W obronie prawdy o ludobójstwie ukraińskim dokonanym na Polakach zamieszkujących Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej Polskiej

OŚWIADCZENIE

Zarządu Głównego Ruchu Patriotycznego

w obronie prawdy o ludobójstwie ukraińskim dokonanym na Polakach zamieszkujących

Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej Polskiej

4 czerwca 2025 roku Sejm uchwalił ustawę „o ustanowieniu 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej”. Za przyjęciem tej ustawy głosowało 435 posłów, nikt nie był przeciw, a jeden poseł wstrzymał się od głosu. Senat zatwierdził ją bez poprawek, a po podpisaniu przez Prezydenta Andrzeja Dudę, weszła w życie z dniem 5 lipca 2025 roku, ustanawiając nowe święto państwowe. Wybrana data upamiętnia Krwawą Niedzielę, która miała miejsce 11 lipca 1943 roku. W tym dniu nastąpiło apogeum zbrodni ukraińskiej na bezbronnej ludności polskiej, kiedy to krwiożercze bandy UPA, wspierane przez chłopów ukraińskich, zaatakowały równocześnie około 100 polskich miejscowości na Wołyniu.

Ruch Patriotyczny z satysfakcją odebrał decyzję polskiego parlamentu, a w szczególności prawie jednogłośne jej podjęcie, co wobec wcześniejszej postawy tzw. elity politycznej stanowi pozytywne zaskoczenie dla środowisk kresowych i patriotycznych, które od dziesięcioleci walczą o godne upamiętnienie ofiar Rzezi Wołyńskiej. W przeszłości często mieliśmy do czynienia z tchórzostwem polityków, którzy łatwo ulegali presji wpływowego lobby ukraińskiego, co skutkowało brakiem stosownej reakcji na nasze postulaty oraz próbami zamilczenia i zakłamania tej ohydnej zbrodni przeciwko ludzkości. W końcu, po wielu latach, starania ludzi dobrej woli, którym chodziło „nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę”, zostały zauważone przez najwyższe władze w naszym państwie. Stało się to dzięki konsekwentnym działaniom środowisk kresowych i patriotycznych oraz rozpowszechnianej przez nie wiedzy o tych straszliwych wydarzeniach, która zaczęła coraz szerzej docierać do opinii publicznej. Wobec wzrastającej świadomości społecznej, politycy nie mogli już dłużej zachowywać biernej postawy i tłumaczyć się koniecznością utrzymania „dobrych” stosunków z Ukrainą. Otrzeźwiającym dla nich mogło być też niewdzięczne zachowanie władz państwa ukraińskiego, które, zmagając się z inwazją rosyjską i otrzymując ogromne wsparcie od Polski, nie wykonało żadnych działań, aby zadośćuczynić polskim oczekiwaniom w sprawie godnego uczczenia i pochówku ofiar ludobójstwa ukraińskiego.

Pomimo deklarowanej przez Ukraińców chęci dokonania ekshumacji pomordowanych Polaków, prace wykonano dotychczas tylko w Puźnikach w obwodzie tarnopolskim, gdzie w nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku nacjonaliści ukraińscy wymordowali 120 kobiet, mężczyzn i dzieci. Wydano też zgodę na ekshumacje polskich żołnierzy poległych we wrześniu 1939 roku w bitwie stoczonej z wojskami niemieckimi pod Zboiskami koło Lwowa. Jednak nadal nie możemy się doczekać rozpoczęcia poszukiwań szczątków naszych rodaków na Wołyniu, gdzie skala zbrodniczego procederu była największa. W zamian za to MSZ Ukrainy wystosowało oświadczenie krytycznie oceniające ustawę sejmową z 4 czerwca 2025 roku, jako „sprzeczną z duchem dobrosąsiedzkich stosunków między Ukrainą a Polską”. Powołano też nowego szefa ukraińskiego IPN, Ołeksandra Ałfiorowa, historyka i oficera 3. Brygady Szturmowej wywodzącej się z Pułku „Azow”, który wcześniej relatywizował rolę kolaboracyjnej formacji ochotniczej – 14 Dywizji Waffen-SS „Galizien”, obciążonej licznymi zbrodniami na Polakach w Małopolsce Wschodniej i na Lubelszczyźnie w 1944 roku, w tym w Hucie Pieniackiej. 

W świetle tych faktów i wcześniejszych doświadczeń trudno oczekiwać od strony ukraińskiej uczciwego podejścia do uregulowania spornych spraw historycznych, które stanowią zarzewie konfliktu między naszymi narodami. Nie możemy się bowiem zgodzić na relatywizowanie zbrodni ukraińskich i zrównywanie ofiar z katami. Nie ma także naszej akceptacji dla gloryfikacji zbrodniarzy, których kult kwitnie na Ukrainie, o czym świadczy używana tam powszechnie symbolika banderowska i wszechobecne pomniki krwawych rezunów z UPA. Ukraińcy od dawna starają się ukryć niewygodne dla nich fakty, bo zapewne obawiają się podważenia kultu UPA, który stał się fundamentem ukraińskiej tożsamości narodowej. Może to także zrujnować wizerunek ich państwa na arenie międzynarodowej. Polscy politycy niejednokrotnie deklarowali, że Ukraina „z Banderą do Europy nie wejdzie”, ale prawda historyczna i pamięć o ofiarach często przegrywały z kalkulacjami politycznymi. Dlatego nawet teraz, gdy cały nasz region stanął w obliczu zagrożenia ze strony imperializmu rosyjskiego, nie możemy zamykać ust i poświęcać pamięci o ofiarach Rzezi Wołyńskiej, w imię „zepsucia” relacji z Ukrainą, ponieważ narody budują dobre stosunki na prawdzie, a nie na jej wyparciu. Musimy również zachować czujność i wywierać stały nacisk na nasze władze, bo jest to czas próby dla polskich polityków, którzy nie mogą ulec ukraińskim szantażom. Jest to też sprawdzian dla Ukraińców, którzy powinni wykazać się szczerością intencji wobec oczekiwań strony polskiej, a nie zasłaniać się stanem wojny z rosyjskim agresorem. Wiemy bowiem z historii wzajemnych relacji polsko-ukraińskich, że dla Kijowa nigdy nie było dogodnego czasu na podjęcie uczciwego dialogu z Polakami.

Skala hekatomby Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej jest przerażająca. W wyniku prowadzonego konsekwentnie ludobójstwa, w latach 1939-1945 i jeszcze długo po zakończeniu II wojny światowej, ukraińscy oprawcy wymordowali ponad 100 tysięcy naszych rodaków. Ich dokładna liczba do dziś nie jest znana, a większość z nich wciąż nie doczekała się godnego pochówku i upamiętnienia. Przerażającym jest też to, że tych ohydnych zbrodni dokonywali najczęściej ukraińscy sąsiedzi, którzy żyjącym wśród nich Polakom przynieśli śmierć i pożogę. Mordowano całe rodziny – dzieci, kobiety i starców, a robiono to w bestialski sposób, często przy użyciu siekier, wideł, pił, a niekiedy nawet gołymi rękami. Te zbrodnie nie były dziełem przypadku ani chaotycznego odwetu, lecz były częścią zaplanowanej i systematycznie realizowanej ludobójczej czystki etnicznej, która miała doprowadzić do całkowitego wyniszczenia polskiej ludności kresowej. Majątek pomordowanych rabowano, a zaatakowane polskie wsie podpalano, aby uniemożliwić ponowne osiedlenie się. Banderowskie ludobójstwo, którego głównym motywem było dążenie do „wyrzucenia Lachów za San”, doprowadziło do tego, że Kresy Wschodnie spłynęły polską krwią, a oprawcy utuczyli się na zrabowanym majątku ofiar i zmusili do ucieczki setki tysięcy ocalałych z pogromu Polaków.

W ustawie sejmowej zdefiniowano, że czyny popełnione przez ukraińskich zwyrodnialców mają wszelkie znamiona zbrodni ludobójstwa, która, zgodnie z polskim i międzynarodowym prawem, nie ulega przedawnieniu. Dlatego domagamy się osądzenia ukraińskich zbrodniarzy i zdecydowanego potępienia gloryfikacji ukraińskich formacji odpowiedzialnych za zbrodnie ludobójstwa oraz ścigania osób propagujących banderyzm na równi z innymi ideologiami totalitarnymi. Polska ma prawo i obowiązek domagać się od Ukrainy potępienia zbrodni popełnionych na narodzie polskim oraz godnego pochówku i upamiętnienia ofiar ludobójstwa ukraińskiego. Polacy potrzebują prawdy nie po to, by dzielić – ale po to, by przestać milczeć, bo milczenie zabija pamięć, a bez pamięci nie ma tożsamości narodowej. Ruch Patriotyczny uważa, że prawdziwe pojednanie z Ukrainą można zbudować jedynie na fundamencie prawdy, a naszej narodowej godności i poczucia sprawiedliwości nie wolno nikomu poświęcać w imię doraźnych korzyści politycznych.

Gdańsk, dn. 11 lipca 2025 roku

Przewodniczący Ruchu Patriotycznego

Wojciech Podjacki

Comments are closed.