W sprawie poparcia dla Narodu i Państwa Węgierskiego.

O Ś W I A D C Z E N I E

 w sprawie poparcia dla Narodu i Państwa Węgierskiego.

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami zmasowanego ataku na suwerenność Państwa Węgierskiego, które pod przywództwem nowego rządu, kierowanego przez premiera Viktora Orbána, próbuje wydobyć się ze stanu zapaści politycznej i gospodarczej, będącej skutkiem ośmioletnich rządów koalicji socjalistów i liberałów. W ich trakcie dokonano, na niespotykaną wcześniej skalę, zawłaszczenia majątku narodowego, a także umożliwiono niczym nieskrępowane pustoszenie krajowego rynku przez zagraniczne koncerny i obcy kapitał. Dodatkowo sytuację zaostrzyła wszechobecna korupcja i oszustwa, dokonywane przez ludzi z politycznego establishmentu. Gwałtowna zapaść finansów publicznych i narastająca niewydolność państwa, połączona z postępującym zubożeniem społeczeństwa oraz szybkim bogaceniem się skorumpowanych polityków i pazernych biznesmenów, doprowadziły w konsekwencji, w wyniku wyborów z 2010 roku, do odsunięcia od władzy skompromitowanego układu politycznego i przekazania steru rządów nowej koalicji centroprawicowej.

Polityka nowego rządu węgierskiego od samego początku budziła wściekłość odsuniętych od władzy prominentów partyjnych z opcji socjalistycznej i liberalnej oraz międzynarodowego kapitału i biurokratów z Brukseli. Dlatego, że premier Orbán twardo broni interesu narodowego, a nie partykularnych interesów banków i zagranicznych monopoli oraz dokonuje takich zmian w polityce wewnętrznej, które naruszają wpływy poprzedniego układu politycznego. Motywem przewodnim tych działań jest chęć wyciągnięcia Węgier z kryzysu oraz poprawienie warunków bytowych ludności, w tym udzielenie pomocy rządowej dla rodzin, które nie mogą wyjść z pułapki kredytowej zachodnich banków. Za to, że władze węgierskie starają się wzmocnić własne państwo, ustanawiając nową konstytucję i uzdrawiając finanse publiczne poprzez opodatkowanie zagranicznych banków i koncernów, stały się one obiektem brutalnych ataków ze strony rodzimych renegatów i lewicowej międzynarodówki.

Państwo Węgierskie atakowane jest bezustannie przez najbardziej wpływowe i opiniotwórcze media na Zachodzie, szkalowane jest przez wszelakiej maści lewaków i międzynarodową finansjerę, a w ostatnim czasie spotkało się również z brutalną presją Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Komisji Europejskiej. Bruksela wszczyna procedury karne w celu wymuszenia zmiany nowych przepisów ustanowionych przez węgierski parlament, które budzą kontrowersje u unijnych komisarzy. Chodzi przede wszystkim o ustawy dotyczące banku centralnego, reformy sądownictwa i zmiany konstytucji. Komisja Europejska skrytykowała Węgry za to, że nie realizują przyjętego planu trwałego ograniczania deficytu finansów publicznych i zaleciła otwarcie nowego etapu procedury dyscyplinującej wobec tego kraju, co może prowadzić do sankcji w postaci odebrania przysługujących funduszy spójności.

W opinii Rady Politycznej Ligi Obrony Suwerenności dyktat stosowany przez unijne instytucje wobec Węgier jest skandalem na niespotykaną dotychczas skalę i bezpodstawną ingerencją w sprawy wewnętrzne suwerennego państwa. Szczególnie w sytuacji, gdy powszechnie głosi się zapewnienia o solidarności panującej w Unii Europejskiej i przeznacza się ogromną pomoc dla zadłużonych Włoch, Grecji, Portugalii i innych państw członkowskich. Jednocześnie odmawia się pomocy Węgrom i stosuje się wobec nich brutalny szantaż, którego celem jest zmuszenie władz węgierskich do wycofania się z reform ratujących państwo przed upadkiem i społeczeństwo przed wyzyskiem ze strony międzynarodowego kapitału.

Węgrzy mają prawo samodzielnie kształtować swoją przyszłość według własnej woli i nikt z zewnątrz nie powinien ingerować w ich stosunki wewnętrzne, zwłaszcza, że wszelkie decyzje rządu i parlamentu węgierskiego podejmowane są z zachowaniem reguł demokratycznych. Dlatego Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności wyraża swoje poparcie dla bratniego Narodu Węgierskiego oraz wzywa wszystkich Polaków do solidaryzowania się z Węgrami, w tych trudnych dla nich chwilach. Apelujemy też do Sejmu Rzeczypospolitej o podjęcie uchwały popierającej Węgrów, w ich dążeniu do normalizacji stosunków wewnętrznych oraz potępiającej zamachy na suwerenność Państwa Węgierskiego. Dzisiaj upokarzani są Węgrzy, a później może przyjść czas na upokarzanie innych narodów, na co w imię sprawiedliwości i solidarności nie powinniśmy pozwolić.

Gdańsk, dn. 2 lutego 2012 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie projektu likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie projektu likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej.

W dniu 13 stycznia 2012 roku klub poselski SLD złożył projekt ustawy dotyczącej likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej, w którym postkomuniści proponują, aby od 30 czerwca bieżącego roku zaprzestał on swojej działalności oraz żeby tego samego dnia przestały również obowiązywać oświadczenia lustracyjne. Nie jest to pierwsza próba likwidacji tej instytucji, bowiem od początku jej powstania w 1998 roku, co jakiś czas ponawiane są wściekłe ataki na IPN, szczególnie ze strony środowisk lewackich i skupionych wokół „Gazety Wyborczej”. Do tej pory byliśmy świadkami szerokiego spektrum działań, które miały, w założeniu ich inicjatorów, zakłócić przebieg działalności Instytutu lub uniemożliwić jego pracownikom ujawnianie prawdy o ponurej przeszłości osób z politycznego establishmentu. Dokonywano zmian organizacyjnych i kadrowych, wywierano presję polityczną na pracujących tam ludzi, ograniczano budżet, a przede wszystkim szykanowano tę instytucję w najbardziej opiniotwórczych mediach, próbując w ten sposób oczernić ją w oczach Polaków, co miało ułatwić jej likwidację.

Nie może dziwić wielka determinacja przejawiana przez ludzi wywodzących się z komunistycznego systemu, którym działalność IPN-u utrudnia swobodne i nieskrępowane funkcjonowanie na politycznych salonach III Rzeczypospolitej oraz korzystanie z przywilejów władzy. Jednakże z oburzeniem należy przyjąć argumentację, która ma służyć jako uzasadnienie do zniszczenia tej wielce zasłużonej dla naszego kraju instytucji. Szczególnie bulwersujące są słowa rzecznika prasowego klubu parlamentarnego SLD – Dariusza Jońskiego, który stwierdził, że po „13 latach funkcjonowania Instytutu można powiedzieć, że więcej pokrzywdzonych jest przez IPN niż przez SB”. Nie do przyjęcia są również twierdzenia innego prominentnego przedstawiciela tej partii – Leszka Aleksandrzaka, który mówił, że IPN prowadził „wiele procesów politycznych, które kompromitowały Polskę na arenie międzynarodowej”. Jeszcze bardziej naciągane są pomysły, aby sprawami ścigania zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, szczególnie dokonanymi w czasach reżimu komunistycznego, zajmowała się prokuratura generalna, która w przeciwieństwie do IPN-u podlega bezpośrednio wpływom politycznym rządzących partii.

Wyraźnym dążeniem pomysłodawców ustawy o likwidacji IPN-u jest zamknięcie dostępu do zgromadzonej tam dokumentacji oraz zahamowanie procesu uzdrawiania polskiego życia publicznego, który dokonuje się poprzez lustrację osób pełniących ważne funkcje w naszym państwie. Temu celowi służą propozycje zaniechania lustracji, przekazania tzw. „spraw historycznych” do badania bliżej niesprecyzowanym instytutom naukowym oraz „koronny” argument wysuwany przez zwolenników likwidacji, którzy twierdzą, jakoby zaprzestanie prac przez tę instytucję miało przynieść budżetowi państwa duże oszczędności.

Liga Obrony Suwerenności uważa, że Instytut Pamięci Narodowej jest bardzo zasłużoną dla naszego kraju instytucją, która wykonuje niezwykle ważną działalność w wielu zaniedbywanych dotąd dziedzinach. Prowadzone przez pracowników naukowych IPN-u badania nad historią najnowszą Polski umacniają poczucie tożsamości narodowej Polaków, poprzez odkrywanie prawdy historycznej o naszej przeszłości, przywracanie pamięci o zapomnianych bohaterach narodowych i ofiarach represji, a przede wszystkim poprzez szeroką działalność edukacyjną, która zaowocowała wielką ilością publikacji, filmów, wystaw, odczytów itp. Nie można przecenić ogromnego wkładu pracy, jaki IPN włożył w kształtowanie polskiej polityki historycznej, szczególnie w obliczu często pojawiających się pomówień i kłamstw ze strony wpływowych i opiniotwórczych ośrodków zagranicznych, które próbują w ten sposób zatrzeć prawdę o zbrodniach dokonanych w czasie II wojny światowej. Instytut spełnia również ważną rolę w dziedzinie oczyszczania naszego życia publicznego z politycznych kanalii i osobników zdeprawowanych moralnie w czasach PRL-u, którzy pomimo dokonania w przeszłości haniebnych czynów na szkodę Narodu i Państwa Polskiego, w dalszym ciągu uzurpują sobie prawo do decydowania o naszym losie i żyją na koszt polskiego społeczeństwa.

Dlatego Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności wyraża zdecydowany sprzeciw wobec projektu likwidacji IPN, złożonego przez pogrobowców systemu komunistycznego oraz odrzuca fałszywą argumentację, która w żaden sposób nie może służyć uzasadnieniu likwidacji tej ważnej dla Polski instytucji. Wzywamy również wszystkich świadomych Polaków, którym nie jest obojętne dobro naszej Ojczyzny, do obrony IPN-u przed zakusami wrogiej naszemu państwu komunistycznej agentury.

Gdańsk, dn. 21 stycznia 2012 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

O Ś W I A D C Z E N I E

W sprawie 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

13 grudnia 2011 roku przypada 30. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, który dla większości Polaków stanowi ponury symbol terroru stosowanego przez reżim komunistyczny wobec Narodu Polskiego, dążącego do odzyskania wolności i niepodległości. Dzień ten przywołuje wiele bolesnych wspomnień i budzi liczne refleksje, przede wszystkim na temat braku rozliczenia winnych tej zbrodni. Pomimo wielu prób podejmowanych przez wymiar sprawiedliwości zmierzających do ukarania sprawców stanu wojennego i masakry robotników na Wybrzeżu w 1970 roku, do dnia dzisiejszego nie doczekaliśmy się sprawiedliwego wyroku. Nie można się przy tym oprzeć wrażeniu, że sytuacji takiej sprzyja „niekorzystny klimat polityczny”, ponieważ większość przedstawicieli establishmentu nie jest zainteresowana w ujawnieniu prawdy o tamtych zbrodniach, a wpływowe i opiniotwórcze media czynią wiele wysiłków, aby dokonać rehabilitacji komunistycznych renegatów. Postępowanie takie jest policzkiem wymierzonym całemu Narodowi Polskiemu i w żaden sposób nie usprawiedliwiają go jakiekolwiek racje wynikające z bieżącej polityki, moralności, czy względów natury formalnej.

Trzeba wreszcie przyjąć do wiadomości, że przed sądem stanęli nie starzy i zmęczeni życiem ludzie, ale komunistyczni zbrodniarze winni zniewolenia Polski i Polaków w imię interesów Związku Sowieckiego. Na ławie oskarżonych zasiedli najważniejsi i najbardziej wpływowi przedstawiciele ówczesnych władz PRL-u, których główną troską było to, jak utrzymać się przy władzy i jak najlepiej wypełnić polecenia Kremla, a cała ich kariera nacechowana była brutalną walką z każdym przejawem niezadowolenia ze stanu naszego poddaństwa wobec obcego mocarstwa. Jaruzelski i jego wojskowa junta spod znaku WRON-u oskarżeni są o „kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym”, ponoszą także całkowitą odpowiedzialność za popełnione w tamtym czasie morderstwa i za stosowaną przemoc wobec bezbronnych ludzi. Odpowiedzialni są za pogrążenie Polski w kryzysie gospodarczym, zubożenie społeczeństwa i zmuszenie setek tysięcy ludzi do emigracji. Winni są prześladowania Kościoła, bezwzględnego zwalczania opozycji politycznej oraz likwidacji wszelkich demokratycznych przemian. Jaruzelski jest także osobiście odpowiedzialny za wiele przestępstw, ponieważ był w czasach PRL-u głównym filarem systemu komunistycznego, a od 1981 roku faktycznym dyktatorem stojącym na czele wojskowego reżimu. Był w tamtym okresie: I sekretarzem KC PZPR, premierem rządu PRL, szefem MON i Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, skupiał w swoim ręku potężną i praktycznie absolutną władzę. Przez cały okres swojej kariery wojskowej i politycznej wysługiwał się Związkowi Sowieckiemu, będąc między innymi agentem sowieckiego wywiadu. Brał też czynny i bezpośredni udział w zwalczaniu podziemia niepodległościowego po zakończeniu II wojny światowej oraz w tłumieniu protestów robotniczych.

Dlatego Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności uważa, że odpowiednim miejscem dla towarzysza Jaruzelskiego jest ława sądowa, a nie polityczne salony. Uznajemy także za całkowicie zasadne działania zmierzające do rozliczenia ponurej przeszłości „czerwonego generała”. Jednocześnie sprzeciwiamy się wykorzystywaniu autorytetu urzędów publicznych i majestatu Rzeczypospolitej do jakiegokolwiek gloryfikowania i honorowania osobników, których dotychczasowa haniebna postawa moralna i polityczna budzi uzasadnione zastrzeżenia.

Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności domaga się w imię poczucia sprawiedliwości bezzwłocznego osądzenia wszystkich komunistycznych zbrodniarzy i ukarania ich za kolaborację ze Związkiem Sowieckim, w którego interesie dopuścili się haniebnych czynów. Domagamy się przede wszystkim pozbawienia Wojciecha Jaruzelskiego i pozostałych czerwonych renegatów, wszelkich praw publicznych, przywilejów, tytułów kombatanckich i honorowych, a także stopni wojskowych i odznaczeń państwowych. Domagamy się również pozbawienia wyżej wymienionych osobników pobieranych przez nich emerytur prominenckich i konfiskaty majątku będącego w ich posiadaniu oraz przeznaczenia uzyskanych środków na zadośćuczynienie dla ofiar reżimu komunistycznego. Naszym zdaniem dopuścili się oni najcięższej zbrodni spiskując przeciwko Narodowi i oddając się na usługi obcego mocarstwa, w którego imieniu zniewalali Polskę i Polaków. Dlatego dopuszczając się zdrady nie powinni żyć na koszt społeczeństwa, któremu odmawiali prawa do wolności. Uważamy ponadto, że wskazane przez nas działania stworzą możliwość ostatecznego rozliczenia się z ponurą przeszłością i pociągnięcia do odpowiedzialności pozostałych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa i służb specjalnych PRL-u, winnych przestępstw wobec Narodu i Państwa Polskiego.

Gdańsk, dn. 12 grudnia 2011 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie skandalicznej wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

O Ś W I A D C Z E N I E

W sprawie skandalicznej wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

W ostatnich dniach staliśmy się świadkami skandalicznego zachowania ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który podczas wystąpienia na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej w Berlinie przedstawił rzekomo „polską” wizję Unii Europejskiej. Sikorski stwierdził, że przyszłością Unii jest federacja i że będzie się domagał, aby państwa członkowskie miały tyle tylko autonomii, ile mają stany USA. Jednocześnie „łaskawie” wyłączył spod władzy Brukseli: edukację, moralność publiczną i podatki, które miałyby pozostać w gestii państw członkowskich, ponieważ jego „skromnym” zdaniem „w Unii mogą funkcjonować obok siebie kraje różniące się godzinami pracy czy prawem rodzinnym”. Zaproponował również wzmocnienie najwyższych instytucji UE, poprzez połączenie stanowisk przewodniczących Rady i Komisji Europejskiej, wejście w skład Komisji bliżej nieznanych „prawdziwych przywódców z autorytetem i charyzmą” oraz wybór deputowanych do Parlamentu Europejskiego z ogólnoeuropejskiej listy kandydatów. W dodatku minister Sikorski postąpił w sposób karygodny prezentując stanowisko rządu w sprawie przyszłości Unii w pierwszej kolejności dziennikarzom i uczestnikom konferencji w Berlinie, zamiast na forum polskiego parlamentu. Uchylił się w ten sposób przed kontrolą parlamentarną, której podlega Rada Ministrów. Nie jest to zresztą odosobniony przypadek, ponieważ zachętą dla niego mogło być również zachowanie szefa rządu, który podczas sejmowego expose nie zaprezentował założeń polityki zagranicznej i bardzo ogólnikowo odniósł się do zagadnień europejskich, uznając Sejm Rzeczypospolitej za gremium „niegodne” i „niekompetentne”, aby mogło się wypowiadać w tym temacie. Poczynania te wskazują na to, że rządzący naszym państwem układ polityczny nie liczy się wcale z wolą parlamentu, a w związku z tym nie bierze również pod uwagę zdania narodu, którego interesy powinien reprezentować i chronić.

Proponowane przez Sikorskiego rozwiązania zmierzają w kierunku całkowitego ubezwłasnowolnienia państw członkowskich i poddania ich arbitralnym rozstrzygnięciom unijnych technokratów. Natomiast pomysły dotyczące wyłaniania eurodeputowanych są już niczym innym tylko próbą zapewnienia skompromitowanym w poszczególnych krajach politykom wygodnego azylu na unijnych salonach. Poza tym definiowanie przez obecny rząd polskiego interesu narodowego, jako całkowicie zależnego od przyszłości Unii i strefy euro oraz forsowanie na siłę dalszej integracji „wspólnoty” i nieliczenie się ze stratami, jakie Polska będzie musiała ponieść, jest ewidentnym działaniem na szkodę Narodu i Państwa Polskiego.

Zdaniem Ligi Obrony Suwerenności szef MSZ Radosław Sikorski występując z tezami o ograniczeniu suwerenności Polski nie tylko obraził nasze społeczeństwo, ale także przekroczył swoje kompetencje. Sprzeniewierzył się również postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, albowiem podeptał słowa ministerialnego ślubowania, w którym przysięgał, że „dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”. Uważamy ponadto, że dążenie do narzucenia w Unii hegemonii dużych państw, przede wszystkim Niemiec i Francji, jest bardzo niebezpieczną tendencją, która godzi w żywotne interesy naszego kraju. Dlatego godnym najwyższego potępienia jest postępowanie ministra Sikorskiego, który, wykorzystując autorytet polskiego rządu i fakt sprawowanej przez Polskę prezydencji, głosi tezy niebezpieczne dla naszego narodowego bytu. Suwerennością państwa i wolnością narodu, jako wartościami nadrzędnymi i bezcennymi, nie ma prawa nikt kupczyć, bez względu na swoje przekonania polityczne, czy zajmowaną pozycję społeczną, dlatego, że: „Państwo Polskie jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli. Wskrzeszone walką i ofiarą najlepszych swoich synów ma być przekazywane w spadku dziejowym z pokolenia na pokolenie. Każde pokolenie obowiązane jest wysiłkiem własnym wzmóc siłę i powagę państwa. Za spełnienie tego obowiązku odpowiada przed potomnością swoim honorem i swoim imieniem”.

W związku z powyższym, Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności domaga się natychmiastowego odwołania Radosława Sikorskiego ze stanowiska ministra spraw zagranicznych oraz postawienia go przed Trybunałem Stanu, co powinno być przestrogą dla wszystkich polityków, którzy mając na widoku osobiste korzyści, wysługują się obcym ośrodkom decyzyjnym i działają na szkodę Polski.

Gdańsk, dn. 29 listopada 2011 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

[Sassy_Social_Share]

W sprawie obrony praw polskiej mniejszości na Litwie.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie obrony praw polskiej mniejszości na Litwie.

W ostatnim czasie stale pogarsza się sytuacja Polaków na Litwie. Dyskryminacja ludności polskiej zaczęła się wraz z odzyskaniem niepodległości przez to państwo i trwa nieprzerwanie do dziś, z każdym rokiem przybierając na sile. Pomimo podpisania wielu traktatów i umów kolejne rządy litewskie nie spełniają składanych Polakom obietnic. Wspomnianą sytuację polscy politycy dotychczas tłumaczyli brakiem dojrzałości państwa litewskiego i pomimo oddolnych protestów polskiego społeczeństwa apelowali o cierpliwość i wyrozumiałość, twierdząc, że tylko takie zachowanie może przynieść pożądany skutek. Od samego początku nie było podstaw, aby wierzyć, że tak naiwne postępowanie ma racjonalne uzasadnienie. Nie od dziś wiadomo, że kierowanie się sentymentami w świecie polityki prowadzi do porażki. Jak pokazała historia, łatwowierność polskich „mężów stanu” została cynicznie wykorzystana do osłabienia naszej mniejszości na Litwie, niesłusznie uznawanej za wroga publicznego zagrażającego państwowości litewskiej. Efektem popełnionych błędów wobec wschodniego sąsiada jest wzrost nacjonalizmu w tym kraju, zła opinia o Polsce i Polakach oraz łamanie podstawowych praw człowieka wobec przedstawicieli polskiej mniejszości, traktowanej jak obywatele drugiej kategorii. Przysłowiową iskrą, która wznieciła pożar w relacjach polsko-litewskich było przyjęcie przez sejm litewski nowelizacji ustawy oświatowej, która diametralnie pogarsza jakość szkolnictwa dla mniejszości narodowych. Jest to jednak wierzchołek góry lodowej, gdyż dyskryminacja naszych rodaków objawia się również w braku możliwości posiadania podwójnego obywatelstwa, używania języka polskiego, jako lokalnego języka urzędowego, pisania imion i nazwisk w polskiej formie oraz w zakazie posiadania dwujęzycznych tablic z nazwami ulic i miejscowości. Nie zwrócono naszym rodakom ziemi zagrabionej w czasach rządów komunistycznych i nie wypłacono należnych odszkodowań. Nie istnieją dotacje dla polskich mediów, jak również obowiązuje niekorzystne prawo wyborcze oraz dziesiątki innych przepisów wymyślonych przez administrację litewską, po to tylko, aby utrudnić życie Polakom i zmusić ich do asymilacji oraz nędznej wegetacji na łonie „matki” Litwy, będącej faktycznie macochą dla swych polskich dzieci.

Skończył się czas oczekiwania na samoistną poprawę sytuacji Polaków na Litwie! Wyczerpała się nasza cierpliwość! Dlatego zdecydowanie domagamy się od władz litewskich poszanowania praw naszych braci! Liga Obrony Suwerenności sprzeciwia się uległej postawie władz Rzeczypospolitej, która do tej pory dominowała w stosunkach polsko-litewskich. Domaga się także realnego wsparcia i pomocy dla rodaków za wschodnią granicą, wszelkimi działaniami politycznymi oraz poprzez zwiększenie dotacji dla polskiego szkolnictwa i organizacji kulturalnych na Litwie. W przypadku dalszego łamania praw naszej mniejszości domagamy się ostrej interwencji dyplomatycznej ze strony polskiego rządu, ponieważ tylko zdecydowane i odważne działanie może poprawić jakość życia naszych rodaków cierpiących z powodu dyskryminacji. Może również sprawić, że Polacy na Litwie, jako autochtoni, poczują się ponownie współgospodarzami na swojej ziemi.

Gdańsk, dn. 13 października 2011 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie antypolskiej działalności Ruchu Autonomii Śląska.

O Ś W I A D C Z E N I E

W sprawie antypolskiej działalności Ruchu Autonomii Śląska.

Ruch Autonomii Śląska od początku swojego istnienia prezentuje zdecydowanie antypolską postawę i brak jakiegokolwiek elementarnego szacunku dla Państwa Polskiego. Liczne i szkalujące nasz kraj wypowiedzi liderów tej organizacji oraz sposób prowadzenia działalności pozwalają stwierdzić, że ludzie stojący na czele RAŚ prowadzą agresywną kampanię polityczną mającą na celu oderwanie Śląska od Polski. Pod fałszywymi hasłami „troski” o własny region, ci pragnący rozgłosu awanturnicy, ukrywają swoje prawdziwe intencje, które sprowadzają się do zdobycia lukratywnych posad i realizacji partykularnych interesów. W tym celu dzielą i skłócają ze sobą Polaków mieszkających na Śląsku, wykorzystując w haniebny sposób regionalne odmienności występujące pomiędzy mieszkańcami naszego kraju, co w przyszłości może stać się przyczyną waśni i konfliktów społecznych.

Podstawowe cele, które RAŚ ma zamiar zrealizować stoją w jaskrawej sprzeczności z interesem Polski oraz są niezgodne z naszą konstytucją, ponieważ zmierzają do dezintegracji Rzeczypospolitej. Województwo śląskie zamieszkuje ok. 4,6 mln mieszkańców, natomiast poparcia dla tej formacji, w ostatnich wyborach do sejmiku śląskiego, udzieliło tylko 122 781 osób, co stawia RAŚ na marginesie polskiego życia politycznego. Za podstawę dla ich działalności nie można uznać również tzw. narodu śląskiego, który w powszechnej opinii w ogóle nie istnieje, o czym najwymowniej świadczy liczba niespełna 173,2 tys. polskich obywateli, którzy w spisie powszechnym z 2002 roku zadeklarowali przynależność do narodowości śląskiej. Niemniej jednak nie można lekceważyć tej organizacji, ponieważ jej liderzy wykorzystując posiadane znajomości i oparcie w lokalnych strukturach rządzącej koalicji PO-PSL oraz uprawiając krzykliwą propagandę zapewnili sobie poważną pozycję w regionie śląskim. Cynizm i awanturnictwo polityczne charakteryzujące działalność tej separatystycznej organizacji stanowią potencjalne niebezpieczeństwo dla integralności państwa polskiego. Zwłaszcza, że na tle pogłębiającego się kryzysu gospodarczego, aktywiści z RAŚ przejawiają zamiary wykorzystania narastającego niezadowolenia społecznego do podsycania regionalnych antagonizmów.

Liga Obrony Suwerenności darzy wielkim szacunkiem braci Ślązaków oraz ceni ich regionalną kulturę i gwarę, które są ważnym składnikiem polskiej tożsamości narodowej. O polskości Śląska świadczy wielowiekowa historia oraz ogromny wkład pracy twórczej i ofiara krwi złożona przez śląską ludność, po to, aby ta ziemia na zawsze stanowiła integralną część naszej wspólnej Ojczyzny. Naszym zdaniem szkodliwa i niebezpieczna działalność separatystów nie ma nic wspólnego z rzekomą „troską” o interesy regionu śląskiego i stoi w sprzeczności z powszechnie panującym wśród jego mieszkańców poczuciem przynależności do Narodu i Państwa Polskiego. Uważamy ponadto, że najlepszą przyszłością dla Śląska jest trwała integracja z Polską na zdrowych i korzystnych zasadach. Dlatego dla dobra wszystkich mieszkańców naszego kraju powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby wyeliminować dotychczasowe nieporozumienia i poczucie krzywdy, a jednocześnie musimy energicznie przeciwdziałać separatystycznej propagandzie.

Liga Obrony Suwerenności uważa działalność RAŚ za niezgodną z polskim interesem narodowym i godzącą w integralność Rzeczypospolitej, a także stanowiącą potencjalne zagrożenie dla porządku publicznego i bezpieczeństwa naszego państwa. Dlatego domagamy się od polskich władz zdecydowanego potępienia działalności separatystycznej i zaprzestania udzielania poparcia takim organizacjom jak RAŚ. Domagamy się również delegalizacji Ruchu Autonomii Śląska, którego dotychczasowa działalność dostarczyła wielu dowodów na jego antypolski charakter. Jednocześnie zwracamy się z apelem do wszystkich Ślązaków o solidarne potępienie wszelkich przejawów separatyzmu i antypolskiej propagandy, które szkodzą interesom państwa i godzą w dobro naszych obywateli.

Gdańsk, dn. 12 lipca 2011 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa dokonanego na Wołyniu przez zbrodniarzy z UPA.

O Ś W I A D C Z E N I E

W sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa dokonanego na Wołyniu przez zbrodniarzy z UPA.

11 lipca 1943 roku ukraińscy nacjonaliści spod znaku OUN-UPA wraz z opętaną nienawiścią miejscową ludnością ukraińską dokonali na Wołyniu zaplanowanej i skoordynowanej zbrodni ludobójstwa, której ofiarą padła polska ludność zamieszkująca te tereny. Tylko jednego dnia, w bestialski sposób wymordowano ok. 17 000 bezbronnych ludzi, obywateli II Rzeczypospolitej, których zabijano przy pomocy wideł, kos, siekier, nabijano ich na pale, zakopywano lub palono żywcem. Obłąkani z nienawiści mordercy nie mieli litości nawet dla starców, kobiet i dzieci. Wszyscy zginęli tylko z tego powodu, że byli Polakami. Ginęli także Ukraińcy, którzy mieli małżonków innej narodowości lub próbujący ratować swoich sąsiadów. Ten dzień znany jako „Krwawa Niedziela” nie był niestety jedynym, kiedy południowe obszary naszych Kresów Wschodnich zaczerwieniły się od polskiej krwi. Akcje wymierzone w Polaków mieszkających na terenach mieszanych etnicznie trwały w latach 1939-47 i w nowych granicach powojennej Polski zakończyła je dopiero akcja „Wisła”. W tym czasie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej wymordowano ok. 100 tys. Polaków i kilka tysięcy Ukraińców. Jednak ze względu na ogrom okrucieństwa, to właśnie „Krwawa Niedziela” stała się dniem symbolicznym dla tych wydarzeń.

Obecnie rządy Polski i Ukrainy prowadzą dziwną grę, której efektem jest zacieranie pamięci o tej ohydnej zbrodni. Na Zachodniej Ukrainie stoją setki pomników upamiętniających morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii, stawia się monumenty Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi – głównym winowajcom tego ludobójstwa. We Lwowie obok polskiego Cmentarza Obrońców Lwowa postawiono pomnik 14 Dywizji SS „Galizien”, która również mordowała polską ludność, a składała się z ukraińskich ochotników. Prezydent Janukowycz wielokrotnie wyrażał swój negatywny stosunek do UPA i jej apologetów. Jednak brak mu konsekwencji w działaniu przeciwko fałszowaniu historii jego kraju przez elementy neonazistowskie promujące tę zbrodniczą organizację. Natomiast każdy kolejny rząd polski nie ma na tyle odwagi, aby potępić działania naszych wschodnich sąsiadów, mając zapewne fałszywą nadzieję na strategiczne partnerstwo. Tym sposobem handluje się pamięcią o pomordowanych i wykazuje się wielką naiwność, gdyż jedynie związki budowane na prawdzie mogą przetrwać, a mówienie prawdy, choćby najbardziej bolesnej, może doprowadzić do szczerego i autentycznego pojednania między narodami – polskim i ukraińskim.

Liga Obrony Suwerenności od początku swojego istnienia stoi na stanowisku rozgraniczenia bieżących interesów politycznych od prawdy historycznej. Dlatego stanowczo sprzeciwiamy się przemilczaniu przez polskie władze zbrodni dokonanej na mieszkańcach Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Wzywamy ukraińskich „partnerów” do rozliczenia się z trudną przeszłością, gdyż tylko prawda może otworzyć nowy rozdział w naszych wzajemnych stosunkach. Wzywamy ponadto rząd polski do podjęcia działań zapobiegających zatarciu prawdy o ludobójstwie wołyńskim oraz do nawiązania współpracy z rządem ukraińskim, w celu doprowadzenia do ostatecznego potępienia zbrodniarzy z UPA. Historia pokazuje, że zapomnienie i brak potępienia bratobójczych walk, prowadzą do nowych waśni i konfliktów na tle narodowościowym, czego przykładem może być los byłej Jugosławii. Domagamy się również od polskich władz podjęcia działań mających na celu stworzenie naszego własnego odpowiednika tytułu „Sprawiedliwy wśród narodów świata”, który byłby przyznawany osobom ratującym Polaków w czasie ostatniej wojny. Jedynie pamięć i nagradzanie pozytywnych zachowań mogą nas uchronić przed podobnymi okrucieństwami w przyszłości.

Gdańsk, dn. 5 lipca 2011 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie szykanowania przez władze białoruskie posiadaczy Karty Polaka.

O Ś W I A D C Z E N I E

W sprawie szykanowania przez władze białoruskie posiadaczy Karty Polaka.

W ostatnim czasie władze białoruskie rozpoczęły kolejną akcję wymierzoną w Polaków mieszkających na terenie Białorusi. Tym razem szykanowane są osoby polskiego pochodzenia zatrudnione w białoruskiej administracji publicznej. Według najnowszych informacji, rozważa się tam dokonanie zmian w prawie, które mają doprowadzić do pozbawienia pracy wszystkich urzędników państwowych posiadających Kartę Polaka, jeśli z niej nie zrezygnują. Ustawę w tej sprawie przygotowuje już Ministerstwo Sprawiedliwości Białorusi, jednocześnie propagując kłamstwo, iż działania białoruskich obywateli posiadających dokument o przynależności do Narodu Polskiego, mogą zaszkodzić interesom państwa białoruskiego. Tak więc za to, że nasi rodacy przyznają się do polskości grozi im zwolnienie z pracy i utrata środków utrzymania. Wstępem do tych działań była decyzja białoruskiego Sądu Konstytucyjnego z kwietnia 2011 roku, który uznał, że postanowienia polskiej ustawy o Karcie Polaka są sprzeczne z normami prawa międzynarodowego oraz porozumieniami polsko-białoruskimi. Sąd zakwestionował przede wszystkim wystawianie zaświadczeń przez organizacje polonijne i wydawanie Karty przez konsula oraz pewne przywileje przynależne jej posiadaczom. Z wnioskiem o opinię na temat Karty Polaka zwrócili się do sądu deputowani białoruskiego parlamentu, a ich inicjatywa zbiegła się w czasie z ostrą krytyką Karty w mediach państwowych i ochłodzeniem stosunków polsko-białoruskich, po wyborach prezydenckich z grudnia 2010 roku.

Karta Polaka została wprowadzona w życie w marcu 2008 roku. Potwierdza ona przynależność do Narodu Polskiego oraz przyznaje jego posiadaczowi możliwość otrzymania długoterminowej, bezpłatnej wizy do wielokrotnego przekraczania polskiej granicy, umożliwia podjęcie legalnej pracy w Polsce bez dodatkowych zezwoleń oraz prowadzenie działalności gospodarczej na tych samych zasadach co obywatele polscy. O jej wydanie mogą ubiegać się obywatele państw byłego Związku Sowieckiego, co stanowi spełnienie „moralnego obowiązku wobec Polaków na Wschodzie, którzy na skutek zmiennych losów naszej Ojczyzny utracili obywatelstwo polskie”. Karta nie daje natomiast prawa do osiedlania się na terytorium Rzeczypospolitej, nie wiąże się z przyznaniem polskiego obywatelstwa, ani nie umożliwia przekraczania bez wizy granicy RP z krajami unijnymi. Aktualnie Kartę Polaka posiada 23 tys. naszych rodaków na Białorusi.

Kolejne szykany ze strony władz w Mińsku są przejawem antypolskiej polityki prowadzonej od wielu lat przez reżim Łukaszenki. W taki właśnie sposób próbuje on zniszczyć świadomość narodową Polaków zamieszkujących Białoruś. Niestety polityka ta pozostaje bez odpowiedniej reakcji polskiego rządu, który ma przecież obowiązek chronić Polaków na całym świecie przed wszelkimi formami prześladowania. Dlatego Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności sprzeciwiając się prześladowaniu polskiej ludności na Białorusi, domaga się od rządu, parlamentu i prezydenta Rzeczypospolitej zdecydowanych działań, w celu powstrzymania władz białoruskich przed wprowadzeniem przepisów dyskryminujących naszych rodaków. Jednocześnie wzywamy wszystkich Polaków do solidaryzowania się z rodakami na Białorusi, którym szczególnie teraz potrzebne jest nasze moralne wsparcie.

Gdańsk, dn. 3 czerwca 2011 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie wizyty Eriki Steinbach w Polsce.

O Ś W I A D C Z E N I E

W sprawie wizyty Eriki Steinbach w Polsce.

W związku z zapowiadaną wizytą na Pomorzu Gdańskim przewodniczącej tzw. Związku Wypędzonych (BdV) Eriki Steinbach, która ma się odbyć w dniach 22-23 maja, Liga Obrony Suwerenności oświadcza, że wspomniana wizyta, w naszej opinii, jest prowokacją mającą doprowadzić do pogorszenia stosunków polsko-niemieckich. Świadczy o tym dotychczasowa postawa szefowej Związku Wypędzonych, która swoją wpływową pozycję polityczną w Niemczech zbudowała na działalności antypolskiej i na zaognianiu relacji pomiędzy naszymi państwami. Należy również podkreślić, że Steinbach w swoich oficjalnych wypowiedziach wielokrotnie pomniejszała winę Niemiec za wywołanie II wojny światowej i dokonane podczas niej zbrodnie oraz obarczała Polskę współodpowiedzialnością za „wypędzenia” ludności niemieckiej. Propagowaniu tych kłamstw służyć ma także powstające z jej inicjatywy w Berlinie – „Centrum przeciwko wypędzeniom”, które od samego początku wzbudza liczne kontrowersje i protesty wielu środowisk w Polsce i Europie. Nasze obawy budzi również charakter samej wizyty, ponieważ Steinbach przyjeżdża do naszego kraju nie jako osoba prywatna, tylko jako przedstawicielka rządzącej w Niemczech partii chadeckiej. Spotka się między innymi z przedstawicielami mniejszości niemieckiej w Polsce, a organizatorem tej wizyty jest konsulat niemiecki, co podnosi jej rangę i nadaje oficjalny status. Poza tym motywy tych odwiedzin są nieszczere, o czym świadczą mętne wyjaśnienia składane przez samą Erikę Steinbach.

W związku z tym, Rada Polityczna Ligi Obrony Suwerenności protestuje przeciwko wizycie Eriki Steinbach, którą uważamy za persona non grata w Polsce. Domagamy się również zdecydowanych działań ze strony polskich władz, które powinny doprowadzić do wycofania się dyplomacji niemieckiej z organizacji tej wizyty. Uważamy ponadto, że tylko energiczne działania czynników państwowych i środowisk patriotycznych są w stanie zmobilizować polską opinię publiczną do wyrażenia mocnego sprzeciwu wobec antypolskiej działalności niemieckich organizacji rewizjonistycznych.

Gdańsk, dn. 17 maja 2011 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki

W sprawie uznania polskiej mniejszości w Niemczech.

O Ś W I A D C Z E N I E

w sprawie uznania polskiej mniejszości w Niemczech.

17 czerwca 2011 roku minie dwadzieścia lat od podpisania przez rządy Polski i Niemiec „Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy”. Niestety, jednym z najważniejszych i jak dotąd nierozwiązanych problemów we wzajemnych relacjach jest fakt nieuznawania przez Niemcy zamieszkującej w tym kraju polskiej mniejszości. W Niemczech polska mniejszość narodowa istniała oficjalnie do 27 lutego 1940 roku, gdy ówczesny szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego III Rzeszy Hermann Göring podpisał rozporządzenie, które nakazało delegalizację wszystkich polskich organizacji istniejących na terenie Niemiec oraz całkowitą konfiskatę ich mienia, bez możliwości uzyskania jakichkolwiek odszkodowań. Odebranie Polakom statusu mniejszości narodowej doprowadziło w konsekwencji do osadzenia naszych rodaków w obozach koncentracyjnych i więzieniach, gdzie podlegali oni fizycznej eksterminacji. Od tego czasu wszystkie dotychczasowe rządy niemieckie uznawały, że polska mniejszość narodowa po prostu przestała istnieć.  Władze w Berlinie do dnia dzisiejszego nie uchyliły tego rozporządzenia. Skutkuje to tym, że Niemcy nie chcą nadać Polakom statusu mniejszości narodowej i zgodnie z ich prawem Polacy mieszkający za Odrą, traktowani są jako osoby polskiego pochodzenia z niemieckim paszportem.

Szacuje się, że w Niemczech żyje na stałe ok. 2 milionów osób polskiego pochodzenia. Mniejszość niemiecka w Polsce na podstawie zapisów traktatu, licząca ok. 150 tys. osób, posiada dwóch posłów w polskim Sejmie i nie musi przekraczać 5% progu wyborczego. Z naszych podatków utrzymywany jest tzw. „dom niemiecki” w Gliwicach, stawiane są dwujęzyczne tablice na rogatkach wielu miast i wsi, a dzieci niemieckie uczą się swojego języka od przedszkola aż do liceum. Statystycznie na każde 1 euro wydane na naukę języka polskiego w Niemczech, wydajemy w naszym kraju 2 tys. euro na naukę języka niemieckiego. Polski rząd przeznacza z budżetu każdego roku ok. 20-25 mln euro na rzecz mniejszości niemieckiej, natomiast niemiecki rząd szacunkowo od 300 tys. do 1,5 mln euro. W Niemczech z możliwości nauki ojczystego języka korzysta zaledwie 3,5 tys. polskich dzieci. Powszechnym zjawiskiem jest również to, że dyrektorzy niemieckich szkół średnich zaznaczają polskim nauczycielom, że nie życzą sobie, aby lekcje i rozmowy prowadzone w ich trakcie były w innym języku niż niemiecki, pomimo tego, że w niektórych klasach polskie dzieci stanowią zdecydowaną większość! Konsekwencją nieprzestrzegania tego wymogu może być zwolnienie nauczyciela z pracy. O nauczaniu języka polskiego w szkołach średnich i wyższych możemy tylko pomarzyć. Oczywiście zakazy te nie obowiązują w nauczaniu dzieci z Francji, Anglii i innych krajów europejskich, mieszkających na terenie Niemiec.

Kolejnym bolesnym problemem współczesnej germanizacji jest kwestia działalności „Jugendamtów”. Zakazują one rozmawiania rodzicom z mieszanych małżeństw z ich dziećmi w języku polskim, a przy rozwodach rozstrzygają spory o dzieci najczęściej na korzyść niemieckiego współmałżonka. Często tego typu sprawy kończą się dla Polaków ruiną finansową oraz prawdziwą gehenną, związaną z sądowym dochodzeniem praw do opieki nad dziećmi. O prawa Polaków w Niemczech upominał się nawet Komitet Doradczy Rady Europy, który w swoim raporcie z 2010 roku zaznaczył wyraźnie, że w tym przypadku Niemcy nie stosują konwencji o ochronie mniejszości i zalecał objęcie Polaków zapisami wspomnianej konwencji, gdyż w przeszłości mieli oni w tym kraju status mniejszości narodowej. Komitet podzielił opinię środowisk polonijnych i zalecił rządowi niemieckiemu wprowadzenie zasady symetrii, co pozwoli Polakom uzyskać takie same udogodnienia i prawa, jakie ma mniejszość niemiecka w Polsce. Wprowadzenie zasady symetrii przywróci Polakom w Niemczech status mniejszości narodowej i jednocześnie zakaże stosowania wobec naszych rodaków przymusowej asymilacji. Niestety rząd niemiecki nie ma zamiaru akceptować zaleceń Rady Europy i stwierdził, że na brak istnienia polskiej mniejszości w Niemczech zgodził się polski rząd podpisując traktat w 1991 roku, używając zawartego w nim wyrażenia „uzasadniona niesymetryczność”. Kolejnym aspektem tej sprawy jest fakt, że na spotkaniu z organizacjami polonijnymi w Darmstadt, które odbyło się w listopadzie 2010 roku, w obecności prezydenta Bronisława Komorowskiego, prezydent Niemiec Christian Wulff wyraźnie stwierdził w swoim przemówieniu, że „mniejszość polska w Niemczech jest, należy tę mniejszość chronić i jest ona bardzo ważna”. Niestety to ważne zdanie zostało zupełnie pominięte w relacjach i komentarzach z tego spotkania. W tym kontekście bardzo żenujące jest również dotychczasowe zachowanie przewodniczącego Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, posła PO Andrzeja Halickiego, który z uporem maniaka lansował tezę o „grupie polskojęzycznej w Niemczech” oraz wypowiedzi niektórych ekspertów z tej Komisji stwierdzające, że Polacy nie są mniejszością w myśl prawa międzynarodowego, ponieważ nie są „ludnością osiadłą”! Należy więc wyjaśnić, że prawo do przyznania statusu mniejszości jest wyłącznie aktem politycznym, a nie prawnym. Na skutek takiej niekompetencji i głupoty wykazywanej przez rządzących w Polsce polityków oraz braku z ich strony wsparcia dla walki o uznanie praw mniejszości polskiej w Niemczech, jej sytuacja bardzo różni się od sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce.

Liga Obrony Suwerenności uważa, że walka o prawa Polaków w Niemczech powinna być sprawą priorytetową dla każdego polskiego rządu. Jako Polacy mamy prawo i obowiązek występować w obronie naszych rodaków, których krzywdzi państwo niemieckie, a do uregulowania kwestii mniejszości polskiej w Niemczech wystarczy dobra wola polityków rządzących w Berlinie i Warszawie. Dlatego domagamy się od władz niemieckich przyznania naszym rodakom w Niemczech statusu mniejszości narodowej. Jednocześnie od polskiego rządu oczekujemy adekwatnego wsparcia dla tej inicjatywy, które może przyczynić się do uzyskania przez Polaków mieszkających w Republice Federalnej Niemiec, takich samych praw, jakie posiadają Niemcy w Polsce.

Gdańsk, dn. 8 kwietnia 2011 roku.

Przewodniczący

Ligi Obrony Suwerenności

Wojciech Podjacki