polepszenie sytuacji ekonomicznej kraju i na podniesienie poziomu cywilizacyjnego polskiej gospodarki.

Istnieje prosta zależność między poziomem zamożności narodu i wielkością wpływów do budżetu państwa, a skalą rozwoju przedsiębiorczości i aktywności gospodarczej Polaków. Malejąca dzisiaj liczba przedsiębiorstw, które w wyniku ciężkich warunków prowadzenia działalności w naszym kraju masowo bankrutują oraz gwałtownie rosnące bezrobocie, są sygnałem alarmowym, że w naszej gospodarce dzieje się źle. Pomimo prezentowanego przez kolejne rządy optymizmu oraz rosnących (tylko na papierze) wskaźników ekonomicznych, nie ma podstaw do podtrzymywania dobrego samopoczucia oraz uprawiania fałszywej propagandy sukcesu. Polska przedsiębiorczość umiera pod ciosami nieuczciwej konkurencji obcych koncernów, porzucona przez decydentów i prześladowana przez machinę fiskalno-biurokratyczną. Nasz rodzimy przedsiębiorca przygnieciony jest dziś ciężarami, których nie jest w stanie udźwignąć, a rząd z jednej strony głosi puste slogany o chęci ulżenia jego doli, a z drugiej zwiększa i tak już ogromne obciążenia.

Droga, którą podążają kolejne rządy, charakteryzująca się całkowitym i bezwarunkowym otwarciem na ekspansję obcego kapitału, jak też nadmierna spolegliwość wobec zachodnich koncernów, okazała się zabójczą dla polskiej przedsiębiorczości. Żaden dotychczasowy rząd nie zatroszczył się o to, aby zabezpieczyć naszych przedsiębiorców przed nieuczciwą konkurencją obcego kapitału oraz o ochronę naszego rynku przed nieograniczoną penetracją drapieżnych koncernów. Umożliwiono przejęcie całkowitej kontroli nad naszym sektorem bankowym obcemu kapitałowi spekulacyjnemu, którego działalność przejawia się tym, że hamuje rozwój naszych przedsiębiorstw nie udzielając im kredytów na konieczne inwestycje. Polska przedsiębiorczość i gospodarka nie mogą się rozwijać bez zabezpieczenia odpowiedniego kapitału i kredytów. W każdym większym mieście, jak grzyby po deszczu, powstają nowe hipermarkety bezwzględnie rugujące z rynku naszych rodzimych kupców, rośnie przy tym bezrobocie, ale kogo to obchodzi, ważne, że wydający decyzję radny lub urzędnik jeździ nowym samochodem, będącym „prezentem” od właściciela marketu.

Dużym problemem jest nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych. Zagraniczne firmy mogą liczyć na przeróżne ulgi i udogodnienia, choćby przynosiły szkodę naszym przedsiębiorcom i całemu państwu, a rodzimy przedsiębiorca tonie w gąszczu biurokratycznych przepisów i traktowany jest przez urzędników jak potencjalny przestępca. To karanie Polaków za ich aktywność gospodarczą i nieudzielanie wsparcia naszym przedsiębiorstwom jest przejawem skrajnej nieodpowiedzialności rządzących.

Aby nasza gospodarka mogła się rozwijać, malało bezrobocie i wzrastała zamożność społeczeństwa, należy przede wszystkim zahamować ekspansję obcego kapitału w Polsce i zabezpieczyć nasz wewnętrzny rynek przed nieuczciwą konkurencją zagranicznych koncernów. To polskie, a nie obce przedsiębiorstwa, muszą być wspierane przez nasze prawo i urzędy, a krajowy rynek musi być chroniony przed zalewem zagranicznymi towarami. Zanim staniemy się konkurencyjni na zagranicznych rynkach musimy wygrać wojnę o nasz polski rynek, który powinien stanowić podstawę do rozwoju naszej gospodarki. Jeśli bowiem przegrywamy wojnę ekonomiczną na własnym podwórku, gdzie koszty działalności i promocji naszych firm są niewspółmiernie mniejsze niż za granicą, to nie możemy myśleć o podboju rynków zagranicznych.

W Polsce trzeba rozbudzić patriotyzm gospodarczy, a patronować temu muszą władze naszego państwa. Należy skutecznie zachęcić Polaków do podejmowania inicjatyw gospodarczych i ułatwić ich realizację. Państwo musi promować, chronić i wspierać tych obywateli, którzy chcą podjąć własną (choćby najdrobniejszą) działalność gospodarczą. Natomiast każdy polski przedsiębiorca powinien swoją działalność traktować jako element walki ekonomicznej o podniesienie nie tylko swojej zamożności, ale

także zamożności i poziomu cywilizacyjnego całego społeczeństwa. Tylko wtedy, gdy działalność państwa i naszych przedsiębiorców będzie przebiegać harmonijnie, gdy będą się wzajemnie wspierać i chronić, będzie możliwy pełny i nieskrępowany rozwój polskiej gospodarki.

Ułatwienia muszą przede wszystkim polegać na wyeliminowaniu zbędnych procedur biurokratycznych. Każdy, kto chciałby założyć własne przedsiębiorstwo powinien móc to zrobić w ciągu jednego dnia i w jednym urzędzie. Należy ograniczyć częstotliwość składanych w urzędzie skarbowym deklaracji do jednej na trzy miesiące oraz znieść obowiązek składania comiesięcznych druków w ZUS-ie, gdzie wystarczyłaby jedna roczna deklaracja lub korekta, gdyby zaszły jakieś zmiany u płatnika. Każdy, kto chciałby rozpocząć działalność gospodarczą powinien otrzymać wsparcie w postaci preferencyjnego kredytu oraz zwolnienie z podatku i składek na ubezpieczenie społeczne (płaciłby jedynie składki na ubezpieczenie zdrowotne) na okres sześciu miesięcy.

Zmniejszenie kosztów działalności gospodarczej i obciążeń fiskalnych jest jedną z dróg do tego, aby nasze przedsiębiorstwa były konkurencyjne, a zmniejszenie podatku dochodowego i wysokości składek na ubezpieczenia społeczne jest podstawowym tego warunkiem. Podatki pośrednie, VAT i akcyza, są nadmiernie wyśrubowane, podnoszą koszty wytwarzania i powodują, że nasze krajowe produkty są za drogie i przez to mało konkurencyjne, chociaż nie ustępują jakością towarom zagranicznym. Dlatego podstawową stawkę podatku VAT i wysokość akcyzy, należy zmniejszyć do takiego poziomu, że będzie to odczuwalne dla konsumentów, ale też bezpieczne dla budżetu państwa.

Należy wprowadzić w pracy urzędów państwowych zasadę osobistej odpowiedzialności urzędników za podejmowanie nieprawidłowych i szkodliwych decyzji oraz uprościć przepisy prawne i ujednolicić ich urzędową interpretację, aby wyeliminować w tym zakresie wszelką dowolność i przypadkowość. Każdy podatnik i przedsiębiorca musi wiedzieć, jakie są jego obowiązki względem państwa, ale także, jakie są jego prawa, których nikt nie może podważać. Musi być również podniesiona jakość pracy urzędów, poprzez dostosowanie godzin ich funkcjonowania do potrzeb interesantów, skrócenie do minimum czasu oczekiwania na załatwienie spraw w trybie administracyjnym oraz zmianę podejścia urzędnika do przedsiębiorcy. To urząd jest powołany do tego, aby służyć pomocą przedsiębiorcom, a nie odwrotnie. Urzędnicy są naszymi pracownikami, zatrudnianymi w naszym imieniu przez państwo i opłacanymi z naszych podatków. Dlatego mamy prawo domagać się od nich nie tylko rzetelnej i uczciwej pracy, ale także szanowania naszej godności, tak, aby już nikt nie był w urzędzie traktowany jak natrętny intruz i przestępca.


Władze naszego państwa muszą skutecznie chronić naszych przedsiębiorców przed nieuczciwą konkurencją ze strony obcego kapitału. To polskie przedsiębiorstwa powinny mieć preferencje, ulgi i wsparcie ze strony państwa, a obcy kapitał może być dopuszczony do działalności na naszym rynku, tylko na takich warunkach, które nie szkodzą polskim przedsiębiorcom. Dlatego należy opodatkować firmy zagraniczne i znieść przyznane im nieuzasadnione ulgi oraz wyegzekwować dotychczasowe ich należności wobec budżetu państwa, a także uniemożliwić nieograniczony transfer kapitału za granicę. Krajowi producenci muszą być wspierani przez państwo, a ich produkty chronione przed nieuczciwą konkurencją towarów zagranicznych, poprzez obłożenie ich odpowiednio wysokim podatkiem importowym, który wyrówna szanse naszych przedsiębiorstw w walce o polski rynek. Państwo musi zainwestować w polskie firmy udzielając im kredytów na preferencyjnych warunkach, co powinno pobudzić aktywność gospodarczą w Polsce i zapewnić nam szybszy rozwój ekonomiczny.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności opowiada się za stworzeniem w naszym kraju takich warunków prowadzenia działalności gospodarczej, aby nasze rodzime przedsiębiorstwa mogły się swobodnie rozwijać, pomnażać dochód narodowy i tworzyć nowe miejsca pracy. Uznajemy za najważniejszą potrzebę ochrony polskiego przedsiębiorcy i krajowego rynku przed nieuczciwą konkurencją obcego kapitału, a pobudzanie patriotyzmu gospodarczego wśród Polaków za nasze naczelne zadanie.

Gdańsk, dn. 11 listopada 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie dekomunizacji i lustracji

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie dekomunizacji i lustracji

Sytuacja, w jakiej dzisiaj znajduje się Polska z ograniczoną suwerennością i Naród Polski pozbawiony prawa do stanowienia o swoim losie, jest konsekwencją działań podjętych przez komunistów w latach czterdziestych ubiegłego wieku. W drodze sfałszowanych wyborów i referendum, posługując się kłamstwem, prowokacją i terrorem oraz w oparciu o sowieckie bagnety i licznych przedstawicieli mniejszości żydowskiej w aparacie bezpieczeństwa i partii komunistycznej, osadzono w naszym kraju okupacyjną władzę.

Rządy czerwonych zbirów zapisały się w pamięci Polaków ruiną gospodarki i dorobku narodowego, krwią patriotów i robotników przelaną w obronie prawa do wolności i godnego życia oraz demoralizacją narodu i nędzą materialną. Wszystko to dokonywało się pod przewodnictwem PZPR, w imię tzw. równości klasowej. Tylko, że od samego początku usankcjonowany został podział na równych i równiejszych. Równych, czyli zdecydowaną większość Polaków, pozbawionych jakichkolwiek perspektyw na poprawę swojej nędznej egzystencji i równiejszych – czerwonych towarzyszy obdarzonych wszelkimi możliwymi wtedy przywilejami, którzy wykazywali wielką pogardę dla wszelkich przejawów polskości, a zdrada, korupcja i złodziejstwo stały się ich znakiem firmowym. Tego typu zachowania dobrze widoczne są w działaniach obecnych ekip rządowych. Nie może być zresztą inaczej, skoro po tzw. „transformacji ustrojowej”, władzę w Polsce sprawują ci sami osobnicy, co przed zmową Okrągłego Stołu. Wykorzystując zmęczenie narodu i dokonując szeregu sztuczek zaczerpniętych z repertuaru NKWD, zmontowano szopkę przy Okrągłym Stole, gdzie obok przedstawicieli reżimu, zasiedli dobrani reprezentanci tzw. koncesjonowanej opozycji, w istocie będący agentami zależnymi od czerwonych mocodawców. W ten sposób dając nam z łaski pozory wolności, komuniści zapewnili sobie całkowitą bezkarność za dokonane zbrodnie.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności oświadcza, że nasz Ruch będzie konsekwentnie dążył do uwolnienia naszej Ojczyzny od rządów zdrady i hańby narodowej oraz do ostatecznego rozliczenia wszystkich tych, którzy swoją życiową karierę związali z systemem komunistycznym. Nadszedł czas na to, aby przywrócić Polsce suwerenność, bowiem nasz kraj nie będzie wolny i niepodległy, jeśli nadal będą nim rządzić czerwoni zdrajcy i ich agenci wysoko usytuowani w hierarchii państwowej.

Dlatego Liga Obrony Suwerenności zamierza przeprowadzić pełną dekomunizację i lustrację, które są niezbędnym warunkiem do ostatecznego wyeliminowania komunistycznej nomenklatury z naszego życia polityczno-gospodarczego oraz do osiągnięcia przez Polskę pełnej suwerenności wewnętrznej.

Przeprowadzając dekomunizację i lustrację będziemy się opierać na następujących zasadach:

1) Doprowadzimy do uznania reżimu komunistycznego za system zbrodniczy, co umożliwi nam podjęcie skutecznych działań w celu ostatecznego rozliczenia jego zbrodni oraz wyeliminowania destrukcyjnego wpływu komunistów i ich agentów na życie naszego kraju.

2) Ustanowimy całkowity i dożywotni zakaz zajmowania wszelkich stanowisk (z wyboru lub nominacji) przez byłych członków aparatu partyjnego PZPR oraz agentów i funkcjonariuszy służb specjalnych PRL, w administracji państwowej, samorządowej i przedsiębiorstwach publicznych.

3) Zdelegalizujemy ugrupowania polityczne nawiązujące swoją działalnością, głoszonym programem, bądź rodowodem do zbrodniczego systemu komunistycznego oraz będziemy zdecydowanie przeciwdziałać próbom ponownego odradzania się komunizmu w Polsce pod jakąkolwiek postacią.

4) Odbierzemy czerwonej nomenklaturze podstępnie zagrabiony majątek narodowy, skonfiskujemy majątek pozostały po rozwiązaniu PZPR oraz skasujemy wszelkie nieuzasadnione przywileje i emerytury prominenckie utrwalaczom systemu komunistycznego.

5) Postawimy przed sądem wszystkich, którzy w okresie okupacji komunistycznej dopuścili się zbrodni i przestępstw wobec Narodu i Państwa Polskiego oraz tych, co obecnie wykorzystując swoje wpływy doprowadzają do upadku nasze państwo.

6) Doprowadzimy do sprawiedliwego zadośćuczynienia za doznane krzywdy wszystkim Polakom, którzy byli prześladowani przez reżim komunistyczny, a podstawę do zapewnienia należnych odszkodowań będzie stanowił majątek odebrany czerwonym przestępcom.

Gdańsk, dn. 18 września 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie roszczeń niemieckich wobec Polski

Stanowisko Ligi Obrony Suwerenności

w sprawie roszczeń niemieckich wobec Polski

W ostatnim czasie nastąpiła eskalacja żądań wobec Polski, wysuwanych przez różnego rodzaju organizacje niemieckie reprezentujące tzw. „wypędzonych”. Sygnałem alarmowym były już klika lat temu, na długo przed wcieleniem Polski do Unii Europejskiej, wypowiedzi rewizjonistów oraz czołowych przedstawicieli niemieckiej polityki. Pomysł wybudowania tzw. centrum „wypędzonych”, to konsekwencja wcześniejszych działań niemieckich, a ostatnie żądania i pozwy przeciwko Polsce, przygotowane do złożenia w unijnych sądach, to nie jest dzieło przypadku, ale dobrze przygotowany plan powrotu niemczyzny na nasze ziemie zachodnie i północne.

Niemcy nigdy nie pogodzili się z utratą ziem leżących na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej, o czym świadczą orzeczenia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, mówiące o istnieniu Rzeszy Niemieckiej w granicach z 1937 roku oraz treści zawarte w podręcznikach historii, na podstawie których wpaja się niemieckiej młodzieży tendencje rewizjonistyczne. Na potrzeby polityki zagranicznej rząd niemiecki gra fałszywą rolę polskiego adwokata w Unii, a wobec organizacji rewizjonistycznych wykazuje daleko idącą pobłażliwość dla ich działalności, zachęcając je tym samym do wysuwania coraz to nowych żądań. Wcielenie Polski do Unii Europejskiej, w niemieckich założeniach, miało ułatwić realizację roszczeń wobec Polski i otworzyć drogę do ich ekspansji na wschód.

Od wielu lat prowadzona jest wielkim nakładem sił i środków kampania propagandowa, mająca zdjąć z Niemców odpowiedzialność za wywołanie II wojny światowej i za zbrodnie, których się dopuścili. Szczególnie dotyczy to europejskiej opinii publicznej, która jak się zdaje podatna jest na przyjmowanie do wiadomości wykrzywionego obrazu historii ostatniej wojny, serwowanej przez niemiecką propagandę. Uzasadnieniem rewizjonistycznych roszczeń w stosunku do Polski jest również projekt budowy centrum „wypędzonych” oraz kampania oszczerstw wobec Polaków. Przypomnijmy, że Hitler napadając na Polskę w 1939 roku, dla propagandowego uzasadnienia agresji, posłużył się prowokacją w Gliwicach oraz rzekomym znęcaniem się Polaków nad mniejszością niemiecką. Niemcy, tak jak przed II wojną światową nie pogodziły się z ustaleniami traktatu wersalskiego, tak po jej zakończeniu nie zaakceptowały nowego status quo, jakie ustalono w tej części Europy. Przedstawianie Niemców nie jako agresorów i zbrodniarzy, którzy ponieśli zasłużoną karę, ale jako ofiary wojny oraz „biednych wypędzonych – pozbawionych ziemi i majątku”, jest celem niemieckiej propagandy, która ma dostarczyć uzasadnienia i dodatkowych argumentów dla unijnych trybunałów i europejskiej opinii publicznej, aby skuteczniej mogli realizować swoje żądania. Wielu ludzi w Europie, nie znając całej prawdy o stosunkach polsko-niemieckich, przyjmie argumenty podsuwane im przez ich propagandę i będzie przychylnie przypatrywać się egzekucji niemieckich roszczeń kosztem Polski.

Kolejnym przejawem niemieckiej ekspansji w Polsce jest wzmacnianie wszelkimi sposobami niemczyzny na naszych ziemiach zachodnich i północnych, szczególnie w województwach: opolskim i lubuskim oraz próby rozbijania Narodu Polskiego poprzez szerzenie za niemieckie pieniądze tendencji separatystycznych, na przykład inicjowanie powstawania takich grup jak Ruch Autonomii Śląska. Niemcy w Polsce budują po raz kolejny V kolumnę, a przejawem tego są prowokacje, których w ostatnich tygodniach dopuszcza się ich agentura. Zrywając nasze narodowe godła z urzędów państwowych i rozwieszając plakaty wieszczące powrót niemieckiej władzy na ziemie zachodnie, przedwcześnie ogłosili koniec polskiej państwowości, czym zaalarmowali naszą opinię publiczną.

Niemieckie pieniądze „rozmiękczają” przedstawicieli polskiej władzy, którzy coraz przychylniej patrzą na ich poczynania, będące przejawem narastającej ekspansji w Polsce. Temu służą puste gesty pojednania i wykupywanie za bezcen polskiej ziemi oraz wywłaszczanie nas z majątku. Niemcy dla potrzeb swojej propagandy przejęli już większość polskich gazet. Zdominowali naszą bankowość, uniemożliwiając rozwój naszym przedsiębiorstwom poprzez nieudzielanie im kredytów na konieczne inwestycje. Większość ostatnio sprzedanych zakładów trafiła w niemieckie ręce. Do nich należy większość naszych cukrowni, cementowni, zakładów piwowarskich i innych. Niedługo dokonają zawłaszczenia polskich kopalń, hut i elektrowni. Prędzej czy później może również nadejść fala osiedleńcza, która na tak doskonale przygotowanym pod względem gospodarczym, prawnym i politycznym gruncie, popierana przez unijnych komisarzy i zasilana szerokim strumieniem pieniędzy, będzie dążyć do ponownego zakorzenienia niemczyzny na naszych prastarych piastowskich ziemiach, czego następstwem może być oderwanie tych terenów od Polski. To jest kolejny „drang nach Osten”.

Wobec śmiertelnego zagrożenia naszej państwowości i narodowego bytu, należy niezwłocznie przeciwstawić się niemieckiemu parciu na wschód. Musimy uniemożliwić wyprzedaż naszej ziemi, poprzez zaostrzenie przepisów prawa o obrocie ziemią. Polacy mieszkający na terenie północnej i zachodniej Polski, muszą automatycznie z urzędu i na mocy stosownej ustawy otrzymać prawo własności swoich gruntów, a koszty z tym związane powinien sfinansować Skarb Państwa. Należy wszelkimi sposobami przeciwstawić się wywłaszczaniu Polaków z ich narodowego majątku, w drodze złodziejskiej prywatyzacji i wyprzedaży w obce, szczególnie niemieckie ręce. Wszelkie roszczenia wobec naszego majątku narodowego lub własności prywatnej muszą być bezwzględnie odrzucone przez polskie władze.

Należy sporządzić kompleksowy bilans strat poniesionych w trakcie II wojny światowej, w wyniku niemieckiej agresji na Polskę oraz w konsekwencji ich zbrodniczej okupacji. Zabezpieczy to nas wobec żądań niemieckich oraz umożliwi wystawienie Niemcom rachunku za nasze straty wojenne. Mamy prawo domagać się wypłacenia nam reparacji wojennych, ponieważ dotychczas nie otrzymaliśmy żadnego zadośćuczynienia. Nikt nie ma prawa, a już najmniej uprawnionym był sowiecki agent Bierut, do zrzeczenia się należnych naszemu narodowi odszkodowań. Straty jakie ponieśliśmy były ogromne. Prawie cały przemysł zniszczony, infrastruktura zrujnowana lub zagrabiona, tysiące wsi i miast zostało poważnie zniszczonych lub całkowicie zrównanych z ziemią, wielkie ilości bezcennych dóbr kultury przepadły bezpowrotnie. Nasze państwo straciło blisko sześć milionów swoich obywateli, w większości zamordowanych, w tej liczbie wielu wybitnych naukowców i przedstawicieli elity intelektualnej. Miliony Polaków pracowały niewolniczo, w ramach systemu robót przymusowych jaki stworzono w III Rzeszy, a ta drobna jałmużna, którą niektórzy z nich otrzymali, nawet w części nie rekompensuje ich potu i krwi, które musieli wylać harując na potrzeby niemieckiej machiny wojennej. Nie można zapominać o kilkuletniej rabunkowej eksploatacji naszych zasobów surowcowych i przymusowo ściąganych z polskiej wsi kontyngentów żywnościowych. To są ogromne sumy, których powinniśmy się domagać i z których nie możemy rezygnować.

Niemcy wywołując II wojnę światową pogwałciły wszelkie prawa i konwencje międzynarodowe, a podstępnie przygotowując ze Związkiem Sowieckim rozbiór Polski, dopuściły się haniebnego aktu zdrady i wiarołomstwa. Napadając bez wypowiedzenia wojny na nasz kraj oraz bestialsko znęcając się nad bezbronną ludnością cywilną, narzucili całemu światu barbarzyńskie metody postępowania. Odpowiedzialność za rozpętanie wojny i za dokonane zbrodnie ponosi cały naród niemiecki. Hitler dochodził do władzy w drodze wyborów parlamentarnych i większość Niemców oddało na niego swój głos, a jego program ogłoszony w Mein Kampf znany był na długo przed zwycięstwem wyborczym jego partii. Miliony Niemców z entuzjazmem zapełniały szeregi armii niemieckiej, a wielu cywilów gorliwie wypełniało nakazy hitlerowskich władz, produkując ogromne ilości śmiercionośnej broni, która zabijała ludzi i niszczyła mienie na terenie całej Europy. Przypomnijmy jak wielu niemieckich chłopów i fabrykantów korzystało z niewolniczej pracy naszych rodaków, za którą przecież nie płacili wynagrodzenia. Jak wielu niemieckich chłopów cieszyło się z tego, że otrzymało zarekwirowaną polską krowę lub konia. Wśród tzw. „wypędzonych” wielu było takich, którzy osiedlili się w czasach okupacji w mieszkaniach i gospodarstwach, z których wygnano Polaków. Jak wielu tych rzekomo „niewinnych” Niemców uczestniczyło w działaniach dywersyjnych V kolumny, strzelając w plecy naszym żołnierzom, którzy usiłowali powstrzymać we wrześniu 1939 roku niemiecką nawałę. Jak wielu naszych „spokojnych” niemieckich sąsiadów uczestniczyło w sporządzaniu list proskrypcyjnych, na podstawie których tysiące polskich patriotów zostało bestialsko zamordowanych. Jak wielu z nich uczestniczyło w pogromach ludności cywilnej i skorzystało z okazji, aby przywłaszczyć sobie ich mienie. To są wymowne fakty, świadczące o tym, kto jest winien wybuchowi wojny i kto powinien za to zapłacić.

W stosunkach z Niemcami nie możemy być naiwni i krótkowzroczni, ponieważ oni wykorzystają bezwzględnie każdy przejaw naszej słabości, po to, aby wydrzeć nam naszą ziemię i uzależnić nas od siebie. Między państwami i narodami nie ma mowy o przyjaźni, liczą się tylko interesy, a te niestety na wielu płaszczyznach stosunków polsko-niemieckich są rozbieżne i nie do pogodzenia. Musimy zdecydowanie i wszelkimi sposobami bronić naszego stanu posiadania, każdego metra ojczystej ziemi, każdego zakładu pracy i polskiego domu. Dla nas oczywistym faktem musi być to, że Polacy będą mieli tyle wolności i suwerenności we własnym kraju, ile będzie w nim polskiej własności i naszej narodowej tożsamości.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności z oburzeniem przyjęła reakcję rządu kierowanego przez towarzysza Marka Belkę, która jest skandaliczna i posiada wszelkie cechy zdrady naszej racji stanu. Niedopuszczalnym jest to, aby rząd naszego kraju sprzeciwiał się wykonaniu uchwał polskiego parlamentu oraz odrzucał nasze uzasadnione i nieprzedawnione prawa do reparacji wojennych od Niemiec. Nie może być tak, że nasz własny rząd odmawia nam prawa domagania się zadośćuczynienia za zbrodnie niemieckie oraz w imię fałszywych i niejasnych przesłanek próbuje kneblować usta, tym wszystkim, którzy domagają się sprawiedliwości. Nie może być tak, że odmawia się nam prawa do reagowania na awanturnicze działania niemieckich rewizjonistów i do równego traktowania Polski w polityce międzynarodowej. Dlatego zdecydowanie potępiamy działania obecnego rządu i domagamy się jego natychmiastowego ustąpienia oraz pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich winnych zdrady naszych narodowych interesów.

Liga Obrony Suwerenności będzie zawsze stać na straży integralności terytorialnej naszego państwa oraz będzie konsekwentnie zwalczać wszelkie przejawy niemieckiej ekspansji w Polsce. Będziemy zdecydowanie bronić naszych rodaków przed próbami wywłaszczenia ich przez niemieckich rewizjonistów. Będziemy także zwalczać wszelkie przejawy separatyzmu i dywersji prowadzące do rozbicia Państwa Polskiego. Naszym nadrzędnym celem jest i będzie ochrona polskiego stanu posiadania. Cudzego nie chcemy, a ze swojego nie damy się ograbić.

Gdańsk, dn. 18 września 2004 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki